• Londyn
  • Świstoklik
    • Mapa Huncwotów
    • Spis lokacji
  • Dołącz do gry
  • Zaloguj się
  • Postacie
  • Accio
  • Indeks
  • Gracze
  • Accio
Secrets of London Greater London Ulica Pokątna v
« Wstecz 1 2 3 4 5 … 9 Dalej »
[05.07.72] When life gives you lemons, make a citrus conspiracy theory || A.G. & N.F.

[05.07.72] When life gives you lemons, make a citrus conspiracy theory || A.G. & N.F.
Landrynka
She could make hell feel just like home.
wiek
26
sława
V
krew
półkrwi
genetyka
—
zawód
Cukierniczka/Twórczyni eliksirów i kadzideł
Można ją przeoczyć. Mierzy 152 centymetry wzrostu, waży niecałe pięćdziesiąt kilo. Spoglądając na nią z tyłu... można myśleć, że ma się do czynienia z dzieckiem. Buzię ma okrągłą, wiecznie uśmiechnięte usta często muśnięte błyszczykiem, bystre zielone oczy. Nos obsypany piegami, które latem zwracają na siebie uwagę. Włosy w kolorze słomy, opadają jej na ramiona, kiedy słońce intensywniej świeci pojawiają się na nich jasne pasemka. Ubiera się w kolorowe rzeczy, nie znosi nudy i szarości. Głos ma przyjemny dla ucha, melodyjny. Pachnie pączkami i domem.

Nora Figg
#20
13.01.2025, 21:48  ✶  

W przypadku Nory to wychodziło raczej naturalnie, bo ona nie miała w zwyczaju rywalizować ze swoim rodzeństwem. Było ich zbyt wielu, jasne nieco rozjeżdżali się wiekiem, jednak nie widziała nigdy potrzeby, a próbować komukolwiek dorównać. Wiedziała, że każde z nich jest inne. Łączyły cih wszystkich dość bliskie relacje, chociaż nie dało się przecież zrobić tak, aby były one na takim samym poziomie. Ona była najbliższej z Thomasem, bo byli najstarszym z rodzeństwa, nie dzieliła ich zbyt wielka różnica wieku i od samego początku trzymali się ze sobą dość blisko. No, później nieco zaczęli się mijać przez jego wyjazdy, jej obowiązki, ale powoli wracali do tego, co mieli kiedyś. Zresztą znalazł sobie całkiem godne zastępstwo w postaci Ambroisa, którego właśnie traktowała niczym jedno z rodzeństwa, może z innej matki, ale to przychodziło jej zupełnie naturalnie z racji na to, że to była relacja jakich miała najwięcej wśród swoich bliskich. Nie widziała w tym nic dziwnego, przyszło jej to bardzo lekko, zresztą miała wrażenie, że jemu też. Zawsze o nią dbał, doglądał jej i służył Figgównie pomocą. Naprawdę to doceniała, bo przecież nie musiał tego robić, szczególnie gdy Thomas był już na miejscu, ale to chyba nawet wtedy nie miało się już zmienić. Przyzwyczaili się do swojej obecności w swoim życiu.

Mieli tendencje do tego, aby zajmować się czyimiś problemami przed swoimi, dlatego też mimo wszystko zawsze starała się wybadać, w jakim on jest nastroju i czy miewa się dobrze. To wcale nie było takie proste, Roise bowiem potrafił się wyśmienicie kamuflować, ale z czasem chyba zaczęła potrafić to robić, przynajmniej tak się jej wydawało. Nawet jeśli nie słowami, to atakowała go słodyczami, które wysyłała mu w ilościach hurtowych - to był jeden z jej sposobów na okazywanie troski.

- Czasem nawet znanie tej osoby nie wystarcza, bo później może się okazać wyjątkowo obca. - Nie wiedzieć czemu przeszli do takiego niewygodnego tematu. Cóż, nigdy nie opowiedziała nikomu swojej historii, wolała trzymać to w sobie, bo wydawało jej się to dużo bardziej właściwym posunięciem, aż dziwne, że potrafiła mieć takie tajemnice, bo raczej nie była szczególnie skrytą osobą.

Nie, żeby zamierzała komentować jego preferencje na temat chodzenia do łóżka z kim popadnie, chociaż miała swoje zdanie. Sama nigdy w życiu nie zrobiłaby czegoś podobnego, panna Figg potrafiłaby się zbliżyć w ten sposób tylko do kogoś, kogo faktycznie pokochała. Cóż, to nie było raczej zbyt częstym zachowaniem i miała tego świadomość, była pod tym względem raczej wyjątkiem.

- Dobrze wiedzieć, że są jeszcze na tym świecie odpowiedzialni mężczyźni. - Mrugnęła do niego porozumiewawczo, bo jak miniemała on właśnie należał do tej grupy. Cóż, wolała nie mówić zbyt wiele, bo w sumie to i ona kiedyś postąpiła nie do końca właściwie, nie był to jednak odpowiedni czas na rozważania. Czasu nie cofnie, nie miała pojęcia, co by się wydarzyło, gdyby postanowiła wspomnieć ojcu Mabel o tym, że będzie miał dziecko. Zdecydowanie wolała wziąć na siebie całą odpowiedzialność, nawet jeśli wiązało się to na samym początku z dosyć nieprzyjemnym ocenianiem jej osoby, i z tym była sobie w stanie poradzić sama. Niby wydawała się być bardzo krucha, jednak tak naprawdę miała w sobie sporo siły i uporu.

Nie było jej lekko, chociaż nigdy nie dzieliła się praktycznie z nikim swoimi troskami. Wydawało jej się, że nie jest przez to w pełni wartościowa, że pojawiło się piętno, które mogło spowodować, że nigdy nie zazna już szczęścia. Właściwie to nawet się z tym pogodziła, nie szukała go jakoś za bardzo. Zresztą spełniała się na wielu innych płaszczyznach, była dumna, że do wszystkiego udało jej się dojść praktycznie samej, mimo tego, że pojawił się bagaż. Zresztą dzięki temu miała Mabel, a nie wyobrażała sobie swojego życia bez córki. Los tak chciał, przyjęła to i się z tym pogodziła.

Przewróciła oczami, gdy usłyszała jego parsknięcie. No jasne, nie wziął jej słów na poważnie, mimo, że przecież mówiła to, co uważała za słuszne. - Jak tam chcesz, przecież nie wszyscy muszą mieć dzieciaki, co nie? - Cóż, to nie był wcale taki niestandardowy wybór, ostatnio mało kto decydował się na posiadanie potomstwa, co było całkiem rozsądnym zachowaniem. W końcu trwała wojna, wcale nie łatwo było wychowywać nowe pokolenie w takich warunkach, już ona coś o tym wiedziała. Dręczyły ją myśli o tym, co się stanie, jeśli jej zabraknie na tym świecie, jeśli przytrafiłoby się coś. Nie mogła być pewna, że nie stanie się obiektem ataków śmierciożerców, nie należała do elity, w jej żyłach nie płynęła czysta krew, no i do tego wszystkiego przecież działała przeciwko nim. To się prosiło o to, aby kiedyś ktoś próbował ją zaatakować. Starała się jednak odsuwać od siebie te myśli, zresztą na pewno Mabel trafiłaby w dobre ręce, gdyby jej się coś stało. Erik, Brenna - zostali jej rodzicami chrzestnymi dlatego, że ufała im najbardziej na świecie, a miała jeszcze Thomasa, czy Ambroisa - nie sądziła, że pozwoliłby, aby jej córce stała się krzywda.

Upiła kolejny łyk alkoholu, w sumie to swojego ulepku. Dobrze byłoby zmienić temat na mniej zobowiązujący, bo wydawało jej się, że nie potrzebują się tutaj niepotrzebnie dołować, to zdecydowanie im nie służyło, zresztą nie chciała dzielić się z nim teraz tymi obawiami, które przez moment pojawiły się w jej myślach, to nie był odpowiedni moment.

- Co racja to racja, dlatego staram się wyznaczać granice. - Mogłoby się wydawać, że była na to zbyt delikatna, jednak ten kto ją znał to wiedział, że miała swoje drugie oblicze. MATKI, które pokazywała bardzo rzadko, jednak wtedy nie było sensu z nią dyskutować, bo to ona musiała mieć ostatnie, właściwe zdanie. Wydawało jej się nawet, że najbliżsi przestali już ją prowokować i przywykli do tego, że i tak musiała być osobą decyzyjną.

- Mam nadzieję, że tym razem zwycięży to nasze. - Nie wiedzieć czemu wydawało jej się, że mają podobne podejście, nigdy nie uważała, że Ambroise mógłby zrobić komuś krzywdę przez to, że w jego żyłach płynęła taka krew, a nie inna, mimo, że przecież sam należał do tej elity.

Sama Norka nie miała szczególnego pomysłu na to, jak mogłaby się zakończyć ta sytuacja. Ktoś musiał wygrać konflikt, pozostawało wierzyć, że nie zginie przy tym zbyt wielu ludzi. Nie znała się zresztą na polityce, nie po to się we wszystko angażowała. Była w końcu jedynie zwykłą cukierniczką.

- Cóż, cieszę się, że mogę na Ciebie liczyć i pod tym względem. - Tak, to było naprawdę budujące, świadomość, że był w stanie ją wspierać w takich drobnych czynnościach ja położenie jej do łóżka, kiedy sama nie będzie tam w stanie dotrzeć. Miała sporo szczęścia, że otaczało ją tyle ludzi, którzy naprawdę byli dla niej życzliwi, pewnie nie wszyscy mieli takiego farta w życiu.

- Powinnam Ci wysyłać tego więcej? Skoro jest tylu amatorów? To żaden problem, powiedz tylko słowo. - Spoglądała na niego uważnie, bo nie miała pojęcia, czy faktycznie nie powinna nieco zweryfikować ilości słodyczy, które wysyłała do Munga. Medycy mieli aktualnie ręce pełne roboty, więc warto im było to wynagrodzić, cóż jeśli od czasu wyślę sowę z większym zamówieniem to przecież nic takiego się nie stanie.

- Tak, to prawda, oby zechciał, nie lubię go zmuszać do robienia czegoś siłą. - Zresztą nie miała praktycznie wcale siły, więc pozostawał jedynie jej smutny wzrok, usta wywinięte w dół i zamruganie parę razy oczami. To zazwyczaj była metoda, która działała na wszystkich.

- Wiesz, nigdy nie spodziewałam się, że to wszystko się tak ułoży, Brenna zadbała, żeby BUMowcy mnie znali, Ty dbasz o pracowników Munga, jak tak dalej pójdzie, to nie przestanie mi przybywać klientów. - Nigdy nie ukrywała swojej zażyłości z Longbottomami, oni mieli również sporo wpływu na to, co udało jej się osiągnąć. Naprawdę miała spore szczęście, że otaczali ją tacy życzliwi ludzie, którzy pomagali jej odnościć sukces, jeszcze rok temu nie zakładałby, że uda jej się tak wiele osiągnąć.

« Starszy wątek | Nowszy wątek »

Użytkownicy przeglądający ten wątek: 1 gości
Podsumowanie aktywności: Przełącz sortowanie alfabetycznie/ilość słów Ambroise Greengrass-Yaxley (15297), Nora Figg (10967)




Wiadomości w tym wątku
[05.07.72] When life gives you lemons, make a citrus conspiracy theory || A.G. & N.F. - przez Ambroise Greengrass-Yaxley - 08.12.2024, 20:23
RE: [05.07.72] When life gives you lemons, make a citrus conspiracy theory || A.G. & N.F. - przez Nora Figg - 09.12.2024, 00:01
RE: [05.07.72] When life gives you lemons, make a citrus conspiracy theory || A.G. & N.F. - przez Ambroise Greengrass-Yaxley - 10.12.2024, 02:53
RE: [05.07.72] When life gives you lemons, make a citrus conspiracy theory || A.G. & N.F. - przez Nora Figg - 11.12.2024, 15:05
RE: [05.07.72] When life gives you lemons, make a citrus conspiracy theory || A.G. & N.F. - przez Ambroise Greengrass-Yaxley - 12.12.2024, 01:23
RE: [05.07.72] When life gives you lemons, make a citrus conspiracy theory || A.G. & N.F. - przez Nora Figg - 12.12.2024, 23:40
RE: [05.07.72] When life gives you lemons, make a citrus conspiracy theory || A.G. & N.F. - przez Ambroise Greengrass-Yaxley - 13.12.2024, 03:47
RE: [05.07.72] When life gives you lemons, make a citrus conspiracy theory || A.G. & N.F. - przez Nora Figg - 16.12.2024, 15:23
RE: [05.07.72] When life gives you lemons, make a citrus conspiracy theory || A.G. & N.F. - przez Ambroise Greengrass-Yaxley - 16.12.2024, 20:44
RE: [05.07.72] When life gives you lemons, make a citrus conspiracy theory || A.G. & N.F. - przez Nora Figg - 17.12.2024, 00:36
RE: [05.07.72] When life gives you lemons, make a citrus conspiracy theory || A.G. & N.F. - przez Ambroise Greengrass-Yaxley - 17.12.2024, 03:33
RE: [05.07.72] When life gives you lemons, make a citrus conspiracy theory || A.G. & N.F. - przez Nora Figg - 18.12.2024, 00:42
RE: [05.07.72] When life gives you lemons, make a citrus conspiracy theory || A.G. & N.F. - przez Ambroise Greengrass-Yaxley - 18.12.2024, 22:06
RE: [05.07.72] When life gives you lemons, make a citrus conspiracy theory || A.G. & N.F. - przez Nora Figg - 20.12.2024, 12:40
RE: [05.07.72] When life gives you lemons, make a citrus conspiracy theory || A.G. & N.F. - przez Ambroise Greengrass-Yaxley - 21.12.2024, 02:52
RE: [05.07.72] When life gives you lemons, make a citrus conspiracy theory || A.G. & N.F. - przez Nora Figg - 23.12.2024, 00:26
RE: [05.07.72] When life gives you lemons, make a citrus conspiracy theory || A.G. & N.F. - przez Ambroise Greengrass-Yaxley - 08.01.2025, 20:57
RE: [05.07.72] When life gives you lemons, make a citrus conspiracy theory || A.G. & N.F. - przez Nora Figg - 09.01.2025, 23:34
RE: [05.07.72] When life gives you lemons, make a citrus conspiracy theory || A.G. & N.F. - przez Ambroise Greengrass-Yaxley - 12.01.2025, 22:17
RE: [05.07.72] When life gives you lemons, make a citrus conspiracy theory || A.G. & N.F. - przez Nora Figg - 13.01.2025, 21:48
RE: [05.07.72] When life gives you lemons, make a citrus conspiracy theory || A.G. & N.F. - przez Ambroise Greengrass-Yaxley - 14.01.2025, 22:03
RE: [05.07.72] When life gives you lemons, make a citrus conspiracy theory || A.G. & N.F. - przez Nora Figg - 17.01.2025, 11:01
RE: [05.07.72] When life gives you lemons, make a citrus conspiracy theory || A.G. & N.F. - przez Ambroise Greengrass-Yaxley - 24.01.2025, 23:07

  • Pokaż wersję do druku
  • Subskrybuj ten wątek

Przydatne linki
Kolejeczka
Tryb normalny
Tryb drzewa