14.01.2025, 01:18 ✶
Procesy myślowe, do jakich został w tym momencie zmuszony wprawiały go niewątpliwie w jakieś zakłopotanie. Odsunął się głębiej na tę kanapę, kładąc na niej całą swoją nogę oprócz buta - ten wystawał poza. Teraz zamiast udem, Flynn stykał się z nim łydką. Znów oparł się całymi plecami i ułożył za nim rękę.
- Może... - Była w tym może jakaś niezręczność, jakby sam nie był pewny czy nie plecie głupstwa. - Ale nie miałem zamiaru robić ci tu siary. - Większej niż zrobił samym pojawieniem się w środku. Większość tych tatuaży zrobił sobie już jako nastolatek i nie od wczoraj zbierał żniwo wyglądania w ten sposób. Pomijał już nawet to, że zamiast nosić czarodziejskie szaty, ubierał się jak mugolski idiota albo prostytutka. Czasy szły do przodu, ale społeczeństwo wciąż wyznaczało zasady i standardy, które on zadeptał, zanim poznał ich prawdziwe konsekwencje i mógł to trzeźwo przemyśleć. - To... zależy od nastroju. - Od dźwięków mających przewagę w danym momencie. Od tego jak intensywny był szum w jego uszach, jak zwalające z nóg było natężenie muzyki.
Kartą nie wiem zagrał jeszcze raz, kiedy temat znów zahaczył o jedzenie. Nie mówił o tym od dziecka. Wypracowywał pewne schematy radzenia sobie z rzeczywistością, której nie lubił. Więc to nie wiem było kłamstwem. Tylko kogo okłamywał bardziej? Laurenta, czy może jednak siebie?
- Nie wiem. - Nie wiedział, czy lubił poznawać rzeczy nowe. Oh i legendarne to zależy. Umknęło mu przypadkiem, chociaż leżało blisko tego, co ostatecznie powiedział. - Nigdy się nad tym nie zastanawiałem. - Gdyby był puzzlem, to nie wiedziałby, do której części obrazka pasuje. Czy to był moment, w którym powinien się nad tym zastanowić? I odpowiedzieć mu jak pomyśli o tym dłużej niż pięć sekund? No niby mógłby, ale jeżeli już mówić o tym czego chciał i nie chciał, to nie chciał na przykład tej rozmowy. Chwycił więc po swoją szklankę i pił dalej, a żeby odwrócić jego uwagę, skinął głową w kierunku talerza. - Od naprawdę dawna nic nie zjadłeś. Dawaj. Jak chcesz mi pomóc, to zrób to tak. - On sam próbował ułożyć w głowie cokolwiek, co pomogłoby im nie siedzieć w kompletnej ciszy, kiedy Prewett będzie przeżuwał jedzenie. Zastukał palcami o oparcie kanapy. - Poza Camden Town jest jeszcze jeden sklep, który lubię. - To przyszło mu do głowy pierwsze, bo przecież mieli iść na zakupy. - Albo może raczej lubiłem. Granny Takes a Trip. - Pewnie nie brzmiało to do końca poważnie, ale wcale go sobie nie wymyślił. - Sprzedawali tam zajebiste ubrania, ale potem zaczął ubierać się tam Mick Jagger i już zawsze był tam ścisk.
- Może... - Była w tym może jakaś niezręczność, jakby sam nie był pewny czy nie plecie głupstwa. - Ale nie miałem zamiaru robić ci tu siary. - Większej niż zrobił samym pojawieniem się w środku. Większość tych tatuaży zrobił sobie już jako nastolatek i nie od wczoraj zbierał żniwo wyglądania w ten sposób. Pomijał już nawet to, że zamiast nosić czarodziejskie szaty, ubierał się jak mugolski idiota albo prostytutka. Czasy szły do przodu, ale społeczeństwo wciąż wyznaczało zasady i standardy, które on zadeptał, zanim poznał ich prawdziwe konsekwencje i mógł to trzeźwo przemyśleć. - To... zależy od nastroju. - Od dźwięków mających przewagę w danym momencie. Od tego jak intensywny był szum w jego uszach, jak zwalające z nóg było natężenie muzyki.
Kartą nie wiem zagrał jeszcze raz, kiedy temat znów zahaczył o jedzenie. Nie mówił o tym od dziecka. Wypracowywał pewne schematy radzenia sobie z rzeczywistością, której nie lubił. Więc to nie wiem było kłamstwem. Tylko kogo okłamywał bardziej? Laurenta, czy może jednak siebie?
- Nie wiem. - Nie wiedział, czy lubił poznawać rzeczy nowe. Oh i legendarne to zależy. Umknęło mu przypadkiem, chociaż leżało blisko tego, co ostatecznie powiedział. - Nigdy się nad tym nie zastanawiałem. - Gdyby był puzzlem, to nie wiedziałby, do której części obrazka pasuje. Czy to był moment, w którym powinien się nad tym zastanowić? I odpowiedzieć mu jak pomyśli o tym dłużej niż pięć sekund? No niby mógłby, ale jeżeli już mówić o tym czego chciał i nie chciał, to nie chciał na przykład tej rozmowy. Chwycił więc po swoją szklankę i pił dalej, a żeby odwrócić jego uwagę, skinął głową w kierunku talerza. - Od naprawdę dawna nic nie zjadłeś. Dawaj. Jak chcesz mi pomóc, to zrób to tak. - On sam próbował ułożyć w głowie cokolwiek, co pomogłoby im nie siedzieć w kompletnej ciszy, kiedy Prewett będzie przeżuwał jedzenie. Zastukał palcami o oparcie kanapy. - Poza Camden Town jest jeszcze jeden sklep, który lubię. - To przyszło mu do głowy pierwsze, bo przecież mieli iść na zakupy. - Albo może raczej lubiłem. Granny Takes a Trip. - Pewnie nie brzmiało to do końca poważnie, ale wcale go sobie nie wymyślił. - Sprzedawali tam zajebiste ubrania, ale potem zaczął ubierać się tam Mick Jagger i już zawsze był tam ścisk.
Oh darling, it's so sweet
you think you know how crazy I am.
My mind is a hall of mirrors.
you think you know how crazy I am.
My mind is a hall of mirrors.