Tak, charyzma u Nicholasa często leżała, dlatego najwięcej to działał, niżeli cokolwiek gadał. Stąd też podjęcie pracy w Departamencie Tajemnic, gdzie nie obowiązuje go jakiekolwiek przemawianie na dużą skalę. Więcej bycia niewymowną niemową.
Trafił się uparty człowiek, który nie chciał jednak współpracować i żadne słowa do niego nie docierały. Pozostawało ponownie użyć zaklęcia niewybaczalnego, tym razem z większym sukcesem i mocniejszym działaniem.
Poskutkowało.
Nicholas utrzymał zaklęcie tak długo, aż ofiara dawała oznaki powiedzenia czegoś. Wtedy przerwał. Różdżkę, lekko opuścił. Lecz chłodne spojrzenie wciąż miał utkwione z złodzieju. Wysłuchali go a Stanley, nie ukrywał zadowolenia z działań Nicholasa. Tym samym uzyskane informacje, okazały się wystarczające dla Borgina. Opis był najwyraźniej był wystarczający. Szkoda, że jąkający się mężczyzna nie dokończył słów porównania do kogoś. Ale chyba nie miał na myśli Traversa? Skoro ostatkami sił na niego spojrzał?
Specjalny departament, aby móc drastycznie przesłuchiwać innych, wyciągać potrzebne informacje. Brzmiało wspaniale. Ale to raczej nie było dla niego. Nicholas pragnął czegoś innego.
- Niestety, póki nie zmieni się Minister godny naszych poglądów, nie ma co liczyć na jakiekolwiek tam zmiany. Sam nie wiem ile tam jeszcze zostanę.Odparł w odpowiedzi, czując już także swoje zmęczenie tym co się tam dzieje. Brak awansu wyższego po ponad dziesięciu latach w Komnacie Śmierci, też odbiera mu już tę satysfakcję. Póki co, jest tam potrzebny dla kilku ważnych dla nich osób. Bo przecież przebywając w Departamencie Tajemnic, miał dostęp go zastrzeżonych informacji, badań.
Erednir. Mężczyzna, który też pociąga za sznurki, wysyłając swoje szczury do brudnej roboty. Ten młody być może był amatorem? Dostał najprostsze zlecenie, aby sprawdzić się, co potrafi?
Słysząc o nagrodzie, Nicholas spojrzał na Stanleya. Być jak Cezar? "Od kiedy udziela mu się mitologia?" – skomentował w myślach, ale na głos tego nie powiedział. Powrócił surowym spojrzeniem na ofiarę, która błagała go o litość.
Żałosne.
Nicholas w swoich słowach wyraził docenienie pomocy, którą było sprzedanie potrzebnych informacji, kto go tutaj wysłał. Ale w rozumowaniu nekromanty, kryły się jeszcze inne słowa.
- Każdy z nas wykonuje swoją pracę. Zawodową. Otrzymuje także misje. Polecenia. Zlecenia... Wierzysz w Śmierć? Ona też pracuje. Tak się składa, że dzisiaj też musi wyrobić normę dusz.
Podszedł bliżej i pochylił się nad uchem ofiary.
- Czeka tutaj, aby zabrać Cię ze sobą. Ale gdzie Cię zaprowadzi. Tego już nie wiem.
Cofnął się, wycelował w niego różdżką i ponownie rzucił zaklęcie niewybaczalne, zadające ból. Tym razem nie zamierzając przestać, póki ofiara nie umrze z bólu. W męczarniach. Praca dla Śmierci, to sama przyjemność.
Rzut na Nekromancję, w celu użycia zaklęcia Crucio.
Sukces!
Akcja nieudana