Dość łatwo przyszło jej stwierdzenie, że odpuścił. Nie powinna tego zakładać, ale była pijana, nie myślała jasno. Założyła, że może coś się zmieniło, że faktycznie nie zamierzał teraz z nią konkurować, bo chciał to zrobić na trzeźwo. Jakże była głupia i naiwna. Zbyt szybko przyjęła to do wiadomości. Mogła się spodziewać tego, co miało się wydarzyć później. Zwodził ją, całkiem zgrabnie, bo nie wyczuła podstępu. Nie miała pojęcia, co siedzi w jego głowie i co zamierzał. Szkoda, że nie potrafiła czytać w myślach, z drugiej strony czy w takim stanie mogłaby to zrobić nawet jeśli by potrafiła? Nie umiała się skupić aktualnie nawet na swoich myślach, co dopiero na cudzych.
Słyszała jego śmiech, nie dało się tego nie słyszeć, co tylko ją irytowało, jak tak mógł się z niej nabijać. Co to był za element społeczny... Już ona mu pokaże, co do tego nie miała najmniejszych wątpliwości. To jej należało się to zwycięstwo. Była tego pewna, musiała mu to jedynie udowodnić. Była w stanie to zrobić, chyba?
Całkiem zgrabnie przeskoczyła przez krzesło, które rzucił jej pod nogi. Nie mogła się spodziewać niczego innego, w końcu biegała dosyć dużo po lasach, a tam też można było znaleźć na drodze różne przeszkody. No, musiała się przestawić na to, że znajdują się w mieszkaniu, ale jakoś powinna sobie poradzić. Na pewno uda jej się osiągnąć swój cel. Nie odsuwało tych myśli nawet to, że dość mocno zahaczyła łokciem o futrynę, przez co syknęła głośno, ale była nawalona i nie udało jej się idealnie wymierzyć tej odległości. Ta droga nie będzie należała do łatwych, nie dość, że Roise podstawiał jej przeszkody pod nogi, to sama je sobie znajdowała, chociaż były nieruchome...
Miała świadomość, że wlała w siebie duże ilości alkoholu, w sumie była zdziwiona, że jeszcze była w stanie jakoś biec przez siebie, w końcu Ambroise od zawsze lepiej sobie radził z wszelkimi środkami odurzającymi. Musiał dostawać niemalże końską dawką eliksirów, a alkoholem bywało podobnie - był niczym studnia bez dna. Cóż, może była bardziej wstawiona, ale nie zmieniało to najważniejszego, była od niego zwinniejsza i miała zamiar mu to dzisiaj udowodnić. Chciała zetrzeć mu ten uśmieszek z twarzy i pokazać na co faktycznie było ją stać.
Zmrużyła oczy, aby obraz jej się nie rozjeżdżał, przez co biegła nieco wolniej, ale nie na tyle wolno, aby faktycznie go zgubić. - Matoł. - Mruknęła jeszcze pod nosem, bo mignął jej zupełnie niedaleko, wyciągnęła rękę przed siebie, aby złapać go za koszulę, ale jej się wymsknął.
Nie mogła się spodziewać, że pójdzie jej tak łatwo. Powinna była go zmęczyć, tak, nie dyskutowali o wytrzymałości, a ona mogłaby tak biegać do usranej śmierci, więc może to było jakimś rozwiązaniem. Gdy poczuł jej oddech na swoich plecach to przyspieszył, była jednak pewna, że długo nie utrzyma tego tempa.
Patrzyła na niego przez chwilę, jakby chciałą odczytać co zrobi tym razem, nie sądziła, że zamierzał grać czysto, już jej pokazał, że nie należy do takich osób. Tyle, że jego obraz nieco jej się rozmazywał, co trochę utrudniało całą sprawę, ale jakoś sobie z tym poradzi. Zawsze była najlepsza, to nie mogło się zmienić i tym razem.
Próbowała go dogonić, to było jej pierwszym ruchem, złapać w locie za koszulkę, być może udałoby się powstrzymać mężczyznę od skoku.
Jeśli to nie wyszło, a była taka możliwość, bo przecież znajdowała się za nim przez to jego nagłe przyspieszenie, to ruszyła dalej, chciała ominąć kanapę i rzucić się na niego tuż za nią. Być może to jej się uda, tyle, że po drodze pojawiło się wiele przeszkód, które mogły skomplikować jej niecny plan. Nie zamierzała jednak się poddawać, musiała brnąć przed siebie, przecież to była bardzo poważna sytuacja. Musiała to wygrać!
rzuty na AF
Akcja nieudana
Akcja nieudana