17.01.2025, 02:07 ✶
Poczuł jak magia formuje się wedle jego woli, jednak nie na tyle, aby mógł swobodnie wybierać sobie jakie zaklęcia rozprasza, dlatego też nie udało mu się to co zamierzał. W sumie to nadal nie był przekonany, ze wybiórcze niwelowanie mocy zaklęć było możliwe. Może gdyby używał słabszych zaklęć? Ale nie wiedząc z czym miał do czynienia, wolał nie ograniczać się i zaczynać od razu jak to mówią mugole z grubej rury.
Przypatrywał się chłopakowi i Brennie, kiedy prowadzili swoją rozmowę. Nie tylko ona czuła, że coś jest tutaj nie tak, zdecydowanie miało się coś wokół tego jeziora. Tylko co polowałoby na mugoli, kto czerpałby przyjemność z zabijania ich w taki sposób, żeby się topili. Była w tym pewna forma sadyzmu, jednak brzmiało to mało czarnoksięsko.
- Czy widziałeś jakiś błysk światła zanim usłyszałeś Crystal? - zapytał w końcu patrząc uważnie na twarz młodzieńca i obserwując każdy jego grymas. Nie miał jak siłą wyciągnąć od niego tych informacji. Przecież nie będzie go tłukł czy poniewierał magią, aby mu powiedział co wie. - A może poczułeś jakiś dziwny zapach? - dodał jeszcze, ale wątpił, żeby tutaj brał udział jakiś eliksir, ale może jakiś stwór? I on by go wyczuł. Jedno było pewne, chłopak nie wszedł do jeziora bo wypił o piwo za dużo. Został zaklęty, ale z tego co czuł i widział to zaklęcie zostało przełamane i nie ciążyło już na nim.
- To prawda, lepiej żebyś nie włóczył się po lesie teraz sam. Jeszcze znowu zboczysz do jeziora - rzucił żartobliwie, chcą nieco rozładować napięcie. Cały czas stał trzymając jedną rękę w taki sposób, aby nie musieć pozbywać się z uchwytu różdżki, ale też i nie pokazywać jej chłopakowi. Ktoś albo coś, co wpłynęło na jego umysł nadal mogło tam być, nie chciał być bezbronny, gdyby doszło do konfrontacji.
- Moja przyjaciółka sprowadzi pomoc, a my tu na nich poczekamy, to najlepsze wyjście - zwrócił się do młodzieńca i odwrócił się na chwilę ku Brennie. Skinął jej głową dobrze rozumiejąc, że pomoc miała być dla nich, nie dla niego - znaczy dla niego również, dzięki temu zapomni wydarzenia z dzisiaj. A oni przy dobrych wiatrach dowiedzą się co tutaj naprawdę zaszło. Wrócił więc do pilnowania chłopaka, żeby ten im nie zwiał i jednocześnie rozglądania się wokół, czy nic ani nikt nie próbuje ich zajść i przeklnąć ponownie, to byłoby bardzo niefortunne, gdyby zaraz po zniknięciu Brenny, Thomas pozwolił przeklnąć pozostawionego mu pod opieką mugola, albo sam oberwałby urokiem.
Nie wiedząc na co się pisze i z czym przyjdzie mu walczyć (o ile w ogóle przyjdzie), nie widział innej opcji - wcale nie dlatego, że panna Longbottom jako brygadzistka wiedziała gdzie i do kogo zwracać się w Ministerstwie, ale też z innego punktu widzenia, przecież nie mógł pozwolić, żeby nadstawiała karku tutaj broniąc jakiegoś mugola nie wiadomo przed czym ,gdy on będzie biegał w poszukiwaniu pomocy. Zdecydowanie to on po winien tu zostać, to bardziej logiczne, nawet jeśli to ona miała więcej predyspozycji, aby wygrać ewentualne starcie z napastnikiem, gdyby pojawił się dokończyć dzieła.
Przypatrywał się chłopakowi i Brennie, kiedy prowadzili swoją rozmowę. Nie tylko ona czuła, że coś jest tutaj nie tak, zdecydowanie miało się coś wokół tego jeziora. Tylko co polowałoby na mugoli, kto czerpałby przyjemność z zabijania ich w taki sposób, żeby się topili. Była w tym pewna forma sadyzmu, jednak brzmiało to mało czarnoksięsko.
- Czy widziałeś jakiś błysk światła zanim usłyszałeś Crystal? - zapytał w końcu patrząc uważnie na twarz młodzieńca i obserwując każdy jego grymas. Nie miał jak siłą wyciągnąć od niego tych informacji. Przecież nie będzie go tłukł czy poniewierał magią, aby mu powiedział co wie. - A może poczułeś jakiś dziwny zapach? - dodał jeszcze, ale wątpił, żeby tutaj brał udział jakiś eliksir, ale może jakiś stwór? I on by go wyczuł. Jedno było pewne, chłopak nie wszedł do jeziora bo wypił o piwo za dużo. Został zaklęty, ale z tego co czuł i widział to zaklęcie zostało przełamane i nie ciążyło już na nim.
- To prawda, lepiej żebyś nie włóczył się po lesie teraz sam. Jeszcze znowu zboczysz do jeziora - rzucił żartobliwie, chcą nieco rozładować napięcie. Cały czas stał trzymając jedną rękę w taki sposób, aby nie musieć pozbywać się z uchwytu różdżki, ale też i nie pokazywać jej chłopakowi. Ktoś albo coś, co wpłynęło na jego umysł nadal mogło tam być, nie chciał być bezbronny, gdyby doszło do konfrontacji.
- Moja przyjaciółka sprowadzi pomoc, a my tu na nich poczekamy, to najlepsze wyjście - zwrócił się do młodzieńca i odwrócił się na chwilę ku Brennie. Skinął jej głową dobrze rozumiejąc, że pomoc miała być dla nich, nie dla niego - znaczy dla niego również, dzięki temu zapomni wydarzenia z dzisiaj. A oni przy dobrych wiatrach dowiedzą się co tutaj naprawdę zaszło. Wrócił więc do pilnowania chłopaka, żeby ten im nie zwiał i jednocześnie rozglądania się wokół, czy nic ani nikt nie próbuje ich zajść i przeklnąć ponownie, to byłoby bardzo niefortunne, gdyby zaraz po zniknięciu Brenny, Thomas pozwolił przeklnąć pozostawionego mu pod opieką mugola, albo sam oberwałby urokiem.
Nie wiedząc na co się pisze i z czym przyjdzie mu walczyć (o ile w ogóle przyjdzie), nie widział innej opcji - wcale nie dlatego, że panna Longbottom jako brygadzistka wiedziała gdzie i do kogo zwracać się w Ministerstwie, ale też z innego punktu widzenia, przecież nie mógł pozwolić, żeby nadstawiała karku tutaj broniąc jakiegoś mugola nie wiadomo przed czym ,gdy on będzie biegał w poszukiwaniu pomocy. Zdecydowanie to on po winien tu zostać, to bardziej logiczne, nawet jeśli to ona miała więcej predyspozycji, aby wygrać ewentualne starcie z napastnikiem, gdyby pojawił się dokończyć dzieła.