17.01.2025, 04:42 ✶
Listy napisane do Nory i Mabel nieprzyjemnie ciążyły mu w kieszeni spodni. Może faktycznie powinien je tam zostawić, na stole w kuchni, kiedy miał ku temu okazję. Zdać się na to co przelał na pergamin, przecież był pewny, że wszystko co tam zawarł było idealnie skomponowane. PRzelał tam swoją duszę, swoje obawy i miłość do nich obu tam. A teraz? Dlaczego wątpił w to co robił. Dobrze wiedział, to przypominało to wszystko co robił kiedyś, uciekał, nic nie zmieniało, wciąż uciekał bojąc się stawiać czoła sprawom. Nadal popełniał te same błędy. Myślałby kto, że te czternaście lat późnię nie będzie powtarzał tych samych nawyków co będąc młokosem, który ledwo skończył Hogwart. Prawda była inna, nie zmienił się wcale tak bardzo, przybyło mu kilka lat, trochę blizn i co poza tym? Zaciągnął się papierosem i rzucił niedopałek na ziemię. Stał przed tylnym wejściem do domu siostry z nietęgą miną. Poranne spotkanie z Edgem pozwoliło mu nieco oczywiście myśli, podać odważniejsze decyzję. Dobrze wiedział, że Nora zasługuje żeby usłyszeć to co ma jej do przekazania prosto od niego, a nie czytać to z pergaminu.
Nie poprawiał sytuacji fakt, że wysłał jej ten nie do końca prawdziwy list, ale nie mógł niepojawiań się w domu przez kilka dni, zapewne wzbudziłby tym jej niepokój i jeszcze by zaczęła go szukać. Lepiej było zapobiegać, teraz jednak wiedział, że nie było to najmądrzejszy z jego czynów. Zresztą przełom sierpnia i września nie obfitował w mądre decyzję podjęte przez Thomasa. A myślałby kto, ze najstarszy z rodzeństwa będzie tym najbardziej odpowiedzialnym. Chyba będzie musiał porozmawiać z ojcem o tym, aby nie to Nora przejęła obowiązki dziedzica, zresztą jako ród nie będący czystej krwi nie grało to aż tak wielkiej roli. Westchnął i wypuścił dym z płuc. O ileż łatwiej byłoby zostawić listy i teleportować się stąd, byle dalej.
Z duszą (połamaną) na ramieniu, sercem podchodzącym do gardła i ciężką gulą w żołądku otworzył drzwi. Dobrze wiedział, ze to właśnie był jedne z wielu kroków, które będzie musiał podjąć, aby choć trochę móc naprawić swoje czyny i zrozumieć co się z nim działo.
- Nora? Jesteś w domu? - zawołał wchodząc do środka i zamykając za sobą drzwi. Czuł to paskudne uczucie, strach przed niezrozumieniem i odrzuceniem. Dobrze wiedział, że siostra go kocha, ale z drugiej strony wszystko miało granice, a on?
Nie poprawiał sytuacji fakt, że wysłał jej ten nie do końca prawdziwy list, ale nie mógł niepojawiań się w domu przez kilka dni, zapewne wzbudziłby tym jej niepokój i jeszcze by zaczęła go szukać. Lepiej było zapobiegać, teraz jednak wiedział, że nie było to najmądrzejszy z jego czynów. Zresztą przełom sierpnia i września nie obfitował w mądre decyzję podjęte przez Thomasa. A myślałby kto, ze najstarszy z rodzeństwa będzie tym najbardziej odpowiedzialnym. Chyba będzie musiał porozmawiać z ojcem o tym, aby nie to Nora przejęła obowiązki dziedzica, zresztą jako ród nie będący czystej krwi nie grało to aż tak wielkiej roli. Westchnął i wypuścił dym z płuc. O ileż łatwiej byłoby zostawić listy i teleportować się stąd, byle dalej.
Z duszą (połamaną) na ramieniu, sercem podchodzącym do gardła i ciężką gulą w żołądku otworzył drzwi. Dobrze wiedział, ze to właśnie był jedne z wielu kroków, które będzie musiał podjąć, aby choć trochę móc naprawić swoje czyny i zrozumieć co się z nim działo.
- Nora? Jesteś w domu? - zawołał wchodząc do środka i zamykając za sobą drzwi. Czuł to paskudne uczucie, strach przed niezrozumieniem i odrzuceniem. Dobrze wiedział, że siostra go kocha, ale z drugiej strony wszystko miało granice, a on?