W środku nocy, gdy mrok otulał miasteczko, na miejsce zbrodni przybył wysoki, ciemnowłosy mężczyzna. Jego elegancki jesienny płaszcz, sięgający do kolan, podkreślał wysoką sylwetkę, a jednocześnie zapewniał mu ciepło w chłodny, wilgotny wieczór. Blada cera mężczyzny kontrastowała z głębokim, bardzo ciemnym odcieniem włosów, które opadały Corneliusowi swobodnie na czoło. Mimo panującej wokoło atmosfery niepokoju, na jego twarzy malował się względnie neutralny wyraz, zdradzający jednak ostrożność i skupienie. Ciepłe niebieskie oczy skupiały się na kobiecie, która wyszła mu na powitanie.
Stojąc przed ruderą, analizował słowa Brenny z nieco chłodnym dystansem, jego myśli były skoncentrowane na faktach i detalach, natomiast emocje trzymał na dystans, starając się oddzielić osobiste od zawodowego. Umysł Lestrange'a pracował na pełnych obrotach, starając się wydobyć z opisywanego przez nią chaosu miejsca zbrodni jak najwięcej informacji, które mogłyby pomóc w rozwiązaniu sprawy. Przyglądał się towarzyszce, która, mimo swojego niedawnego awansu, zdawała się opanowana i skoncentrowana na zadaniu. Wiedział, że dla niej to był nowy, poważny krok w karierze, a jego starszeństwo nakładało na niego obowiązek wsparcia, mimo to milczał, nie chcąc zaburzać jej rytmu. Miał świadomość, że miejsce zbrodni rządziło się swoimi prawami, ale w dalszym ciągu zamierzał dać jej szansę wykazać się wiedzą i spostrzeżeniami, szczególnie, że pamiętał swoje pierwsze doświadczenia na miejscu zbrodni, kiedy zmagał się z szokiem i przerażeniem ludzkim okrucieństwem.
Jego umysł działał sprawnie, analizując każdy detal opisywany przez Brennę. Był świadomy, że za tymi informacjami kryło się czyjeś życie, a on, jako jedna z osób zajmujących się sprawą, miał moralny obowiązek spróbować zrozumieć kontekst tej tragedii. Jego umysł już teraz błądził po możliwych scenariuszach, zastanawiając się, co mogło skłonić sprawcę do takiego czynu.
Na wspomnienie o Anastazji Kowalczuk, Cornelius odczuwał cień żalu. Młoda imigrantka, której życie skończyło się w brutalny sposób, stała się kolejną ofiarą mrocznego świata czarodziejów. Mimo to wiedział, jak ważne było zachowanie zimnej krwi, zwłaszcza, że czuł, że atmosfera wokół nich była naładowana napięciem. W takiej sytuacji najważniejsze było zachowanie profesjonalizmu i koncentracja na faktach, które były kluczowe w rozwiązaniu tej sprawy.
Kiedy Brenna wspomniała o braku narzędzia zbrodni i teleportacji sprawcy, Cornelius przytaknął. Jego doświadczenie podpowiadało mu, że sprawca mógł być dobrze zaznajomiony z okolicą i wykorzystywać magię w sposób, który utrudniałby ich śledztwo. Nie byli w pierwszym lepszym miejscu, może to nie było Little Hangleton powszechniej znane z takich zdarzeń, ale Hogsmeade należało do tych wiosek, które znaczna część czarodziejów znała na wylot, bywając tu od czasów wyjść z Hogwartu, to zdecydowanie nie ułatwiało sprawy.
- No, dobrze, na ten moment wszystko jasne. Zobaczmy, co tam mamy. - Kiedy Brenna do końca zrelacjonowała sytuację, Cornelius przyjął informację ze spokojem. Jego spojrzenie było chłodne, a ton głosu pozbawiony emocji, jak zawsze, gdy płynnie przełączał się między trybem towarzyskim a zawodowym. Perspektywa mężczyzny była nieco zdystansowana, co wynikało z lat spędzonych na analizowaniu ludzkich zachowań i tragedii, mających miejsce nawet w czasach pracy w szpitalu. Mógł sprawiać wrażenie nieprzejętego, nawet, jeśli w istocie wykazywał empatię. Bez dodatkowych słów, ruszył we wskazanym kierunku.