• Londyn
  • Świstoklik
    • Mapa Huncwotów
    • Spis lokacji
  • Dołącz do gry
  • Zaloguj się
  • Postacie
  • Accio
  • Indeks
  • Gracze
  • Accio
Secrets of London Greater London Aleja horyzontalna v
« Wstecz 1 … 3 4 5 6 7 … 11 Dalej »
[04.09.1972] At the end of the day, it's night || Ambroise, Geraldine & Cornelius

[04.09.1972] At the end of the day, it's night || Ambroise, Geraldine & Cornelius
Bloody brilliant
Soft idiot, a sappy motherfucker, a sentimental bastard if you will
wiek
33
sława
IV
krew
czysta
genetyka
—
zawód
Koroner
Wysoki, bo 192 centymetry wzrostu, postawny, dobrze zbudowany mężczyzna. Czarnowłosy. Niebieskooki. Ma częściową heterochromię w lewym oku - plamę brązu u góry tęczówki. Na jego twarzy można dostrzec kilka blizn. Jedna z nich biegnie wzdłuż lewego policzka, lekko zniekształcając jego rysy, co nadaje mu surowy wygląd, mimo to drobne zmarszczki w kącikach oczu zdradzają, że często się uśmiecha lub śmieje. Inna blizna, mniejsza, znajduje się na czole. Ma liczne pieprzyki na całym ciele. Elegancko ubrany. Zadbany. Bardzo dobrze się prezentuje.

Cornelius Lestrange
#8
17.01.2025, 17:20  ✶  

Cornelius stał w korytarzu, z rękami skrzyżowanymi na piersi, obserwując przyjaciół, którzy, po długim czasie milczenia, postanowili razem znów pojawić się w jego mieszkaniu. To było niepokojące, że zrobili to wspólnie, a gdy jeszcze zauważył, że Geraldine miała na sobie koszulę Ambroisa, w jego umyśle zapaliła się nie tylko czerwona lampka, a gigantyczny halogen. Naturalnie, w jego głowie pojawiła się myśl, że być może znów się zbliżyli, mimo, że to wydawało się absurdalne. Przecież rozstali się z hukiem, a teraz stali obok siebie, jakby nic się nie stało. Musiał zająć stanowisko, nie mógł tego nie skomentować. Spojrzał na nią wymownie, a jego sceptycyzm wzrastał.

- Dobra, ta, jasne. „Nie, ale tak, ale nie, nie, ale tak, ale nie, ale tylko trochę, zdarzyło się, bywa”, serio, nie oceniam, ale jeśli czujecie, że musicie to robić, to przynajmniej nie róbcie tego w moim korytarzu. Możecie się przynajmniej na chwilę przenieść piętro wyżej, bo nie jestem pewien, czy moje ściany są przystosowane do takiej intensywności emocjonalnej. Albo najlepiej przejdźcie od razu do rzeczy i tego, co was tu sprowadza w tym układzie, skoro nie trafiłem. - Stwierdził.

Oczywiście, że dostrzegł, jak ich spojrzenia co rusz krzyżowały się w milczeniu, czuł, że pomiędzy nimi wisiało coś, co przypominało napięcie, które on sam znał z własnej przeszłości. Mężczyzna nie mógł się oprzeć wrażeniu, że ta dwójka, mimo pozornego dystansu, wciąż miała ze sobą coś wspólnego, coś, co ich łączyło, ale co jednocześnie dzieliło. Nie potrzebował tego słyszeć na głos. A potem Geraldine zdjęła płaszcz, prezentując się w koszuli, której krój, styl oraz materiał były mu znane, wymowne. Kiedy jego oczy spoczęły na tym widoku, nie mógł powstrzymać myśli, która przemknęła mu przez głowę. Ponownie, to było dla niego wymowne, zbyt wymowne. Jeśli miał jeszcze jakieś wątpliwości, że to wcale nie było takie proste i okazjonalne, jak mu wmawiano, to przestał je mieć.

Sceptycyzm wkradł się w jego myśli. W tej chwili czuł się jak świadek dramatu, który rozgrywał się na jego oczach, chociaż nie był pewien, czy chciał być częścią tej historii. Jego słowa, które wypowiedział bez wahania, były szczere i bezpośrednie, nie czuł się winny, że powiedział im prawdę. Ostatecznie, nie było jego sprawą, co się działo między nimi, ale jednocześnie czuł, że był zamieszany w ich dramaty, jakby ich zawirowania były też jego zawirowaniami. W końcu, przynajmniej kilka godzin dziennie, musiał stawać się dla swojego dziecka ojcem, a nie kimś, kto sam zachowywał się jak dzieciak.
[a]- Nie sądzę, że wasze hipotetyczne dzieci byłyby dramatem, ale wiem, że dzieci potrzebują rodziców. Nie kogoś, kto ostatnio zachowuje się jak para dzieciaków. - Powiedział, nie kryjąc swojego zdania. Stał w korytarzu swojego mieszkania, w cieniu lampy, zapalonej mimo wczesnej godziny, która przez zachmurzone, ciemne niebo rzucała wyraźne światło na ściany pokryte obrazami z różnych zakątków świata. Zbierali je z Amandą, Amandy już nie było, Amanda lepiej poradziłaby sobie w tej sytuacji, miał pewność, że tak. - Nie jest mi przykro, że wam to mówię. Po prostu tak to widzę. - Podsumował, bo tak, zgadzał się z tym, że ich wybory były ich własne, ale on był częścią tego układu. Ostatnie słowa wyszły z jego ust z większą siłą, niż zamierzał. Nie było mu przykro, że to im mówił, wydawało mu się, że musieli usłyszeć prawdę.

Odkąd jego żona zginęła, dla Corio czas płynął inaczej, a dni były jedynie niekończącym się pasmem rutynowych obowiązków z dwuletnim dzieckiem u boku. Wiedział, że dzieci potrzebowały tak wiele uwagi, ile tylko można było im dać, a on, jako ojciec, starał się dać Fabianowi wszystko, co mógł. Jednak nie dało się ukryć, że w jego sercu tliła się pustka, a wizja szczęśliwej rodziny była jedynie echem minionych dni. Nic dziwnego, że niepokoił się tym, czy sytuacja przyjaciół nie wyglądała równie fatalnie.


•••

Odprowadził wściekłą Geraldine wzrokiem i odczekał, co najmniej pół minuty, zanim się odezwał.

- Wiem o tym, bo znaleziono go w ten weekend, dopiero w ten weekend. - Podkreślił. - Nie był to nieszczęśliwy wypadek, Inez nawet nie próbowała tak tego upozorować. To wszystko było zbyt oczywiste. - Miał wrażenie, że każda informacja, którą posiadał, była jedynie wierzchołkiem góry lodowej. - A teraz niespodzianka. - Kontynuował, wpatrując się intensywnie w swojego towarzysza - Przedwczoraj znaleziono jej siostrę martwą w Little Hangleton. To nie jest dobra wróżba, zwłaszcza biorąc pod uwagę, z kim miałeś do czynienia, powinny były to przewidzieć, dałbym sobie uciąć rękę, że to przewidzą. - W jego głosie zabrzmiał niepokój, który nie miał nic wspólnego z dramatyzmem sytuacji. Znał półświatek i jego zasady, wiedział, że w tej grze nie ma miejsca na sentymenty, jednak fakt, że jego przyjaciel miał do czynienia z tymi ludźmi, nie dawał mu spokoju. - Tym bardziej musisz być ostrożny. - Dodał, patrząc mu prosto w oczy. - To nie jest zwykła sprawa. Wiesz, jak to działa. Ktoś tu może chcieć zamieść wszystko pod dywan. - Nic go już nie dziwiło w tym świecie, w którym śmierć i zdrada były na porządku dziennym, to było bardzo prawdopodobne, że następny cios miał paść w lub od Inez, a potem miał zostać wyprowadzony w kierunku innych osób, które z nią ostatnio współpracowały.


•••

Zatrzymał przyjaciela ruchem dłoni, gdy ten przeszedł obok niego w korytarzu. Spojrzał mu prosto w oczy, a w jego głosie brzmiała powaga, jaką rzadko można było u niego usłyszeć. Odzywając się, Cornelius miał nadzieję, że jego słowa dotrą do Ambroise'a. W końcu w gruncie rzeczy troszczył się o niego, tak samo o Geraldine, mimo, że to nie była jego sprawa.

- Słuchaj, wiem, że masz swoje intencje, na koniec dnia to ty decydujesz, ale... - Zaczął, zniżając głos, by nikt inny, pod postacią kobiety albo wracającego Mrużka, nie usłyszał. - To nie jest dobry pomysł, żeby się znowu emocjonalnie angażować, jeśli w twoim życiu nadal wybija szambo. Nie zasługujesz na to, a już na pewno nie zasługuje na to Geraldine. Nie, gdy w grę wchodzi zaangażowanie emocjonalne. Nie chcę, żeby to się skończyło fatalnie, mimo, że teoretycznie to nie jest moja sprawa. Nie unoś się, po prostu nie widzę, by to mogło skończyć się dobrze, nie teraz, gdy tam... - Zawiesił na chwilę głos, wskazując gestem w stronę okna i miejsca, które obaj dobrze znali. - Nadal jest syf. Zbyt wiele niewłaściwych ruchów może nas kosztować więcej, niż jesteśmy w stanie zapłacić. - Jego twarz była poważna, a oczy zdradzały niepokój.

« Starszy wątek | Nowszy wątek »

Użytkownicy przeglądający ten wątek: 1 gości
Podsumowanie aktywności: Przełącz sortowanie alfabetycznie/ilość słów Ambroise Greengrass-Yaxley (13038), Cornelius Lestrange (12807), Geraldine Greengrass-Yaxley (11022)




Wiadomości w tym wątku
[04.09.1972] At the end of the day, it's night || Ambroise, Geraldine & Cornelius - przez Ambroise Greengrass-Yaxley - 13.01.2025, 13:37
RE: [04.09.1972] At the end of the day, it's night || Ambroise, Geraldine & Cornelius - przez Cornelius Lestrange - 13.01.2025, 16:02
RE: [04.09.1972] At the end of the day, it's night || Ambroise, Geraldine & Cornelius - przez Geraldine Greengrass-Yaxley - 13.01.2025, 18:02
RE: [04.09.1972] At the end of the day, it's night || Ambroise, Geraldine & Cornelius - przez Ambroise Greengrass-Yaxley - 13.01.2025, 21:27
RE: [04.09.1972] At the end of the day, it's night || Ambroise, Geraldine & Cornelius - przez Cornelius Lestrange - 14.01.2025, 01:35
RE: [04.09.1972] At the end of the day, it's night || Ambroise, Geraldine & Cornelius - przez Geraldine Greengrass-Yaxley - 14.01.2025, 11:03
RE: [04.09.1972] At the end of the day, it's night || Ambroise, Geraldine & Cornelius - przez Ambroise Greengrass-Yaxley - 14.01.2025, 16:34
RE: [04.09.1972] At the end of the day, it's night || Ambroise, Geraldine & Cornelius - przez Cornelius Lestrange - 17.01.2025, 17:20
RE: [04.09.1972] At the end of the day, it's night || Ambroise, Geraldine & Cornelius - przez Geraldine Greengrass-Yaxley - 17.01.2025, 18:41
RE: [04.09.1972] At the end of the day, it's night || Ambroise, Geraldine & Cornelius - przez Ambroise Greengrass-Yaxley - 18.01.2025, 14:59
RE: [04.09.1972] At the end of the day, it's night || Ambroise, Geraldine & Cornelius - przez Cornelius Lestrange - 18.01.2025, 22:17
RE: [04.09.1972] At the end of the day, it's night || Ambroise, Geraldine & Cornelius - przez Geraldine Greengrass-Yaxley - 18.01.2025, 23:07
RE: [04.09.1972] At the end of the day, it's night || Ambroise, Geraldine & Cornelius - przez Ambroise Greengrass-Yaxley - 19.01.2025, 01:03
RE: [04.09.1972] At the end of the day, it's night || Ambroise, Geraldine & Cornelius - przez Cornelius Lestrange - 19.01.2025, 16:09
RE: [04.09.1972] At the end of the day, it's night || Ambroise, Geraldine & Cornelius - przez Geraldine Greengrass-Yaxley - 19.01.2025, 21:58
RE: [04.09.1972] At the end of the day, it's night || Ambroise, Geraldine & Cornelius - przez Ambroise Greengrass-Yaxley - 20.01.2025, 01:37
RE: [04.09.1972] At the end of the day, it's night || Ambroise, Geraldine & Cornelius - przez Cornelius Lestrange - 22.01.2025, 18:05
RE: [04.09.1972] At the end of the day, it's night || Ambroise, Geraldine & Cornelius - przez Geraldine Greengrass-Yaxley - 22.01.2025, 22:25
RE: [04.09.1972] At the end of the day, it's night || Ambroise, Geraldine & Cornelius - przez Ambroise Greengrass-Yaxley - 24.01.2025, 15:43
RE: [04.09.1972] At the end of the day, it's night || Ambroise, Geraldine & Cornelius - przez Cornelius Lestrange - 29.01.2025, 00:08
RE: [04.09.1972] At the end of the day, it's night || Ambroise, Geraldine & Cornelius - przez Geraldine Greengrass-Yaxley - 29.01.2025, 01:40
RE: [04.09.1972] At the end of the day, it's night || Ambroise, Geraldine & Cornelius - przez Ambroise Greengrass-Yaxley - 29.01.2025, 04:09
RE: [04.09.1972] At the end of the day, it's night || Ambroise, Geraldine & Cornelius - przez Cornelius Lestrange - 29.01.2025, 16:09
RE: [04.09.1972] At the end of the day, it's night || Ambroise, Geraldine & Cornelius - przez Geraldine Greengrass-Yaxley - 29.01.2025, 18:15
RE: [04.09.1972] At the end of the day, it's night || Ambroise, Geraldine & Cornelius - przez Ambroise Greengrass-Yaxley - 29.01.2025, 20:59
RE: [04.09.1972] At the end of the day, it's night || Ambroise, Geraldine & Cornelius - przez Cornelius Lestrange - 29.01.2025, 23:18
RE: [04.09.1972] At the end of the day, it's night || Ambroise, Geraldine & Cornelius - przez Geraldine Greengrass-Yaxley - 30.01.2025, 00:41
RE: [04.09.1972] At the end of the day, it's night || Ambroise, Geraldine & Cornelius - przez Cornelius Lestrange - 30.01.2025, 12:15
RE: [04.09.1972] At the end of the day, it's night || Ambroise, Geraldine & Cornelius - przez Geraldine Greengrass-Yaxley - 30.01.2025, 14:42
RE: [04.09.1972] At the end of the day, it's night || Ambroise, Geraldine & Cornelius - przez Cornelius Lestrange - 30.01.2025, 16:53
RE: [04.09.1972] At the end of the day, it's night || Ambroise, Geraldine & Cornelius - przez Geraldine Greengrass-Yaxley - 30.01.2025, 18:11
RE: [04.09.1972] At the end of the day, it's night || Ambroise, Geraldine & Cornelius - przez Cornelius Lestrange - 30.01.2025, 20:22
RE: [04.09.1972] At the end of the day, it's night || Ambroise, Geraldine & Cornelius - przez Geraldine Greengrass-Yaxley - 30.01.2025, 23:09
RE: [04.09.1972] At the end of the day, it's night || Ambroise, Geraldine & Cornelius - przez Ambroise Greengrass-Yaxley - 30.01.2025, 23:22
RE: [04.09.1972] At the end of the day, it's night || Ambroise, Geraldine & Cornelius - przez Cornelius Lestrange - 31.01.2025, 00:29
RE: [04.09.1972] At the end of the day, it's night || Ambroise, Geraldine & Cornelius - przez Geraldine Greengrass-Yaxley - 01.02.2025, 01:26

  • Pokaż wersję do druku
  • Subskrybuj ten wątek

Przydatne linki
Kolejeczka
Tryb normalny
Tryb drzewa