Brunon milczał. Już dawno wybrał przemoc zamiast dyskusji, a zwłaszcza wtedy, kiedy brygadziści postanowili, że sprawdzą to, co działo się jego zakładzie. To musiała być dla niego ujma na honorze.
Stanley starał się z całych sił, aby ta tarcza zadziałała. Nie miał żadnego interesu w tym, aby Brennie stała się krzywda. Zwłaszcza, że była z Borginem na akcji i to mówiło tylko jedno - wszystko problemy Longbottom, to też Twoje problemy. Tego chciał właśnie uniknąć.
- Już Cię do reszty pojebało? - zapytał, kierując swoje słowa zarówno do Brunona, jak i Brenny. Do swojej koleżanki, ponieważ dała się zaskoczyć jakiemuś cukiernikowi, a do tego wariata, że miał czelność podnieść ręke na funkcjonariusza służb bezpieczeństwa. Dziwnym przypadkiem, ich dwójka miała imiona na "B" i była nieco odstrzelona.
Widząc jak Longbottom uderzyła o ścianę, Stanley zdążył się oburzyć. Nie trwało to jednak długo, ponieważ musiał przystąpić do próby ratowania własnych czterech liter. To, że nie chciał, aby Brenna trafiła do szpitala, działało również w drugą stronę - on też nie chciał tam trafić, bo wtedy musiałaby go tam odtransportować Longbottom.
- Czy Ty zdajesz sobie sprawę, ile będzie papierologii jak zrobisz jej krzywdę?! - rzucił z gniewem w głosie, bo naprawdę nie chciał pisać dodatkowych raportów do tej pokręconej akcji. Tyle niepotrzebnych problemów mogli mieć, gdyby Brenna ucierpiała podczas tej akcji.
Jakiś mroczny podszept mówił mu, aby złapał też ciastka, które mógłby następnie wręczyć Maeve. Na pewno doceniłaby taki gest... ten pomysł musiał jednak poczekać, ponieważ Stanley musiał się spróbować bronić.
Dwie próby na utworzenie tarczy ochronnej przed krzesłem. Rozpraszanie.
Akcja nieudana
Akcja nieudana
Brunon też nie próżnował w swoich działaniach. Był gotów do ciśnięcia kolejnymi zaklęciami, ale niestety Brenna była szybsza od niego i pozbawiła go broni.
- Oddawaj! - wykrzyczał w kierunku "złodziejki", bo takie przezwisko pewnie zyskała w głowie tego szaleńca.
Dwójka funkcjonariuszy nie mogła wiedzieć, że Brunon był zarówno utalentowanym cukiernikiem, jak i czarodziejem. Utrata różdżki w niczym mu nie przeszkadzała, co miał zamiar za chwilę spróbować udowodnić.
- Myślisz, że to mnie powstrzyma? - zwrócił się kierunku Brenny - To się mylisz! - a następnie zakręcił palcami, aby przy pomocy magii beżróżdżkowej cisnąć Borginem o ścianę.
Dwie próby Brunona na utworzenie podmuchów wiatru, który miałby miotnąć Stanleya o ścianę. Kształtowanie.
Sukces!
Akcja nieudana
Przybrana przez niego taktyka, najwyraźniej sugerowała mu, aby miotać wszystkim i wszystkimi o ściany. To musiało w końcu zadziałać.
Inną strategię musiała przyjąć też dwójka funkcjonariuszy, ponieważ Brunon okazał się twardszych orzechem do zgryzienia, niż mogli to z początku zakładać. Przynajmniej Stanley tak zakładał, wszak czego mógł się spodziewać po jakimś obłąkanym cukierniku?
"Riddikulus!"
- Danielle Longbottom na widok Stanleya Bo[r]gina
"Jestem dumna, że pomagałeś podczas zamachu."
- Stella Avery na wieści o udziale Stanley w walkach podczas Beltane 1972