To nie był jej dzień. Cóż, nic nowego w ostatnim czasie. Miała wrażenie, że cały wszechświat próbował dać jej znać, że jest na straconej pozycji. Wyszła rano z psami na spacer, tak jak robiła codziennie, ale wtedy zupełnie znikąd pojawił się te poltergeist, który postanowił uprzykrzyć jej życie - nie zdążyła nawet mrugnąć i cyk, stała się mężczyzną. Jasne, dużo osób wspominało jej o tym, że ma większe jaja niż większość facetów, ale chyba nie chciała poczuć tego, jako faktycznego, fizycznego ciężaru. Wolałaby jednak nie musieć tego przeżywać. Nie zdążyła jednak złapać sprawcy całego zamieszania, oddalił się w stronę wschodzącego słońca.
Udała się do domu, żeby odprowadzić psy, zrobiła to w biegu, bo nie chciała, aby Astaroth zobaczył ją w takim stanie, na pewno by ją wyśmiał, zwłaszcza, że w tym miesiącu widział ją już z kaktusem na środku głowy, jeszcze brakowało tego, aby miał możliwość dostrzec jej kolejne niepowodzenie.
Wyruszyła na dalszy spacer, tym razem nogi zaniosły ją do jej ulubionek klątwołamaczki, która zasugerowała jej, że to minie i jest tylko chwiloe, i jutro zapomni o tej całej sytuacji - nie, żeby była z tego powodu zadowolona, zdecydowanie wolałaby mieć to z głowy, ale co innego jej pozostawało?
Jakoś się przemęczy, musiała. Przeglądała się w witrynach sklepów, które mijała. Tak właściwie to doszła do wniosku, że całkiem przystojny był z niej mężczyzna (to wcale nie było argumentem za tym, aby pozostać w tej postaci, dużo lepiej czuła się w swojej babskiej wersji).
Zmierzała w kierunku swojego mieszkania, wydawało jej się to najlepszą opcją - zaszyć się tam do kolejnego dnia, aby nikt znajomy nie widział jej takiej.
Tyle, że jej uwagę przykuł mężczyzna, którego mijała, w sumie to chyba był bezdomnym? Przynajmniej na takiego wyglądał. Chcąc nie chcąc usłyszała, co miał do powiedzenia i nie byłaby sobą, gdyby się nie odezwała, jej porywczość prowadziła ją do takich zupełnie niepotrzebnych zaczepek.
- Suszy? - Zapytała stając tuż obok niego. W sumie nie znała typa, nie wiedziała, że jest najbardziej znanym żulem w okolicy, bo dosyć rzadko się tutaj pojawiała.
- Warto wziąć los w swoje ręce, nie sądzę, żeby wódka miała zacząć się lać z kranów. - Dodała jeszcze, nieco zaintrygowana tym jego jakże wspaniałym pomysłem.