19.01.2025, 13:41 ✶
-Nie nie, ten wuj jest dla mnie świętością - rzuciła i brzmiała w ów słowach całkiem szczerze. To było aż dziwne, a jednak nie dało się znaleźć w tonie jej głosu ironii czy sarkazmu, tej zwyczajnie nie było. Prawdą było, że Anthony był bardzo bliski jej sercu. A niewiele takich osób było, niewielu takich jak On. Dla których rzuciłaby się bez namysłu w ogień.
-Anthony Shafiq - dodała po chwili, orientując się, że zapomniała wgl. zdradzić imienia wujaszka. Jego imię wygrywało w jej duszy nostalgiczną, czułą melodię, a wraz z nim szedł zapach książek i smoczej krwi. Wsparcia i ciepła, którego skąpiono jej całe jej życie.
-Tak - skinęła głową, uśmiechając się głupio, gdy zapytała o cytrynówkę - Wiesz, Ona ma dużo tego...produkcja idzie dobrze, a nie ma nic przeciwko by karmić mój alkoholizm więc - zachichotała, kręcąc głową - mówi, że mogę brać, a w kwestii alkoholu dwa razy pytać nie będę, nie.. - zaśmiała się cicho.
Praca szła sprawnie, chociaż musiała przyznać, że czuła się nieco zmęczona. Fakt ten ją zdziwił, no prawie, ostatnimi czasy czuła się dziwnie osłabiona czy senna, jakoby coś wyssało z niej całą energię życiową. Zgadywała, że to przez dietę i styl życia, który powinna nieco zmienić. Chociaż w szkole prowadzała się jeszcze gorzej i nie miała tego typu problemów, szczególnie, że teraz wysypiała się jak nigdy za sprawą pewnego blondyna.
-długo już tu mieszkasz, co? - zagaiła. Brzmiało tak jakby Faye znała wszystkich sąsiadów. Chociaż czy akurat Faye czas był potrzebny? dziewczyna był dość rezolutna i towarzyska, więc pewnie sąsiadów poznała bardzo szybko.
-Tak, genialna jesteś - sapnęła, widząc jak ta umieszcza beczkę na wozie. To nie dość, że skracało znacznie czas, co pomagało oszczędzić im siły. Weszła na wóz, który ówcześnie przepchnęła tak aby dobrze widzieć trzy domostwa, a raczej beczki. Podążyła do każdego z nich aby zamknąć szczelnie wieka po czym wskoczyła na wóz, a zaraz na jedną z pełnych beczek. Rozejrzała się po okolicy aby się upewnić, że nikogo nie ma, po czym wyciągnęła różdżkę
-Jak się sprężymy to zdążymy się jeszcze napić i wytrzeźwieć - zachichotała. Kilka subtelnych machnięć, nakierowanych na beczułki, chcąc zmusić je do przetoczenia się wprost pod wóz.
Rzut na translokacje
-Anthony Shafiq - dodała po chwili, orientując się, że zapomniała wgl. zdradzić imienia wujaszka. Jego imię wygrywało w jej duszy nostalgiczną, czułą melodię, a wraz z nim szedł zapach książek i smoczej krwi. Wsparcia i ciepła, którego skąpiono jej całe jej życie.
-Tak - skinęła głową, uśmiechając się głupio, gdy zapytała o cytrynówkę - Wiesz, Ona ma dużo tego...produkcja idzie dobrze, a nie ma nic przeciwko by karmić mój alkoholizm więc - zachichotała, kręcąc głową - mówi, że mogę brać, a w kwestii alkoholu dwa razy pytać nie będę, nie.. - zaśmiała się cicho.
Praca szła sprawnie, chociaż musiała przyznać, że czuła się nieco zmęczona. Fakt ten ją zdziwił, no prawie, ostatnimi czasy czuła się dziwnie osłabiona czy senna, jakoby coś wyssało z niej całą energię życiową. Zgadywała, że to przez dietę i styl życia, który powinna nieco zmienić. Chociaż w szkole prowadzała się jeszcze gorzej i nie miała tego typu problemów, szczególnie, że teraz wysypiała się jak nigdy za sprawą pewnego blondyna.
-długo już tu mieszkasz, co? - zagaiła. Brzmiało tak jakby Faye znała wszystkich sąsiadów. Chociaż czy akurat Faye czas był potrzebny? dziewczyna był dość rezolutna i towarzyska, więc pewnie sąsiadów poznała bardzo szybko.
-Tak, genialna jesteś - sapnęła, widząc jak ta umieszcza beczkę na wozie. To nie dość, że skracało znacznie czas, co pomagało oszczędzić im siły. Weszła na wóz, który ówcześnie przepchnęła tak aby dobrze widzieć trzy domostwa, a raczej beczki. Podążyła do każdego z nich aby zamknąć szczelnie wieka po czym wskoczyła na wóz, a zaraz na jedną z pełnych beczek. Rozejrzała się po okolicy aby się upewnić, że nikogo nie ma, po czym wyciągnęła różdżkę
-Jak się sprężymy to zdążymy się jeszcze napić i wytrzeźwieć - zachichotała. Kilka subtelnych machnięć, nakierowanych na beczułki, chcąc zmusić je do przetoczenia się wprost pod wóz.
Rzut na translokacje
Rzut O 1d100 - 79
Sukces!
Sukces!
Rzut O 1d100 - 65
Sukces!
Sukces!