Chuj jebany, co go obudził zdecydowanie za wcześnie, coś bełkotał, a Lewis trochę nie znajdywał w tym ładu i składu. Tak, to na pewno była ta godzina. Rozpalił piec, postawił na nim czajnik wypełniony wodą, a następnie zaczął czegoś szukać energicznie po szafkach, wyrzucając z siebie senność. Postawił przed kolegą zafoliowaną paczkę ciastek, nie zwracając uwagi na to, że jest przeterminowana, rzeczy z taką ilością mugolskich konserwantów się nie psuły, ulubionych nieproszonego gościa. Wyjął dwa kubki i wgryzł zęby w połówkę trochę zeschnietego jabłka, którego brzegi już zaczęły się zawijać. Było trochę mączne, ale on był głodny. Szkoda marnować.
— Szuflada przy twojej nodze, ta na dole, coś na energię tam powinno być, ale nie uzupełniałem za bardzo zapasów, gałka jest zjebana, uważaj.
Dolna szuflada służyła za formę apteczki. Były tam bandaże, gazy, igły wygięte w łuk do szycia skóry, jodyna, butelka wódki i małe, kartonowe pudełeczko z eliksirami, włożonymi bardzo byle jak. Należało wyciągnąć każdy i przejrzeć. Na pewno były tam jakieś wzmacniające, które mogły się przydać Edge'owi. O ile pamięć go nie myliła, a ta myliła go dość często.
— Eeee, mogę zrobić coś z kozim serem i burakiem, bo mam ugotowane? Przyprażę słonecznik i dojdziesz, jak spróbujesz — wyjął z szafki składniki, koszyk z rukolą, miskę z ćwiartkami buraka, pół krążka koziego sera. Sięgnął do boku słupka i zdjął ze starego gwoździa fartuch. I tutaj niektórych plam nie dało się doprać. Z futerału wyjął swój nóż. Zaczął kroić cienkie plastry sera, wszystkie idealnie takie same. W połowie przerwał i dał swojemu towarzyszowi koszyk z liśćmi.
— Umyj i osusz, czyste ręczniki masz... Yyy... — Często szybciej pokazać niż powiedzieć, więc sięgnął za niego i z półki wyjął kolorowe płótno z wyhaftowanym: Módl się i pracuj. Obok ręczników, złożonych w kosteczkę, leżały też białe, wygotowane tetry, do cedzenia i odciskania różnych przetworów, na przykład sera twarogowego lub maku. Wrzucił ręcznik na koszyk. Kran był obok, więc nie trudno dodać dwa do dwóch. Chyba.