20.01.2025, 01:10 ✶
Cóż, może gdyby przed chwila nie wypalił dwóch papierosów z rzędu to od razu poczułby słodki zapach niosący się z kuchni i wiedziałbym, gdzie się udać, żeby znaleźć siostrę. Ale niestety powonienie Thomasa zostało zwiedzione na manowce i nie zdolne do odkrycia przed nim tej jakże wielkiej zagadki. Gdzie bowiem można by spotkać Norę, wielką cukierniczkę z Pokątnej.
Wszedł powoli do kuchni, opierając się framugę i przypatrując siostrze uwijającej się w kuchni. Czuł wyrzuty sumienia, co do tego, że opuścił ją na te trzy dni. Przez cały ten czas nie pomagała jej w prowadzeniu biznesu i domowych sprawach. PRzełknął ślinę jednocześnie czując jak poczucie winy wzbiera w nim i powodowała, że cała ta zbudowana odwaga uleciała jak z przebitego igłą balona. Może jednak zostawienie listu było lepszą opcją.
O tak, ucieknij zostawiając list, zawiedź ją jeszcze bardziej
Postanowił zignorować głos w głowie, nie miał czasu teraz z nim dyskutować, ani sił na udowadnianie mu, że się mylił. Odetchnął głęboko, nabierając w nozdrza słodki zapach tłustych pączków.
- Zmieniałaś coś w przepisie, pachną jakoś słodziej niż zwykle. Jakbyś potrzebował niezależnej opinii co do smaku... - zawiesił głos znacząco z uśmiechem przyczepionym do ust, ale w pierwszym odruchu nie ruszył, żeby podkraść jednego z pączków i go spróbować. A Thomas nie chcący podwędzić słodyczy to jasny przekaz, że albo był chory, albo coś go trapiło.
- Jestem ci winny przeprosiny - zaczął za to z grubej rury, nie było sensu owijać w bawełnę, było tu już wystarczająco słodko. Szkoda, że zamiast z czymś słodkim to przychodził ze słoikiem dziegciu. - Po prostu stało się coś niespodziewanego i nie mogłem wrócić do domu - i choć bardzo chciał uciec od niej wzrokiem, patrzeć gdziekolwiek indziej niż na twarz siostry, tak nie mógł się na to zdobyć.
Aż tak bardzo chcesz patrzeć na jej rozczarowanie?
- A raczej to ja zrobiłem coś strasznego... - dodał jeszcze i głos uwiąż mu w gardle. Jak miał jej to opowiedzieć, jak streścić to wszystko i jednocześnie opisać to jak się czuł. Czy mógł? Czy powinien zrzucać to na jej braki swoje problemy? To nie były rozterki miłosne czy przemyślenia na temat obecnej sytuacji w kraju. Dlaczego miał ją obrażać wiedzą, ze świadomie użył czarnej magii, co więcej cieszyło go jej użycie. "Jestem gotów poświęcić swoją duszę za wasze bezpieczeństwo" oh jak źle to się zestarzało, może gdyby faktycznie ratował kogoś bliskiego nie czułby się wtedy tak źle? Ale on chciał zadawać ból, cieszy się nim. I teraz stał w kuchni siostry, wgapiając się w nią bez słowa - tylko nie wiedział jak ubrać w słowa to co chciał przekazać.
Wszedł powoli do kuchni, opierając się framugę i przypatrując siostrze uwijającej się w kuchni. Czuł wyrzuty sumienia, co do tego, że opuścił ją na te trzy dni. Przez cały ten czas nie pomagała jej w prowadzeniu biznesu i domowych sprawach. PRzełknął ślinę jednocześnie czując jak poczucie winy wzbiera w nim i powodowała, że cała ta zbudowana odwaga uleciała jak z przebitego igłą balona. Może jednak zostawienie listu było lepszą opcją.
O tak, ucieknij zostawiając list, zawiedź ją jeszcze bardziej
Postanowił zignorować głos w głowie, nie miał czasu teraz z nim dyskutować, ani sił na udowadnianie mu, że się mylił. Odetchnął głęboko, nabierając w nozdrza słodki zapach tłustych pączków.
- Zmieniałaś coś w przepisie, pachną jakoś słodziej niż zwykle. Jakbyś potrzebował niezależnej opinii co do smaku... - zawiesił głos znacząco z uśmiechem przyczepionym do ust, ale w pierwszym odruchu nie ruszył, żeby podkraść jednego z pączków i go spróbować. A Thomas nie chcący podwędzić słodyczy to jasny przekaz, że albo był chory, albo coś go trapiło.
- Jestem ci winny przeprosiny - zaczął za to z grubej rury, nie było sensu owijać w bawełnę, było tu już wystarczająco słodko. Szkoda, że zamiast z czymś słodkim to przychodził ze słoikiem dziegciu. - Po prostu stało się coś niespodziewanego i nie mogłem wrócić do domu - i choć bardzo chciał uciec od niej wzrokiem, patrzeć gdziekolwiek indziej niż na twarz siostry, tak nie mógł się na to zdobyć.
Aż tak bardzo chcesz patrzeć na jej rozczarowanie?
- A raczej to ja zrobiłem coś strasznego... - dodał jeszcze i głos uwiąż mu w gardle. Jak miał jej to opowiedzieć, jak streścić to wszystko i jednocześnie opisać to jak się czuł. Czy mógł? Czy powinien zrzucać to na jej braki swoje problemy? To nie były rozterki miłosne czy przemyślenia na temat obecnej sytuacji w kraju. Dlaczego miał ją obrażać wiedzą, ze świadomie użył czarnej magii, co więcej cieszyło go jej użycie. "Jestem gotów poświęcić swoją duszę za wasze bezpieczeństwo" oh jak źle to się zestarzało, może gdyby faktycznie ratował kogoś bliskiego nie czułby się wtedy tak źle? Ale on chciał zadawać ból, cieszy się nim. I teraz stał w kuchni siostry, wgapiając się w nią bez słowa - tylko nie wiedział jak ubrać w słowa to co chciał przekazać.