Rozumiała chyba to podejście, przynajmniej tak się jej wydawało, dlaczego nie chciał, aby zajmowali się podobnymi rzeczami w domu, który teoretycznie nie był już ich domem, ale mniejsza o to. Zdecydowanie lepiej było to robić gdzieś dalej, najlepiej właśnie w miejscu podobnym do tego, z pozoru opuszczonego, i niechętnie odwiedzanego. Nie musieli przejmować się tych, że ktoś zobaczy, co robią. Mugole raczej nie zapuszczali się tak daleko, a nawet czarodzieje nie lubili się tutaj plątać.
- Moja kuzynka? - Powtórzyła za nim. Cóż, miała ich kilka, próbowała więc domyślić się o którą chodzi. Właściwie to większość z kobiet w jej rodzinie plątała się po lesie, więc to wcale nie była taka prosta zagadka. Zastanawiała się przez chwilę, która z nich byłaby gotowa spędzić z nim noc, w sumie, to pewnie żadna by nim nie pogardziła, tyle, że? Czy faktycznie mógłby to zrobić? Wpatrywała się w niego dłuższą chwilę, mógł zobaczyć, że dosyć mocno odpłynęła, w sumie niepotrzebnie - tak naprawdę to wolała sobie tego nie wyobrażać, ale jakoś nie mogła się przed tym powstrzymać. Odetchnęła więc jedynie głęboko, aby wrócić całą sobą do tego nieszczęsnego Lasu Wisielców.
Nie mogła mieć mu tego za złe, prawda? Mógł spędzać noc z kim mu się żywnie podobało, ale chyba powinny istnieć jakieś granice? Z jej kuzynką?
- Naprawdę to zrobiłeś? - Nie, żeby ją to szczególnie interesowało, ale z drugiej strony skoro już jej o tym wspomniał, to nie umiała powstrzymać się przed zadaniem tego pytania, nie potrafiła ugryźć się w język, musiała zaspokoić swoją ciekawość.
Sama bardzo dobrze pamiętała tamten dzień, kiedy ogarnęło ją to dziwne, aż nienaturalne uczucie. Miała świadomość, gdzie się wtedy udała, mimo, że wydawało jej się, że od tego dnia minęło wiele tygodni, to przecież tak naprawdę były to ledwie dwa tygodnie, a ona, cóż, ona była już zdecydowanie w innym miejscu swojego życia. Wszystko się mocno skomplikowało, nie zamierzała wracać do tego sierpnia, który wydawał jej się bardzo odległy, miała nadzieję, że Thomas jej wybaczy, bo w sumie to nie obiecała mu niczego takiego. Zresztą tak naprawdę to chyba zupełnie się tym nie przejmowała, wtedy podejmowała jeszcze bardziej irracjonalne decyzje niż teraz. Wolała więc udawać, że większość z tamtych rzeczy się nie wydarzyła, tak było prościej.
Ścisnęła mocniej różdżkę w dłoni i przypomniała sobie po co właściwie się tutaj znaleźli. Mieli cel, nie mieli gadać o tym, co aktualnie nie miało żadnego sensu i było przeszłością. Na tym powinna się skupić, nie rozgrzebywać wydarzeń, których i tak nie mogła już zmienić.
Tak naprawdę to nie do końca wiedziała, jak wygląda ich plan, czy w ogóle Ambroise miał jakiś plan? Rozmawiali o tym niedawno, więc na pewno nie zdążył go ułożyć, zresztą pili przy tym, więc nie spodziewała się cudów, grunt, że o tym pamiętał i stosunkowo szybko postanowił dotrzymać danego słowa. To było dość istotne, co z tego wyniknie? Tego pewnie dowiedzą się niebawem.
Wpatrywał się w nią bez słowa, cóż, nie miała pojęcia, czy powinna już coś zrobić, czy nie? Chyba nie, bo wypadałoby aby to on zaczął? Nie miała pojęcia, chcąc nie chcąc przypomniała sobie o tym, jak uczył ją bandażowania i tej nieszczęsnej jodełki, miała nadzieję, że dzisiaj nie będzie to wyglądało równie fascynująco.
- Nie wiem, nie znam się? - Zaczęła od tego, chociaż w sumie chyba powinna mieć jakieś oczekiwania, bo to brzmiało niepoważnie. Tak, zaczęła jeszcze raz. - Podstaw, potrzebuję podstaw, niby trochę czytałam na ten temat, właściwie to dosyć sporo, ale chciałabym sobie przypomnieć i może nieco utrwalić najprostsze zaklęcia. - Od tego chyba warto było zacząć? W teorii była naprawdę całkiem nieźle przygotowana, zresztą chcąc nie chcąc musiała nieco ogarnąć temat nekromancji, bo jej brat nie do końca żył, a wcześniej umarł, więc wypadało, aby miała o tym jakąś wiedzę.
- Z tego, co się orientuję patronusy mogą nieco powstrzymywać widma, więc może od tego zacznijmy? - Nie miała pojęcia, czy będzie w stanie wyczarować patronusa, nie robiła tego od dawna, kiedyś nieco liznęła tego tematu, ale odeszła od nekromancji, więc tak naprawdę wypadałoby sobie przypomnieć podstawy podstaw.