21.01.2025, 19:23 ✶
Wraz z głosem siostry, jej uśmiechem i przyjemnym zapachem wykonywanych przez niej słodyczy ogarnęło go poczucie bezpieczeństwa i w pewnym sensie spokoju. Był w domu, bezpiecznej przystani gdzie mógł zawsze wrócić w potrzebie. Dlaczego więc czuł jakby powoli oddalał się od tego miejsca? Gula rosnąca w gardle tylko się jakby powiększyła, czy już ją widać z zewnątrz?
- Wiesz, że nigdy nie odmówię twoich wyrobów. Jak tak się stanie możesz uznać, ze ktoś się pode mnie podszywa - rzucił żartobliwie, ale zaraz pożałował tego bo przypomniało mu to o wydarzeniach z jaskini i tym, że doppelgenger faktycznie mógłby się podszywać pod niego i w jakiś sposób próbować zranić jego najbliższych.
Zgrzytnął zębami i szybko porwał jednego z pączków - nadal utrzymując pewien dystans od siostry, jakby bał się znajdować blisko niej. W sumie to nadal uważał, że nie powinien, przez cały czas odczuwał pokusą używania czarnej magii. Może nie teraz, przecież nie chciał krzywdzić nory i rzucać na nią zaklęć powodujących ból. Wręcz przeciwnie, była w tej cześci, którą zamierzał bronić, nadal nawet jeśli tej czarnej magii miałby używać znowu.
Wgryzł się w trzymaną w ręce słodkość i poczuł jak słodycz rozpływa mu się po ustach. Niby wiedział, że Nora potrafi zrobić cuda w kuchni, ale za każdym razem swoimi wyrobami pokazywała mu, że wcale nie osiągnęła jeszcze szczytu ze swoimi zdolnościami cukierniczymi.
- To jest przepyszne - skomentował tylko nim szybko pochłonął w całości tego pączka i popatrzył na siostrę. Mógł dalej w to brnąć, udawać, że nic się nie stało, ciągnąć te przyjemną atmosferę powrotu do domu po jakimś zleceniu. Choć sam powrót był przyjemny to jednak obawiał się następstw tego co ma do powiedzenia. Tylko czy mógł przeciągać to w nieskończoność.
Uśmiechnął się do Nory, kiedy powiedziała, że jest dorosły, cóż może nie powinien zostawał bez nadzoru, bo wtedy odczyniał naprawdę głupie rzeczy. Chociaż z drugiej strony pod nadzorem też wiele odwalił. Najpierw zniszczył swoją różdżkę przez używanie czarnej magii, a teraz? Czuł, że coś innego zostało zniszczone, ale nadal nie wiedział co (cały czas udając, że przecież wszystko jest w porządku, jak zawsze).
Głośno i bardzo powoli przełknął ślinę, jakby miał z tym problem. Czar spokoju prysnął po stwierdzeniu, "nie jest bardzo źle", przypomniał sobie postać kobiety, która przecież musiała być demonem w jaskini. Przymknął na chwilę oczy, żeby odgonić od siebie te wizję, te uczucia, które mu towarzyszyły podczas rzucania zaklęcia i tak samo te, które czuł, kiedy zauważył, że się udało tak jak chciał. Wypuścił powoli powietrze z ust i złapał się blatu aż mu knykcie pobielały.
- Byłem pomóc upolować demona. I znaleźliśmy go, w jego pieczarze - zaczął powoli, pomijając całą otoczkę poszukiwań, rozdzielenia się, sam nie do końca wiedział co się tam działo z innymi, nie chodziło też o to co zrobili inni, ale to co zrobił on. - On potrafił zmieniać się w inny, oszukiwać i zwodzić przybierając wygląd bliskich osób. Tak mnie podszedł - kontynuował wciąż trzymając blat i patrząc na siostrę swoimi brązowymi oczami, ale czy na pewno brązowymi? Mogła dostrzec, że były znacznie ciemniejsze niż zwykle. Nie bardzo chciał kontynuować, ale już zaczął, nie mógł się wycofać w połowie. - Przybierał postać jakiejś kobiety, tak oszukiwał to był demon. - brzmiał jakby sam chciał siebie nadal przekonać. - Ale ja chciałem się na nim zemścić za to co mi pokazał. Żeby cierpiał tak jak ja cierpiałem, nawet bardziej. Więc potraktowałem go.. ją... no to coś czarną magią i cieszyłem się z tego, że zadałem ból. Od tamtego czasu to wydaje się takie łatwe i proste, sięgać po te część magii, aby rozwiązywać problemy, to jest takie kuszące... - zakończył swoją krótką tyradę z zamkniętymi oczami, bojąc się tego co nastanie teraz, kiedy wyjawił co go trapiło i trzymało z daleka od domu.
- Wiesz, że nigdy nie odmówię twoich wyrobów. Jak tak się stanie możesz uznać, ze ktoś się pode mnie podszywa - rzucił żartobliwie, ale zaraz pożałował tego bo przypomniało mu to o wydarzeniach z jaskini i tym, że doppelgenger faktycznie mógłby się podszywać pod niego i w jakiś sposób próbować zranić jego najbliższych.
Zgrzytnął zębami i szybko porwał jednego z pączków - nadal utrzymując pewien dystans od siostry, jakby bał się znajdować blisko niej. W sumie to nadal uważał, że nie powinien, przez cały czas odczuwał pokusą używania czarnej magii. Może nie teraz, przecież nie chciał krzywdzić nory i rzucać na nią zaklęć powodujących ból. Wręcz przeciwnie, była w tej cześci, którą zamierzał bronić, nadal nawet jeśli tej czarnej magii miałby używać znowu.
Wgryzł się w trzymaną w ręce słodkość i poczuł jak słodycz rozpływa mu się po ustach. Niby wiedział, że Nora potrafi zrobić cuda w kuchni, ale za każdym razem swoimi wyrobami pokazywała mu, że wcale nie osiągnęła jeszcze szczytu ze swoimi zdolnościami cukierniczymi.
- To jest przepyszne - skomentował tylko nim szybko pochłonął w całości tego pączka i popatrzył na siostrę. Mógł dalej w to brnąć, udawać, że nic się nie stało, ciągnąć te przyjemną atmosferę powrotu do domu po jakimś zleceniu. Choć sam powrót był przyjemny to jednak obawiał się następstw tego co ma do powiedzenia. Tylko czy mógł przeciągać to w nieskończoność.
Uśmiechnął się do Nory, kiedy powiedziała, że jest dorosły, cóż może nie powinien zostawał bez nadzoru, bo wtedy odczyniał naprawdę głupie rzeczy. Chociaż z drugiej strony pod nadzorem też wiele odwalił. Najpierw zniszczył swoją różdżkę przez używanie czarnej magii, a teraz? Czuł, że coś innego zostało zniszczone, ale nadal nie wiedział co (cały czas udając, że przecież wszystko jest w porządku, jak zawsze).
Głośno i bardzo powoli przełknął ślinę, jakby miał z tym problem. Czar spokoju prysnął po stwierdzeniu, "nie jest bardzo źle", przypomniał sobie postać kobiety, która przecież musiała być demonem w jaskini. Przymknął na chwilę oczy, żeby odgonić od siebie te wizję, te uczucia, które mu towarzyszyły podczas rzucania zaklęcia i tak samo te, które czuł, kiedy zauważył, że się udało tak jak chciał. Wypuścił powoli powietrze z ust i złapał się blatu aż mu knykcie pobielały.
- Byłem pomóc upolować demona. I znaleźliśmy go, w jego pieczarze - zaczął powoli, pomijając całą otoczkę poszukiwań, rozdzielenia się, sam nie do końca wiedział co się tam działo z innymi, nie chodziło też o to co zrobili inni, ale to co zrobił on. - On potrafił zmieniać się w inny, oszukiwać i zwodzić przybierając wygląd bliskich osób. Tak mnie podszedł - kontynuował wciąż trzymając blat i patrząc na siostrę swoimi brązowymi oczami, ale czy na pewno brązowymi? Mogła dostrzec, że były znacznie ciemniejsze niż zwykle. Nie bardzo chciał kontynuować, ale już zaczął, nie mógł się wycofać w połowie. - Przybierał postać jakiejś kobiety, tak oszukiwał to był demon. - brzmiał jakby sam chciał siebie nadal przekonać. - Ale ja chciałem się na nim zemścić za to co mi pokazał. Żeby cierpiał tak jak ja cierpiałem, nawet bardziej. Więc potraktowałem go.. ją... no to coś czarną magią i cieszyłem się z tego, że zadałem ból. Od tamtego czasu to wydaje się takie łatwe i proste, sięgać po te część magii, aby rozwiązywać problemy, to jest takie kuszące... - zakończył swoją krótką tyradę z zamkniętymi oczami, bojąc się tego co nastanie teraz, kiedy wyjawił co go trapiło i trzymało z daleka od domu.