21.01.2025, 17:56 ✶
To było dla niej naprawdę ciężkie. Przez wiele lat skrywała tę tajemnicę - skrywała też jeszcze jedną, o której nie była gotowa w tej chwili mówić. Nie chciała, żeby miał o niej złe zdanie, ale prawda była taka, że to że nie może mieć dzieci nie wzięło się kolokwialnie mówiąc "z dupy", bo miała podstawy, by tak uważać. Ale nie chciała, by wiedział co robiła gdy w miarę doszła do siebie po wizycie w Mungu.
Nie odszedł, chociaż miał do tego prawo. Lecz czy na pewno wiedział, na co się pisze? Przecież na pewno chciał mieć rodzinę, dla Olivii większość społeczeństwa jeśli nie całe chciała w końcu mieć dzieci. A jeżeli okaże się, że jej przypuszczenia są słuszne... Nawet nie chciała o tym myśleć. Zamiast tego wtuliła się mocniej w Tristana i pozwoliła, by łzy popłynęły już szybciej. Nie powstrzymywała ich, bo wiedziała że to nie ma sensu: i tak będzie beczeć jak bóbr. Wzięła chusteczkę, ale chyba tylko z przyzwyczajenia, bo większość łez zmoczyła Tristanowi ubranie. Makijaż częściowo spłynął - widać było wyraźniejsze piegi na trasie, którą wyznaczyła spływająca woda. Widać było niedoskonałości skóry, ale chociaż tusz trzymał się na rzęsach dobrze. Potterowie mieli fajne kosmetyki: idealne dla osób, które często płakały. Jak właśnie Olivia.
- Przepraszam, że nie powiedziałam ci wcześniej, ale... - otarła najpierw oczy, a potem nos. Nie patrzyła na niego, wzrok Olivii błądził gdzieś po ziemi, pomiędzy jednym kamyczkiem a drugim. Śmigał wokół patyczków i ziarenek piasku. - Nie mam pewności. Idę do uzdrowiciela dopiero za dwa dni, jestem już umówiona. Nie chciałam ci mówić, dopóki nie będę wiedzieć, ale ty zapytałeś, czy mogę z tobą zamieszkać i... Nie mogłam po prostu przemilczeć tak ważnej rzeczy.
Uniosła wzrok. Oczywiście, że chciała z nim zamieszkać, ale nie mogła mu tego zrobić. Nie mogła zataić prawdy. Bo jeżeli naprawdę była to przeszkoda nie do przeskoczenia, to zniszczyłaby mu tym życie. A chciała, żeby był szczęśliwy: nawet jeżeli byłby szczęśliwy bez niej u boku.
Nie odszedł, chociaż miał do tego prawo. Lecz czy na pewno wiedział, na co się pisze? Przecież na pewno chciał mieć rodzinę, dla Olivii większość społeczeństwa jeśli nie całe chciała w końcu mieć dzieci. A jeżeli okaże się, że jej przypuszczenia są słuszne... Nawet nie chciała o tym myśleć. Zamiast tego wtuliła się mocniej w Tristana i pozwoliła, by łzy popłynęły już szybciej. Nie powstrzymywała ich, bo wiedziała że to nie ma sensu: i tak będzie beczeć jak bóbr. Wzięła chusteczkę, ale chyba tylko z przyzwyczajenia, bo większość łez zmoczyła Tristanowi ubranie. Makijaż częściowo spłynął - widać było wyraźniejsze piegi na trasie, którą wyznaczyła spływająca woda. Widać było niedoskonałości skóry, ale chociaż tusz trzymał się na rzęsach dobrze. Potterowie mieli fajne kosmetyki: idealne dla osób, które często płakały. Jak właśnie Olivia.
- Przepraszam, że nie powiedziałam ci wcześniej, ale... - otarła najpierw oczy, a potem nos. Nie patrzyła na niego, wzrok Olivii błądził gdzieś po ziemi, pomiędzy jednym kamyczkiem a drugim. Śmigał wokół patyczków i ziarenek piasku. - Nie mam pewności. Idę do uzdrowiciela dopiero za dwa dni, jestem już umówiona. Nie chciałam ci mówić, dopóki nie będę wiedzieć, ale ty zapytałeś, czy mogę z tobą zamieszkać i... Nie mogłam po prostu przemilczeć tak ważnej rzeczy.
Uniosła wzrok. Oczywiście, że chciała z nim zamieszkać, ale nie mogła mu tego zrobić. Nie mogła zataić prawdy. Bo jeżeli naprawdę była to przeszkoda nie do przeskoczenia, to zniszczyłaby mu tym życie. A chciała, żeby był szczęśliwy: nawet jeżeli byłby szczęśliwy bez niej u boku.