22.01.2025, 02:40 ✶
Cieszył się, że Dora nie drążyła tematu, czy mu uwierzyła czy może wiedziała swoje nie był pewien, ale nie miał czas una gdybanie, bo kierowali się do labiryntu. A raczej do toru przeszkód mającego im pomóc w radzeniu sobie w kryzysowych sytuacjach. Odwzajemnił delikatny uśmiech do młodszej czarodziejki.
- Lepiej być precyzyjnym niż szybkim. A przynajmniej na początku. Łatwiej pracować nad szybkością, gdy już ma się opanowane podstawy do perfekcji - odpowiedział zgodnie z tym co sam uważał. Ona sam również nie był dobry w szybkim reagowaniu, lata spędzał na żmudnym łamaniu klątw i pieczęci, a nie na walkach z innymi czarodziejami. Dlatego tez takie ćwiczenia przyjmował z wielką chęcią. - Ja zapytałem Brenny, chciałem wiedzieć czy idąc ponownie nie popsuje ci niespodzianek bo będę wiedział o wszystkim za wczasu. Na szczęście tak się nie stanie, a jak natrafimy na coś co widziałem to nie będę podpowiadał - dodał jeszcze i mrugnął nim poparł jej pomysł o ponownym wkroczeniu na tor przeszkód z kimś innym. - Zdecydowanie, więcej niż raz dobrze zrobi. Pozwoli ci więcej razy przećwiczyć wszystko - im bardziej będą przygotowani tym lepiej. Wszystkim w Zakonie się to przyda.
- Jestem tuż obok ciebie - powiedział podwijając jeszcze rękaw na ręce którą trzymał różdżkę i skinął głową na znak że jest gotowy. Nie miał pojęcia co to za dziwny korytarz z żywopłotu, ale coś czuł, że będzie to dość "ciekawa" przeprawa.
Kiedy Dora postawiła pierwszy krok, Thomas ruszył wraz z nią. Droga do pokonania nie wydawał się długo, jednak okazało się, że nie tylko o szybkość chodziło w tym zadaniu, a może głownie o nią? Nie miał czasu nad tym myśleć bo już musiał unieść rękę, aby wyczarować przed sobą tarczę aby pozbyć się fioletowego światła pędzącego w jego stronę.
Rozproszenie - tarcza
- Lepiej być precyzyjnym niż szybkim. A przynajmniej na początku. Łatwiej pracować nad szybkością, gdy już ma się opanowane podstawy do perfekcji - odpowiedział zgodnie z tym co sam uważał. Ona sam również nie był dobry w szybkim reagowaniu, lata spędzał na żmudnym łamaniu klątw i pieczęci, a nie na walkach z innymi czarodziejami. Dlatego tez takie ćwiczenia przyjmował z wielką chęcią. - Ja zapytałem Brenny, chciałem wiedzieć czy idąc ponownie nie popsuje ci niespodzianek bo będę wiedział o wszystkim za wczasu. Na szczęście tak się nie stanie, a jak natrafimy na coś co widziałem to nie będę podpowiadał - dodał jeszcze i mrugnął nim poparł jej pomysł o ponownym wkroczeniu na tor przeszkód z kimś innym. - Zdecydowanie, więcej niż raz dobrze zrobi. Pozwoli ci więcej razy przećwiczyć wszystko - im bardziej będą przygotowani tym lepiej. Wszystkim w Zakonie się to przyda.
- Jestem tuż obok ciebie - powiedział podwijając jeszcze rękaw na ręce którą trzymał różdżkę i skinął głową na znak że jest gotowy. Nie miał pojęcia co to za dziwny korytarz z żywopłotu, ale coś czuł, że będzie to dość "ciekawa" przeprawa.
Kiedy Dora postawiła pierwszy krok, Thomas ruszył wraz z nią. Droga do pokonania nie wydawał się długo, jednak okazało się, że nie tylko o szybkość chodziło w tym zadaniu, a może głownie o nią? Nie miał czasu nad tym myśleć bo już musiał unieść rękę, aby wyczarować przed sobą tarczę aby pozbyć się fioletowego światła pędzącego w jego stronę.
Rozproszenie - tarcza
Rzut PO 1d100 - 98
Sukces!
Sukces!