22.01.2025, 04:15 ✶
Jane była... była. Przynajmniej ładna, jak to z pewnym przekąsem stwierdził w myślach Atreus, kiedy zachwycona opowiadała im o skrzyneczce i że muszą ją zdobyć. Kradzież sama w sobie wydawała się zabawnym pomysłem, ale wszystko prowadzące do niej malowało całe przedsięwzięcie w nieco bardziej szarych barwach. Mieli wejść na mugolski bal, więc to okrajało im możliwości posługiwania się magią, bo nawet jeśli byli w obcym kraju, to wciąż byli tutaj gośćmi ambasadora. Jeśli złamią Kodeks Tajności to nie tylko oni będą mieć problemy. Wszelkie wątpliwości podsyłała Atreusowi jego aurorska natura, studząca nieco zapędy tej, którą zdawał się prezentować innym całe swoje życie. Nie przeszkadzało mu to jednak podzielić się z Basiliusem przemyśleniami na ten temat, kiedy poszli się przygotować do wyjazdu: Ten pomysł jest skrajnie głupi, powiedział kuzynowi, moment przed tym jak rozeszli się do swoich pokoi, a jednocześnie jest niesamowicie wyśmienity. O ile chcesz się założyć, że większość wszystkiego co może pójdzie nie tak?
Najgorsze chyba było dla niego to, że wciśnięto im do tego dwójkę gówniarzy. Chłopaczka, który zdawał się posiadać podobne podejście do niego samego - jego ego ledwo mieściło w limuzynie, którą jechali, a jego siostra przy jednym większym wyboju była w stanie wypaść z własnej kiecki i oślepić ich wszystkich cycem. Dlatego Atreus, siedząc między Basiliusem a oknem, wyglądał na migające na zewnątrz światełka Kairu ze znudzoną miną.
- Mówiła, że mają maga, który im pomaga. Równie dobrze mogą mieć założone zabezpieczenia, żeby nikt tej skrzynki nie ukradł. Mogą mieć też zabezpieczenia teleportacyjne, wiec niewiadomo, czy ze skrzynką da się łatwo wyjść i nie będzie trzeba jej wynieść. Skoro panna Kelly i jej brat chcą się zająć dywersją, nie widzę przeciwskazań - spojrzał na Theo, a potem na Morpheusa. - Równie dobrze może nam się udać podkraść zaproszenia przed wejściem. Powinno być nawet łatwiej jak w środku, biorąc pod uwagę, że przy wpuszczaniu zawsze jest trochę zamieszania. Jeśli by się nie udało zauroczyć nikogo, mamy wtedy fizyczny dowód, że byliśmy na imprezę zaproszeni, a ktoś nas nie wpisał na listę. W ostateczności jest płot - wzruszył ramionami. - Pelerynę zostawiłbym na czarną godzinę. Zobaczymy co to za skrzynka i w razie czego można ją w ten sposób zakamuflować. Dobrze, żebyście wy, Basiliusie i Morpheusie, przyjrzeli się zabezpieczeniom, kiedy na nią trafimy, bo razem z waszą wiedza i umiejętnościami powinniście dać sobie radę - on natomiast mógł komuś grzecznie powiedzieć, żeby spierdalał, gdyby zjawił się nieproszony w miejscu ich małego napadu, ale tego już nie powiedział. - A, idziemy na imprezę mugoli - odebrał swoje karteczki i ołówek. - Lepiej chyba coś innego, co nie brzmi aż tak obco. Nie wzbudza ani zaciekawienia ani podejrzeń. Może skarabeusz na skrzynkę i faraon na właściciela? Tematycznie, jesteśmy w Egipcie.
Najgorsze chyba było dla niego to, że wciśnięto im do tego dwójkę gówniarzy. Chłopaczka, który zdawał się posiadać podobne podejście do niego samego - jego ego ledwo mieściło w limuzynie, którą jechali, a jego siostra przy jednym większym wyboju była w stanie wypaść z własnej kiecki i oślepić ich wszystkich cycem. Dlatego Atreus, siedząc między Basiliusem a oknem, wyglądał na migające na zewnątrz światełka Kairu ze znudzoną miną.
- Mówiła, że mają maga, który im pomaga. Równie dobrze mogą mieć założone zabezpieczenia, żeby nikt tej skrzynki nie ukradł. Mogą mieć też zabezpieczenia teleportacyjne, wiec niewiadomo, czy ze skrzynką da się łatwo wyjść i nie będzie trzeba jej wynieść. Skoro panna Kelly i jej brat chcą się zająć dywersją, nie widzę przeciwskazań - spojrzał na Theo, a potem na Morpheusa. - Równie dobrze może nam się udać podkraść zaproszenia przed wejściem. Powinno być nawet łatwiej jak w środku, biorąc pod uwagę, że przy wpuszczaniu zawsze jest trochę zamieszania. Jeśli by się nie udało zauroczyć nikogo, mamy wtedy fizyczny dowód, że byliśmy na imprezę zaproszeni, a ktoś nas nie wpisał na listę. W ostateczności jest płot - wzruszył ramionami. - Pelerynę zostawiłbym na czarną godzinę. Zobaczymy co to za skrzynka i w razie czego można ją w ten sposób zakamuflować. Dobrze, żebyście wy, Basiliusie i Morpheusie, przyjrzeli się zabezpieczeniom, kiedy na nią trafimy, bo razem z waszą wiedza i umiejętnościami powinniście dać sobie radę - on natomiast mógł komuś grzecznie powiedzieć, żeby spierdalał, gdyby zjawił się nieproszony w miejscu ich małego napadu, ale tego już nie powiedział. - A, idziemy na imprezę mugoli - odebrał swoje karteczki i ołówek. - Lepiej chyba coś innego, co nie brzmi aż tak obco. Nie wzbudza ani zaciekawienia ani podejrzeń. Może skarabeusz na skrzynkę i faraon na właściciela? Tematycznie, jesteśmy w Egipcie.