Tak, Geraldine miała problem z akceptacją swoich wszystkich niepowodzeń, nie przychodziło jej to łatwo, niemalże od razu traciła wtedy zapał do dalszej nauki. Nie spodziewała się jednak, że tak lekko przyjdzie jej wyczarowanie akurat tego zaklęcia. Jak widać czasem potrafiła zaskoczyć i samą siebie. Cóż, najwyraźniej sięgnęła po odpowiednie wspomnienie.
- Tak lepiej. - Tak, była zadowolona z tego, że się poprawił, chociaż w sumie to na nim wymusiła, ale to nie było dość istotne. Na jej twarzy nadal gościł niewielki uśmiech, cóż dosyć łatwo wpadała w dobry nastrój, niewiele jej było potrzebne do szczęścia w tym wypadku wystarczyło to pierwsze udane zaklęcie.
- Wiedziałam, że są jakieś kruczki. - To nie powinno być w końcu takie proste, właściwie to nawet to samo wspomnienie można było sobie wyobrazić na różny sposób. Przynajmniej tak się jej wydawało. Zresztą nie tak łatwo było wybrać jedno wspomnienie ze wszystkich, to wydawało jej się być mocno skomplikowane. - Rozumiem teorię, przynajmniej tak mi się wydaje, ale nie wydaje mi się, aby istniało jedno takie wspomnienie, nie wiem, czy wiesz o co mi chodzi, co jeśli ktoś ma wiele najszczęśliwszych wspomnieć, w jaki sposób to kategoryzować? - Wybrała jedno z wielu, które przyszły jej na myśl, jakoś udało jej się trafić, ale nie sądziła, że tylko to jedno wspomnienie mogłoby być w jej przypadku podstawą do wyczarowania patronusa.
- Jasne, udało mi się trafić za pierwszym razem, ale zastanawia mnie to na jakiej podstawie to wszystko działa. - Wcześniej raczej, aż tak nie drążyła tematu, jeśli coś działało, to działało, teraz jednak musiała być pewna tego skąd się to bierze. W końcu od wyczarowania tego zaklęcia mogło naprawdę wiele zależeć, jaka szkoda, że nie przeszli z tego praktycznych lekcji podczas nauki w Hogwarcie, może wtedy łatwiej byłoby jej zrozumieć cały proces. Aktualnie chyba nie do końca tak było, mimo, że tak czytała książki, ale nie rozpisywano się w nich za bardzo o tych podstawach, które wydawały jej się być najbardziej istotne.
- Wspomnienia mogą się zmieniać, ewoluować, tak właściwie to chyba nigdy nie można mieć pewności, że to wystarczy. - W końcu wszystko zależało od dnia i godziny, pewnie nawet nastroju, humory, niby nic nie znaczących pierdół, które mogły się okazać bardzo istotne. Chyba zrozumiała sedno jego wypowiedzi, nie powinna więc się uczepiać tej jednej opcji, tylko przygotować sobie kilka gdyby to nie wystarczyło. Na szczęście miała w czym wybierać. Przynajmniej tak się jej wydawało, chyba nie dało się wypaczyć wszystkich swoich radosnych wspomnień, któreś zawsze powinno być odpowiednie. Właściwie to dobrze byłoby to przetestować, nie zamierzała robić tego teraz, nie musiał widzieć, jak to robi. Poznała już podstawy, będzie mogła się zająć tym sama. Nie obiecała mu przecież, że nie będzie sobie zadawać zadań domowych i ćwiczyć.
- Jeszcze raz, jasne. - Cóż, to nie powinno być trudne, chyba? Skoro już raz udało jej się wyczarować patronusa to powinna to powtórzyć, przynajmniej kierując się logiką. Miała wspomnienie, potrafiła odtworzyć ruch ręki. To nie powinno być nic skomplikowanego.
Rozpoczęła więc kolejną próbę, póki co nie chciała za bardzo mieszać, więc faktycznie sięgnęła po to wspomnienie, które miało zadziałać. Tym razem jednak nie odpływała już tak bardzo, nie przymknęła oczu, nie musiała tego robić. Przynajmniej tak się jej wydawało - myślała ponownie o tym Yule, kiedy wszystko jeszcze miało jakikolwiek sens.
Nie miała pojęcia, czy takie automatyczne sięgnięcie po wspomnienie, które zadziałało może wystarczyć, ale też właśnie to chciała sprawdzić, w końcu na tym polegała nauka, czyż nie?
Była ciekawa, czy i tym razem skunks postanowi się pokazać.
nekromancja 0
Akcja nieudana
Sukces!