Powiedział mu o tym, gdyż najpewniej mogło nie dawać Rodolphusowi spokoju, dlaczego on nie wrócił. Nie obudził się jeszcze w tamtym miejscu. Dlaczego musiał go wynosić. Po to tutaj przecież przyszedł. Po informację. Zaspokojenie swojej ciekawości, nie tylko pytająco jego zdrowie. Lestrange sam zaczął temat. Sam chciał wyciągnąć od niego te informacje. Więc je dostał. A co z tym zrobi, to jego sprawa. Może przyda mu się to do kolejnych badań pracy mózgu. Jak działa koszmar senny po podaniu zaklętej trucizny, która wywoływała mroczne lęki jako sny. Sny, gdyż tylko przez śmierć można było się obudzić. Obaj się obudzili. Ale każdy w innym odstępie czasowym. Młodszy, zniósł to lepiej niż starszy.
Mówiąc mu to, co sam przeżył w śnie, wiedział, że go zatrzyma. Że Rodolphus będzie tej wiedzy łaknął. Gdyby go to nie interesowało, wyszedłby. Nie mówiłby ze ściszonym głosem słów, które mogły brzmieć jak troska. Nicholas uniósł brew ku górze.
- Doceniam, że się martwisz.Odpowiedział stwierdzeniem, nie zapewniając, że go posłucha. Nigdy nie wiadomo, jak szybko będzie zmuszony użyć tej zdolności. Czy będzie to konieczne. Ale uświadomił też Rodolphusa, jak wysokie jest ryzyko niepowodzenia. Niespokojne wnętrze, przepełnione przeżywanym własnym lękiem, prowadzi do porażki. To był raczej pierwszy raz z jego życiu, kiedy tego niepowodzenia doświadczył. Dość mocno bolesnego. Nie ma co ukrywać, że mocno się wystraszył. A serce młotem ciężkim mu waliło.
Zadając pytanie, czekał na odpowiedź. Cierpliwie. Spokojnie. Dając mu chwilę na zastanowienie się, przetrawienie informacji jakie od niego otrzymał. W oczekiwanym na odpowiedź momencie, Nicholas odwrócił głowę, przyłożył zaciśniętą pięć do ust i odkaszlnął. Choroba go wciąż trzymała. Tego już nie ukryje.
- Owszem. Żyję. Ale choroba nie zniknie. Te eliksiry co mam, pewnie już mi nie pomogą. Nie w tej dawce.Uświadomił go, kiedy znów mógł mówić. Uświadomił go po to, aby był przygotowany na najgorsze, jeżeli to nastąpi. Może teraz zreflektuje, dlaczego Nicholas daje mu te klucze na dłużej? Nawet, jeżeli Rodolphus zakomunikował, gdzie mieszka.
- To dobre miejsce dla takich jak my.
Odparł, przez moment patrząc na niego. Odwrócił się do stojących na blacie kubków herbaty. Wziął oba i przeniósł się z nimi do stołu jadalnego i tam postawił.
- Przekazałeś kuzynowi, jak skończyłem?
Zapytał, odsuwając krzesło i zajmując je, gestem ręki zapraszając Rodolphusa do stołu, przypominając mu o stygnącej herbacie. Skoro wpadł tylko sprawdzić jego zdrowie, to może warto wykorzystać jego obecność i pociągnąć temat w inną stronę? Nicholas od powrotu z Mauzoleum, nie był w Kromlechu, nie kontaktował się także z Martesem. Niestety zostawiając wszystko do załatwienia Rodolphusowi. Bo przecież nie był wstanie, nawet iść do pracy w Ministerstwie. Zastanawiało go, czy jakkolwiek zareagował na sytuację Traversa podczas wykonywania misji. Powiedział mu o tym?