Na pewno istniały osoby, które były w stanie mieć pewność, że zawsze im się uda. Cóż, niektórzy wiedli całkiem stabilne życia pozbawione niepewności. Zazdrościła im tego, szczególnie, że wiedziała, że sama też je kiedyś miała. Wtedy wszystko wydawało jej się proste i możliwe, aktualnie? Cóż zależało od tego, jak wiatr zawieje, raczej wykazywała pesymistyczne nastawienie, co również mogło mieć wpływ na to, czy uda jej się wykonać to zaklęcie. To wcale nie było takie proste jak się mogło wydawać, chociaż aktualnie szło jej całkiem nieźle. Miała świadomość, że los się może szybko odmienić.
Nigdy nie mogło być przecież zbyt prosto, wolała nie osiadać na laurach, bo miała świadomość, że mogło ją to wiele kosztować, szczególnie w sytuacji, w której miałaby korzystać z tych zaklęć.
Była zadowolona z tego, że udało jej się pokazać Roisowi, że wcale nie idzie jej tak źle, że jednak coś tam potrafi i że czasem wszystko idzie po jej myśli. To było całkiem nowe i przyjemne uczucie, bo wcześniej podczas ich lekcji szło jej raczej fatalnie, więc szybko się wkurwiała. Teraz było inaczej, uśmiechała się sama do siebie i była zadowolona, humor dopisywał jej dużo bardziej, niż gdy znaleźli się w tym miejscu.
- Za kogo Ty mnie masz? - Rzuciła całkiem lekko. Cóż, musiało jej pójść naprawdę nieźle, skoro Ambroise stwierdził, że oszukiwała. To był chyba powód do dumy? Tak, zdecydowanie. - Nie robiłam tego, nie wkręcam, to po prostu wrodzony talent. - Wyprostowała się przy tym, kiedy się odezwała niczym struna i zadarła głowę wysoko do góry, tak, taki był z niej orzeł, musiała tylko uważać, żeby za wysoko nie odleciała.
To nie tak, że popadła w samozachwyt, ale dobrze było mieć świadomość, że wreszcie coś jej się udało, nawet jeśli nie było to nic wielkiego, tylko dwa udane zaklęcia. Taki mały promyczek nadziei wśród tej całej ciemności, która ostatnio się wokół niej zbierała.
Zachowywali dystans, co nie było w ich przypadku raczej typowym zachowaniem, ale jakoś tak wyszło, zresztą przecież ku temu zmierzali. Niedługo mieli się rozejść każde w swoją stronę, ale cieszyła się z tego, że to właśnie z nim się tutaj znalazła, że to Roise był świadkiem tego jej drobnego sukcesu, przed nikim innym pewnie nie cieszyłaby się z tej drobnej rzeczy w taki sposób. Nie miała w zwyczaju pokazywać się od tej strony nawet przyjaciołom, wydawało jej się to nieco głupie i dziecinne, cieszenie się z takich rzeczy, ale Ambroise raczej nie oceniał tych jej nie do końca dojrzałych zagrywek. Zresztą zaklaskał, trzy razy! Chyba faktycznie był z niej dumny, może i był to tylko przypadek, że jej się udało, ale trafiło na idealny moment. Nie potrzebowała aktualnie niczego więcej do chwilowego szczęścia.
Miała gdzieś w sobie jeszcze tą typową dla siebie beztroskę, pojawiała się ona w najmniej oczekiwanych momentach, gdy Yaxleyówna nie skupiała się na rzeczywistości, tylko odpływała gdzieś daleko swoimi myślami. W końcu teraz tak było, po pierwsze wspomnienia wzbudziły w niej pozytywne uczucia, a po drugie ten malutki sukces, więc jakoś tak się złożyło, że aktualnie nic nie mogło jej zdołować.
- Ponętne uczennice nie miałyby tyle odwagi, żeby oszukiwać. - No jasne, na pewno nie miałaby nic przeciwko temu, żeby pokazać się z lepszej strony udając, że nigdy tego nie robiła, ale cóż, w tym wypadku faktycznie mówiła prawdę, wyjątkowo. Miała wiedzę w teorii, tak, naprawdę doszkoliła się dość mocno przez te ostatnie kilka miesięcy, zresztą demony, wampiry, to wszystko było przecież związane z nekromancją, nie nadarzyła się jedynie okazja, aby sprawdzić tę wiedzę w praktyce. Być może czasem faktycznie najpierw dobrze było przeczytać kilka książek - o tym nie wspomniała jednak na głos, bo zawsze mówiła, że to nie ma najmniejszego sensu i najważniejsza jest praktyka.
Mogłaby do niego podejść, wskoczyć w jego ramiona, zaśmiać się przy tym głośno, bo zazwyczaj to właśnie tak wyglądało, tyle, że nie wydawało jej się to teraz zbyt właściwe, mimo tego, że atmosfera która między nimi panowała była całkiem przyjemna.
- Jak tak mówisz, to pewnie się nie uda, mogę się założyć. - Nie wiedzieć czemu miała wrażenie, że tym razem może nie mieć tyle szczęścia, mimo, że miała wrażenie, że jest w dużo lepszym humorze niż wcześniej. Oczywiście, że miała zamiar spróbować, bo czemu nie.
- Uuuu. - Wymsknęło jej się, kiedy zobaczyła, że Ambroise wyczarował swojego patronusa, chciała mu zawtórować, w sumie była ciekawa, jakby wyglądały razem, skunks i fretka. Skupiła się po raz kolejny na wspomnieniu, to było przecież najważniejsze, a później znowu - wypowiedziała inkantację na głos i machnęła zgrabnie różdżką.
nekromancja T
Sukces!
Akcja nieudana