• Londyn
  • Świstoklik
    • Mapa Huncwotów
    • Spis lokacji
  • Dołącz do gry
  • Zaloguj się
  • Postacie
  • Accio
  • Indeks
  • Gracze
  • Accio
Secrets of London Anglia Little Hangleton Las Wisielców [03.09.1972 - poranek] Le jardin des ombres || Ambroise & Geraldine

[03.09.1972 - poranek] Le jardin des ombres || Ambroise & Geraldine
Szelma
Yes, it's dangerous.
That's why it's fun.
wiek
29
sława
V
krew
czysta
genetyka
—
zawód
Łowczyni
Od czego warto zacząć? Ród Yaxley ma w swoich genach olbrzymią krew. Przez to właśnie Geraldine jest dosyć wysoka jak na kobietę, mierzy bowiem 188 cm wzrostu. Dba o swoją sylwetkę, jest wysportowana głównie przez to, że trenuje szermierkę, lata na miotle, biega po lasach. Przez niemalże całe plecy ciągnie się jej blizna - pamiątka po próbie złapania kelpie. Rysy twarzy dość ostre. Oczy błękitne, usta różane, diastema to jej znak rozpoznawczy. Buzię ma obsypaną piegami. Włosy w kolorze ciemnego blondu, gdy muska je słońce pojawiają się na nich jasne pasma, sięgają jej za ramiona, najczęściej zaplecione w warkocz, niedbale związane - nie lubi gdy wpadają jej do oczu. Na lewym nadgarstku nosi bransoletkę z zębów błotoryja, która wygląda jakby lewitowały. Porusza się szybko, pewnie. Głos ma zachrypnięty, co jest pewnie zasługą papierosa, którego ciągle ma w ustach. Pachnie papierosami, ziemią i wiatrem, a jak wychodzi z lasu do ludzi to agrestem i bzem jak jej matka. Jest leworęczna.

Geraldine Greengrass-Yaxley
#18
23.01.2025, 22:50  ✶  

yaxleyówna mimo tego, że wydawała się być bardzo pewna siebie czasem miewała momenty zawahania. Tak było dzisiaj, kiedy podchodziła do tej próby. Miała wrażenie, że ostatnio nic nie idzie po jej myśli, że wszystko czego się chwyta się rozpierdala. Dlatego też nie zakładała, że dzisiaj będzie inaczej, raczej była gotowa zaakceptować ewentualną porażkę. Najwyraźniej był to jednak moment, który miał jej przypomnieć o tym, że to nie była prawda. Po prostu zaliczyła wyjątkowo chujowy okres w swoim życiu. Może znowu zacznie jej się jakoś udawać, w końcu od takich drobnych rzeczy się zaczynało, a później powinno być tylko lepiej.

Nie powinna się, aż tak cieszyć z tego niewielkiego sukcesu, ale miała to w głębokim poważaniu, nie miała pojęcia, czy wystarczyłoby jej to podczas starcia z Widami, może z jednym? Na pewno nie z taką ilością, jaką widziała ostatnio w Kniei, ale przynajmniej teraz wiedziała, że ma jakąkolwiek szansę na obronę, przed dzisiejszym dniem ona nie istniała, więc to była dla niej dosyć spora, pozytywna zmiana. Nie, żeby zamierzała teraz pchać się do Kniei i szukać w lesie szczęścia, ale nigdy nie wiedziała, kiedy faktycznie znajdzie się w takiej sytuacji niekoniecznie z własnej woli.

Przykładała się więc do tych ćwiczeń, była też jak na siebie dosyć mocno przygotowana teoretycznie i to przyniosło oczekiwany efekt. W przeciwieństwie do tego, gdy ostatni raz udzielał jej lekcji w dziedzinie, która zdecydowanie mniej ją interesowała, chociaż mogła im się wtedy przydać. Nie, żeby zbyt wiele pozostało jej w pamięci z tamtych informacji, przecież nie miała zbyt wielkich możliwości, aby je praktykować, na pewno nie ostatnio.

Nie było w jej życiu nikogo o kogo powinna się troszczyć, nie w taki sposób, nie widziała więc większej potrzeby, aby zajmować się tymi do niczego niepotrzebnymi praktykami, olała temat. Ogólnie sporo się zmieniło, ona się zmieniła, zmieniły się jej priorytety - chyba wszystko, ale nie dało się ukryć tego, że gdzieś głęboko w niej nadal była ta dziewczyna, którą znał. Może niezbyt często aktualnie pozwalała tej wersji siebie za bardzo się wychylać, ale ona ciągle w niej tkwiła. Właśnie postanowiła się pojawić. Zresztą to był Roise, przy nim nie musiała się powstrzymywać, tak jej się przynajmniej wydawało. Znał ją jak nikt inny, to się nie zmieniło, bez względu na to, co teraz było, albo czego nie było między nimi.

Las Wisielców nigdy nie kojarzył jej się szczególnie dobrze, wzbudzał w Yaxleyównie raczej nieprzyjemne myśli, dzisiaj to miejsce chyba nieco też zostało przez nich odczarowane. Cóż, może dorzuci to, co się tutaj teraz wydarzyło do listy wspomnień, które będzie mogła wykorzystać w przyszłości podczas rzucania kolejnych patronusów, bo naprawdę czuła się wyjątkowo szczęśliwa, bez żadnych wspomagaczy, co ostatnio raczej nie było zbyt częste.

- Moje serce zaraz zacznie krwawić... - Oczywiście, mogła nie pytać, powinna się spodziewać podobnej odpowiedzi, nie, żeby ją to faktycznie mocno ruszyło, ona była Łajzą, a Roise był Osłem, kolejna rzecz, która się nie zmieniła i pewnie nigdy nie miała zmienić, a przynajmniej chciałaby, aby tak zostało. To, że jej nie ufał było całkiem rozsądnym posunięciem, wiedział w końcu na co ją stać, wcale nie była taka niewinna, jak mówiła, chociaż tym razem była z nim zupełnie szczera.

Widziała jego uśmiech, wydawał jej się być prawdziwy, nie sztuczny i wymuszony, może naprawdę cieszył się tym jej jakże spektakularnym, aczkolwiek drobnym sukcesem. Zrobiło jej się cieplej na sercu, a nie powinno, trudno nie zamierzała się nad tym rozdrabniać.

- Musiałeś mieć wiele ponętnych, a zarazem odważnych uczennic, skoro, aż tak znasz się na rzeczy. - Nie, żeby ją to jakoś specjalnie interesowało, a może powinno? Ona wybierała zdecydowanie inną wersję korzystania ze  swojej brawury, mogłaby wbiec w ogień gdyby zaszła taka potrzeba, zeskoczyć z najwyższego klifu, zmierzyć się z najstraszniejszą bestią, ale oszustwo? Akurat to wydawało jej się być raczej, czymś nie do końca mile widzianym, chociaż samą odwagę uważała za bardzo użyteczną cechę.

- Nie do końca to miałam na myśli, ale, coś w tym może być. - Właściwie to raczej wydawało jej się wręcz przeciwnie. Przy Roisie wszystko jej przychodziło całkiem lekko, a życie wydawało jej się dużo przyjemniejsze, skoro jednak wybrał taką narrację, to cóż, postanowiła za nią podążać, chociaż tak naprawdę po prostu bała się tego, że tym razem jej się nie powiedzie, bo wspomniał, że to miał być ostatni, trzeci raz, a nigdy przecież nie mogło być idealnie, zawsze coś musiało się zjebać.

Tyle, że nie tym razem. To był chyba jakiś wyjątkowy, szczęśliwy dzień. Z początku sądziła, że patronus Roisa to fretka, dobrze, że nie wspomniała o tym w głos, bo by się dopiero najadła wstydu. To była wydra, mała, słodka wyderka, jak mogła ją pomylić z fretką? Nie miała pojęcia.

Dołączył do niej po krótkiej chwili jej skunks. Nie zakładała, że tym razem jej się uda, wręcz przeciwnie, liczyła raczej na porażkę, najwyraźniej jednak wspomnienie, które wybrała było naprawdę potężne skoro zadziałało i tym razem. Cóż, nie spodziewała się tego, ale jak widać były momenty w jej życiu, kiedy czuła się naprawdę szczęśliwa.

Nie mogła się powstrzymać od tego uśmiechania, szczególnie, gdy ich patronusy pomknęły obok siebie w eterze, to był naprawdę wspaniały widok. Jakoś tak zrobiło jej się cieplej na sercu, dobrze było wiedzieć, że mają w sobie jeszcze trochę radości.

Później wreszcie znalazł się obok niej, tak jak kiedyś mieli w zwyczaju. Nie do końca się tego spodziewała, ale chyba właśnie to było najlepszą nagrodą jaką mogła dostać, słodki, zupełnie niewinny pocałunek, jakby wcale nic ich nie rozdzieliło. Uśmiech nadal nie schodził jej z twarzy, było jej dziwnie lekko, znowu, chociaż rano myśli Geraldine raczej zmierzały w tym nie do końca przyjemnym kierunku.

- Nie musiałam oszukiwać, to było proste. - Tak, jasne... chociaż właściwie, chyba sama się nie spodziewała, że okaże się to być dla niej całkiem banalnym zadaniem. Nie odsunęła się od Ambroisa, nadal cieszyła się jego bliskością, przy okazji wpatrując się w jego zielone oczy, w których widziała radość, a może jej się wydawało?

- To chyba najlepsza z naszych lekcji. - Dodała jeszcze nie przestając się w niego wpatrywać, z innymi miała związane raczej nie do końca przyjemne wspomnienia, bo wiązały się one z ogromnym wkurwem.

« Starszy wątek | Nowszy wątek »

Użytkownicy przeglądający ten wątek:
Podsumowanie aktywności: Przełącz sortowanie alfabetycznie/ilość słów Ambroise Greengrass-Yaxley (12265), Geraldine Greengrass-Yaxley (8402)




Wiadomości w tym wątku
[03.09.1972 - poranek] Le jardin des ombres || Ambroise & Geraldine - przez Ambroise Greengrass-Yaxley - 20.01.2025, 16:00
RE: [03.09.1972 - poranek] Le jardin des ombres || Ambroise & Geraldine - przez Geraldine Greengrass-Yaxley - 20.01.2025, 21:22
RE: [03.09.1972 - poranek] Le jardin des ombres || Ambroise & Geraldine - przez Ambroise Greengrass-Yaxley - 20.01.2025, 23:18
RE: [03.09.1972 - poranek] Le jardin des ombres || Ambroise & Geraldine - przez Geraldine Greengrass-Yaxley - 21.01.2025, 00:06
RE: [03.09.1972 - poranek] Le jardin des ombres || Ambroise & Geraldine - przez Ambroise Greengrass-Yaxley - 21.01.2025, 01:16
RE: [03.09.1972 - poranek] Le jardin des ombres || Ambroise & Geraldine - przez Geraldine Greengrass-Yaxley - 21.01.2025, 13:34
RE: [03.09.1972 - poranek] Le jardin des ombres || Ambroise & Geraldine - przez Ambroise Greengrass-Yaxley - 21.01.2025, 14:07
RE: [03.09.1972 - poranek] Le jardin des ombres || Ambroise & Geraldine - przez Geraldine Greengrass-Yaxley - 21.01.2025, 22:14
RE: [03.09.1972 - poranek] Le jardin des ombres || Ambroise & Geraldine - przez Ambroise Greengrass-Yaxley - 21.01.2025, 22:51
RE: [03.09.1972 - poranek] Le jardin des ombres || Ambroise & Geraldine - przez Geraldine Greengrass-Yaxley - 22.01.2025, 00:26
RE: [03.09.1972 - poranek] Le jardin des ombres || Ambroise & Geraldine - przez Ambroise Greengrass-Yaxley - 22.01.2025, 01:07
RE: [03.09.1972 - poranek] Le jardin des ombres || Ambroise & Geraldine - przez Geraldine Greengrass-Yaxley - 22.01.2025, 12:51
RE: [03.09.1972 - poranek] Le jardin des ombres || Ambroise & Geraldine - przez Ambroise Greengrass-Yaxley - 22.01.2025, 14:34
RE: [03.09.1972 - poranek] Le jardin des ombres || Ambroise & Geraldine - przez Geraldine Greengrass-Yaxley - 22.01.2025, 15:26
RE: [03.09.1972 - poranek] Le jardin des ombres || Ambroise & Geraldine - przez Ambroise Greengrass-Yaxley - 22.01.2025, 16:33
RE: [03.09.1972 - poranek] Le jardin des ombres || Ambroise & Geraldine - przez Geraldine Greengrass-Yaxley - 22.01.2025, 23:31
RE: [03.09.1972 - poranek] Le jardin des ombres || Ambroise & Geraldine - przez Ambroise Greengrass-Yaxley - 23.01.2025, 11:39
RE: [03.09.1972 - poranek] Le jardin des ombres || Ambroise & Geraldine - przez Geraldine Greengrass-Yaxley - 23.01.2025, 22:50
RE: [03.09.1972 - poranek] Le jardin des ombres || Ambroise & Geraldine - przez Ambroise Greengrass-Yaxley - 24.01.2025, 00:10
RE: [03.09.1972 - poranek] Le jardin des ombres || Ambroise & Geraldine - przez Geraldine Greengrass-Yaxley - 24.01.2025, 11:29
RE: [03.09.1972 - poranek] Le jardin des ombres || Ambroise & Geraldine - przez Ambroise Greengrass-Yaxley - 24.01.2025, 13:21

  • Pokaż wersję do druku
  • Subskrybuj ten wątek

Przydatne linki
Kolejeczka
Tryb normalny
Tryb drzewa