Dobrze, że nie wspomniał o tym na głos, bo Yaxleyówna zapewne podważyłaby jego słowa na temat tego bycia zbyt dobrze ubranym, ona nigdy jakoś szczególnie nie przywiązywała wagi do swojej aparycji, nie to, że nosiła się jak fleja, ale od lat stawiała pod tym względem na to, aby jej ubiór był po prostu praktyczny. Luźne koszule, które nie ograniczały jej ruchów, czy skórzane spodnie, które stanowiły niemalże jej drugą skórę. Nie zastanawiała się nigdy jakoś specjalnie na tym, czy jakoś godnie wygląda, to nie było istotne, to miało po prostu działać i ułatwiać jej to czym zajmowała się na co dzień.
To było całkiem zabawne, bo ktoś, kto by na nią spojrzał, nie miałby pojęcia o tym, jak bardzo jest bogata, świadczyły o tym wyłącznie materiały z których wykonane były jej ubrania, tutaj nigdy się nie ograniczała, korzystała z tych najlepszej jakości, mało kto mógłby się zresztą pochwalić ciuchami ze skóry takich stworzeń, jakie ona nosiła, a co najważniejsze większość sama upolowała. Miała to szczęście, że przez lata udało jej się nawiązać kontakt z różnymi wytwórcami, którzy naprawdę potrafili wykorzystać wszelkie części zwierząt, które im dostarczała. Wyjątkowa garderoba była sporym plusem, który łączył się z pracą jako łowczyni.
Yaxleyówna działała raczej mechanicznie - nie zastanawiała się szczególnie długo nad swoimi poczynaniami. Nie spodziewała się, że bagno nie będzie miało sensu, ale się nie poddawała, tyle, że właśnie została nieco spowolniona przez te pędy jeżyn które zaczęły plątać się przy jej stopach - na szczęście udało jej się to nieco zastopować, więc jakimś cudem mogła się z nich wyplątać, to było ważne, podczas starcia wolała mieć pełną możliwość panowania nad swoimi ruchami. Zresztą jej atak w stronę Ambroisa też nie był szczególnie przemyślany, po prostu chciała go od siebie odsunąć na moment, aby nie mógł jej przypadkiem w tej chwili dowalić.
Nie stresowała się walką zupełnie, pewnie dzięki temu całkiem dobrze czuła się machając różdżką i rzucając w nim zaklęciami, nie sprawdzała, czy przynosiły oczekiwane efekty, nie miała czasu na to, aby analizować wszystko co robiła, po prostu szła dalej. Krok za krokiem, nawet jeśli jej się nie udawało.
Wyswobodziła swoje nogi z pędów jeżyn i wtedy się odwróciła - musiała w niego trafić zaklęciem, bo znajdował się przy kamieniu i nie zdążył zrobić chyba nic? Kiedy ona wyswobadzała się ze swoich jeżyn. Dobrze, wspaniale, oby tak dalej.
Nie zamierzała dawać mu więcej czasu, machnęła różdżką dość szybko i mruknęła pod nosem zaklęcie. Dziwnym trafem dużo większą przyjemność sprawiało jej wypowiadanie inkantacji w głos niżeli robienie tego w swojej głowie. Chciała opleść Ambroisa liną, tak aby nie mógł się ruszyć, a później, później panna Yaxley postanowiła przy pomocy kształtowania po raz kolejny stworzyć dziurę w ziemi do której wpadnie.
Kształtowanie
Akcja nieudana
Kształtowanie
Sukces!