25.01.2025, 12:55 ✶
W pierwszym odruchu wyglądał jak spłoszone kocię, które szukało drogi ucieczki, gdyby miał uszy kocie uszy to by pewnie położył je po sobie. No ale nie spodziewał, że kogokolwiek tu zastanie, dlatego przystosowanie się do czyjejś obecności zajęło mu kilka sekund. Wyprostował się i wypuścił powietrze przez usta. Dlaczego musiał trafić na nią, a nie kogoś innego z Zakonu? Jeszce tylko brakowało, że by była tu z Norą, co na szczęście się nie zdażyło. Jeszcze tego brakowało, żeby w tym stanie musiał spotkać się z dwoma osobami, których nie chciał zawieść.
- To dopiero rzadki widok, Brenna jedząca kolację - wysilił się na żart, choć zdecydowanie nie był w nastroju do żartowania sobie i śmieszkowania na każdym kroku. Nawet uśmiech jakim okrasił te słowa, był nieco przyblakły.
- Nie odmówię, jestem głodny jak wilk - "bo ukrywałem się przed wszystkimi jak ghoul na strychu", ale tego już nie dodał na głos, bo wtedy całe te unikanie innych byłoby bez sensu. Podszedł powoli do stołu i zasiadł unikając patrzenia w oczy Brenny, wodził wzrokiem po jej sylwetce, ale głównie skupił się na tostach na talerzu. Nie dlatego, że widział o ich dziwnym wyglądzie, ale dlatego że nie potrafił jej spojrzeć w oczy bez poczucia winy. Przetarł nadgarstkiem o klatkę piersiową, jakby rozmasowywał nagły ból, ale zaraz chwycił za tosta i odgryzł kawałek. Żując w milczeniu i patrząc na talerz.
- Wszystko w porządku, że tak siedzisz tu sama? - zapytał chcąc ubiec pytania w swoim kierunku, łatwiej było ciągnąć kogoś za język, niż samemu opowiadać, szczególnie w taki dzień jak dzisiaj. Nadal czuł się jakby jakaś część jego siedziała w jaskini, gdyby tylko wiedział co naprawdę z nim tam się stało to nie siedziałby nawet tu w Stawie.
- To dopiero rzadki widok, Brenna jedząca kolację - wysilił się na żart, choć zdecydowanie nie był w nastroju do żartowania sobie i śmieszkowania na każdym kroku. Nawet uśmiech jakim okrasił te słowa, był nieco przyblakły.
- Nie odmówię, jestem głodny jak wilk - "bo ukrywałem się przed wszystkimi jak ghoul na strychu", ale tego już nie dodał na głos, bo wtedy całe te unikanie innych byłoby bez sensu. Podszedł powoli do stołu i zasiadł unikając patrzenia w oczy Brenny, wodził wzrokiem po jej sylwetce, ale głównie skupił się na tostach na talerzu. Nie dlatego, że widział o ich dziwnym wyglądzie, ale dlatego że nie potrafił jej spojrzeć w oczy bez poczucia winy. Przetarł nadgarstkiem o klatkę piersiową, jakby rozmasowywał nagły ból, ale zaraz chwycił za tosta i odgryzł kawałek. Żując w milczeniu i patrząc na talerz.
- Wszystko w porządku, że tak siedzisz tu sama? - zapytał chcąc ubiec pytania w swoim kierunku, łatwiej było ciągnąć kogoś za język, niż samemu opowiadać, szczególnie w taki dzień jak dzisiaj. Nadal czuł się jakby jakaś część jego siedziała w jaskini, gdyby tylko wiedział co naprawdę z nim tam się stało to nie siedziałby nawet tu w Stawie.