• Londyn
  • Świstoklik
    • Mapa Huncwotów
    • Spis lokacji
  • Dołącz do gry
  • Zaloguj się
  • Postacie
  • Accio
  • Indeks
  • Gracze
  • Accio
Secrets of London Greater London Ulica Pokątna v
« Wstecz 1 2 3 4 5 … 9 Dalej »
jesień 1972, 2 września // misery, strengthen me

jesień 1972, 2 września // misery, strengthen me
Architekt Ścieżek
Up, below, so far
Nothing happens in the dark

Are you still afraid?
wiek
32
sława
IV
krew
mugolak
genetyka
—
zawód
akrobata cyrkowy, wynalazca
Wyzywająco ubrany mugolak, od razu sprawiający wrażenie ekscentrycznego (w wyraźnie prowokatywny sposób) lub wywodzącego się z nizin społecznych. Ma 176 centymetrów wzrostu. Ciemnobrązowe oczy. Włosy czarne, kręcone - w gorsze dni chodzi roztrzepany i skołtuniony, w lepsze, po zastosowaniu Ulizanny na mokre strąki, wygląda tak bajecznie, że masz ochotę zatopić palce w puszystych loczkach. Ma przebite uszy i wiele tatuaży. Najbardziej charakterystyczne z nich znajdują się na plecach (wielkie, anielskie skrzydła) i kroczu (długi, chiński smok oplatający jego przyrodzenie i uda). Do tego ma wiele blizn od ran kłutych i zaklęć, a także samookaleczeń. Sporo z nich to ślady po przypalaniu papierosami. Ze względu na daltonizm monochromatyczny ubiera się wyłącznie na czarno. Przy pasku nosi sznurki, łańcuchy, noże, czasami kombinerki i inne narzędzia, których używa do pracy. Jest człowiekiem bardzo wysportowanym, jego ciało jest wyrzeźbione, ale nigdy nie skupiał się na budowaniu masy i siły mięśniowej. Ma 32 lata, ale uzależnienie od substancji odurzających i alkoholu sprawia, że jest wizualnie o kilka lat starszy.

The Edge
#1
26.01.2025, 12:38  ✶  
Nora Nory
2 września, godziny poranne

Wcale nie chciał się budzić. Świat zastany miał w sobie teraz zbyt wiele odpychających rzeczy - widmo śmierci unosiło się nad nim i przypominało mu nieustannie o tym, co stracił. Trochę żałował tego, że Geraldine nie urżnęła mu jednak tej głowy. Nie musiałby przeżyć tego, co czekało przyklejone do drzwi wejściowych mieszkania Bletchleya. Odkąd zobaczył jego martwe ciało, wszystkie kontury były jakieś zbyt szorstkie, biele zbyt jasne, a czernie zbyt ciemne. Kształty wszystkiego wydawały się nieodwracalne - wszystko zostało już dawno ustalone i najważniejsze z tych ustaleń było to, że dla niego zwyczajnie nie było szczęśliwych zakończeń. Nikt ich dla niego nie przewidział. Nora ratująca go przed poderżnięciem sobie gardła w ataku histerii wołała go do tego życia, ale już chyba nawet nie pamiętał, jak brzmiał wtedy jej głos. Wszystko, co słyszał w głowie, brzmiało jak bezduszny dzwon. Jakby ktoś uderzał w niego z całej swojej siły, trzymając głowę Crowa w środku.

A on chciał się zwyczajnie poddać. Zawisnąć pomiędzy oddechem, a jego brakiem. W tej chwili zawahania, kiedy koniec wydawał się czymś w porządku. Ostatecznie okazał się kimś skrajnie nieprzydatnym. Kulą u nogi każdego, kto chciał mu pomóc i okazywał mu ciepło. Pomagał Fontaine w drodze do upadku. Zdradzał Alexandra. Zniszczył Cainowi psychikę. Uzależniał od siebie Laurenta. Nikt nie był przy nim bezpieczny, w tym nie było żadnej przydatności - były krzyki, psychotyczne ataki, po których to nic nie pamiętał. Ból, towarzysz wieczny, chyba tylko on nadawał jego życiu jakiś rytm - cierpienie nadawało mu formę, a tą formą był korzeń drzewa tak wplątany w ziemię, coby się go wyrwać nie dało.

Nie dane mu było umrzeć w ciszy. Dlaczego? Może naprawdę musiał zabić tego skurwysyna, żeby ten pojebany świat dał mu odejść. Może... może ci, co się tak modlili do księżyca, mieli rację i miał tu jakiś cel, tylko nie potrafił go odnaleźć, bo jedynym co go od zawsze interesowało było pakowanie się pomiędzy czyjeś nogi. Jeżeli tak było, to dlaczego ta cała Matka nie wiodła go do odpowiedzi wprost, tylko kazała mu się szlajać przez ścieżki wąskie jak ostrze. Wcale nie widział w tym wszystkim celu, on widział w tym... rozpacz.

Leżał na tej cholernej kanapie przykryty kocem i czuł się wybitnie źle. To miejsce dla aniołów prowadzone przez anioła, a on czuł tu ciężar powietrza, jakby jego płuca znów wypełniał dym. Fakt, że mógł jeszcze oddychać, był obelgą dla każdego, kto odetchnąłby z ulgą na wieść o jego śmierci. Ale dziewczyna siedząca na fotelu naprzeciw kanapy nie mogła o tym wiedzieć. Był dla niej przecież jakimś losowym linoskoczkiem, akrobatą z okolicznego cyrku, przybłędą o smutnej, ale dobrej historii, a nie... mordercą. Nie potrafił przypomnieć sobie niemalże nic z wczorajszego dnia. Grudy ziemi pod wymytymi już pazurami. Pamiętał, jak skrobał nimi ziemię przy krzyżu z jego nazwiskiem i próbował wygrzebać jego ciało spod kilkunastu solidnych warstw ziemi. Czy to zrobił? Tak wyglądał teraz Cain Bletchley, czy to jego wyobraźnia stworzyła tę okropną scenę, w której jego twarz była przeżerana przez robactwo? Nic co powie mu teraz Nora, nie przyniesie żadnej ulgi. On sam nic z siebie wydusić nie mógł. Wszystkie czynności, jakie kazano mu wykonać, wykonał mechanicznie. A teraz po prostu leżał i ryczał, co jakiś czas drapiąc się po opatrunku na szyi. Poderżnięcie sobie gardła na moście było bardzo dramatyczne - pewnie wyglądało tak, jakby sobie to od dawna planował. Ale to był impuls. Jedna, głupia chwila. A może wcale nie taka głupia, skoro czuł się, jakby świat ciągnął go za sobą jak cień.

Może... pozostało mu trwać wbrew własnym pragnieniom i nadziei. Jakaś pokuta, cokolwiek. Może naprawienie własnych błędów i okrucieństw, było ostatnią prawdą, co mu została w tym morzu bagna. Na Laurenta przecież w nawet najmniejszym stopniu nie zasługiwał.


Oh darling, it's so sweet
you think you know how crazy I am.

My mind is a hall of mirrors.
« Starszy wątek | Nowszy wątek »

Użytkownicy przeglądający ten wątek: 1 gości
Podsumowanie aktywności: Przełącz sortowanie alfabetycznie/ilość słów Nora Figg (3510), The Edge (3306)




Wiadomości w tym wątku
jesień 1972, 2 września // misery, strengthen me - przez The Edge - 26.01.2025, 12:38
RE: jesień 1972, 2 września // misery, strengthen me - przez Nora Figg - 29.01.2025, 23:22
RE: jesień 1972, 2 września // misery, strengthen me - przez The Edge - 16.02.2025, 00:39
RE: jesień 1972, 2 września // misery, strengthen me - przez Nora Figg - 22.02.2025, 22:59
RE: jesień 1972, 2 września // misery, strengthen me - przez The Edge - 23.03.2025, 20:30
RE: jesień 1972, 2 września // misery, strengthen me - przez Nora Figg - 01.04.2025, 23:29
RE: jesień 1972, 2 września // misery, strengthen me - przez The Edge - 02.04.2025, 10:42
RE: jesień 1972, 2 września // misery, strengthen me - przez Nora Figg - 02.04.2025, 12:22
RE: jesień 1972, 2 września // misery, strengthen me - przez The Edge - 05.04.2025, 13:47
RE: jesień 1972, 2 września // misery, strengthen me - przez Nora Figg - 13.04.2025, 01:12
RE: jesień 1972, 2 września // misery, strengthen me - przez The Edge - 18.04.2025, 14:17
RE: jesień 1972, 2 września // misery, strengthen me - przez Nora Figg - 20.04.2025, 21:48
RE: jesień 1972, 2 września // misery, strengthen me - przez The Edge - 26.04.2025, 20:45

  • Pokaż wersję do druku
  • Subskrybuj ten wątek

Przydatne linki
Kolejeczka
Tryb normalny
Tryb drzewa