26.01.2025, 02:55 ✶
Popatrzył na resztę pączków przygotowanych przez siostrę, kusiły obiecując przyjemne poczucie słodyczy i przyjemności ,ale chyba nic więcej j by już nie przełknął, choć oczy chciały więcej. Uśmiechnął się do siostry, to bardzo dobrze, że była pewna swych wytworów, ich jakoś mówiła zresztą sama za siebie. Nie pamiętał aby kiedykolwiek zjadł coś co ona przygotował i smakowało choćby średnio. W sumie jak o tym pomyślał...
- Bo wiemy, że to jest coś niesamowitego i warte zjedzenia - odpowiedział z uśmiechem, dla takiej przyjemność warto był rozgrzeszyć i nie powstrzymywać się. Zdecydowanie warte to było, nawet jeśli potem trzeba był zacząć ćwiczyć, bo brzuch zaczynał za bardzo odstawać.
- Szczerze to nie wiem, nie znam się na nich i chyba nie chcę znać - odpowiedział zgodnie z tym co wiedział. Mimo wszystko jego wiedza o demonach była bardzo szczątkowa. Czy faktycznie pozbyli się go na dobre, czy to tylko czasowe i ten skurwol powróci? Zacisnął zęby, mając nadzieję że jednak udało im się pozbyć bezpowrotnie.
Powoli otworzył oczy wpatrując się w twarz siostry, jakby szukał na niej wypisanej pogardy i odrzucenia. Ale nic takiego nie nastąpiło, wręcz przeciwnie wydawało mu się, że widział tam cień zrozumienia. A może tylko chciał to zobaczyć?
Nie tak dawno odbyli podobną rozmowę, tylko różnica była taka, że wtedy mówił jej o wielu rzeczach. To, ze zaczynał używać czarnej magii, żeby bronić najbliższych. Wtedy jej użył aby zadać ból czarnoksiężnikowi w obronie Brenny. Teraz? Użył jej dla czystej satysfakcji z zadawania bólu i cierpienia innej istocie.
- Nie ma znaczenia cel, ale to co czujesz - powiedział, choć w głowie bębniły mu słowa siostry. To był demon. TO BYŁ DEMON.
Niewinna dziewczyna, którą torturowaliście i zabiliście bez litości, a nie demon
Złapał się za koszulę na piersi szukając ratunku od tych myśli, nadal nie mógł pozbyć się tego natrętnego uczucia. Ale czy był gotów powiedzieć o tym komukolwiek? Przez cały czas wmawiał również sobie, że to faktycznie był demon, tłumił poczucie winy i wyrzuty sumienia, co szło wyjątkowo prosto i to go dodatkowo przerażało.
- Nie, nie korzystałem z niej - jeszcze ale tego ostatniego słowa nie dodał już on, to rozbrzmiał głos w jego głowie. - Po prostu... - zaczął i urwał nie mogą znaleźć odpowiednich słów.
- To wszystko jest inne, dziwne. Ja czuję się inny, czuję jakby część mnie pragnęła używać jej częściej i częściej, bo to oczywiste rozwiązanie na nasze problemy w tych czasach - powiedział unosząc na nią spojrzenie. - Coś się we mnie zmieniło, nie wiem czy na lepsze, ale... Nie wiem - zakończył kulawo. Ale w tym momencie zdał sobie z jednego, w przypadku starcia z śmierciożercami czy naśladowcami nie będzie się hamować od samego początku, jak wcześniej mówił o tym, że w razie potrzeby nie będzie uciekał od stosowania tej dziadziny magii, tak teraz, wydawała się był kuszącym wyjściem na walkę. Musiał to tylko dokładnie przemyśleć, nie mógł za każdym razem myć się przy pomocy drucianej szczotki, skóra by mu się starła dość szybko od tego.
- Bo wiemy, że to jest coś niesamowitego i warte zjedzenia - odpowiedział z uśmiechem, dla takiej przyjemność warto był rozgrzeszyć i nie powstrzymywać się. Zdecydowanie warte to było, nawet jeśli potem trzeba był zacząć ćwiczyć, bo brzuch zaczynał za bardzo odstawać.
- Szczerze to nie wiem, nie znam się na nich i chyba nie chcę znać - odpowiedział zgodnie z tym co wiedział. Mimo wszystko jego wiedza o demonach była bardzo szczątkowa. Czy faktycznie pozbyli się go na dobre, czy to tylko czasowe i ten skurwol powróci? Zacisnął zęby, mając nadzieję że jednak udało im się pozbyć bezpowrotnie.
Powoli otworzył oczy wpatrując się w twarz siostry, jakby szukał na niej wypisanej pogardy i odrzucenia. Ale nic takiego nie nastąpiło, wręcz przeciwnie wydawało mu się, że widział tam cień zrozumienia. A może tylko chciał to zobaczyć?
Nie tak dawno odbyli podobną rozmowę, tylko różnica była taka, że wtedy mówił jej o wielu rzeczach. To, ze zaczynał używać czarnej magii, żeby bronić najbliższych. Wtedy jej użył aby zadać ból czarnoksiężnikowi w obronie Brenny. Teraz? Użył jej dla czystej satysfakcji z zadawania bólu i cierpienia innej istocie.
- Nie ma znaczenia cel, ale to co czujesz - powiedział, choć w głowie bębniły mu słowa siostry. To był demon. TO BYŁ DEMON.
Niewinna dziewczyna, którą torturowaliście i zabiliście bez litości, a nie demon
Złapał się za koszulę na piersi szukając ratunku od tych myśli, nadal nie mógł pozbyć się tego natrętnego uczucia. Ale czy był gotów powiedzieć o tym komukolwiek? Przez cały czas wmawiał również sobie, że to faktycznie był demon, tłumił poczucie winy i wyrzuty sumienia, co szło wyjątkowo prosto i to go dodatkowo przerażało.
- Nie, nie korzystałem z niej - jeszcze ale tego ostatniego słowa nie dodał już on, to rozbrzmiał głos w jego głowie. - Po prostu... - zaczął i urwał nie mogą znaleźć odpowiednich słów.
- To wszystko jest inne, dziwne. Ja czuję się inny, czuję jakby część mnie pragnęła używać jej częściej i częściej, bo to oczywiste rozwiązanie na nasze problemy w tych czasach - powiedział unosząc na nią spojrzenie. - Coś się we mnie zmieniło, nie wiem czy na lepsze, ale... Nie wiem - zakończył kulawo. Ale w tym momencie zdał sobie z jednego, w przypadku starcia z śmierciożercami czy naśladowcami nie będzie się hamować od samego początku, jak wcześniej mówił o tym, że w razie potrzeby nie będzie uciekał od stosowania tej dziadziny magii, tak teraz, wydawała się był kuszącym wyjściem na walkę. Musiał to tylko dokładnie przemyśleć, nie mógł za każdym razem myć się przy pomocy drucianej szczotki, skóra by mu się starła dość szybko od tego.