• Londyn
  • Świstoklik
    • Mapa Huncwotów
    • Spis lokacji
  • Dołącz do gry
  • Zaloguj się
  • Postacie
  • Accio
  • Indeks
  • Gracze
  • Accio
Secrets of London Poza schematem Retrospekcje v
« Wstecz 1 … 12 13 14 15 16 Dalej »
Styczeń 1972 r. || Henrietta & Robert || Obsequium amicos, veritas odium parit

Styczeń 1972 r. || Henrietta & Robert || Obsequium amicos, veritas odium parit
Widmo
wiek
sława
krew
genetyka
zawód

Henrietta Mulciber-Slughorn
#1
28.01.2023, 18:29  ✶ (Ten post był ostatnio modyfikowany: 26.12.2023, 12:36 przez Morgana le Fay.)  
adnotacja moderatora
Rozliczono - Robert Mulciber - osiągnięcie Piszę, więc jestem

Obsequium amicos, veritas odium parit
Uległość tworzy przyjaźń, prawda rodzi nienawiść

ϯ ϯ ϯ

[Obrazek: memento1.jpg]

ϯ ϯ ϯ

Ostatnie czego Henrietta chciała w swoim życiu, to ponowne zamążpójście. Sam fakt, że byłaby zmuszona żyć z drugą osobą, tolerować jej przyzwyczajenia i cechy, powodował u niej irytację. Na to, że w ogóle rozważyła wyjście za Mulcibera, złożyło się kilka argumentów. Przede wszystkim - potrzebowała wsparcia w kwestiach zawodowych. Jego nazwisko otwierało drzwi, których sama nie mogłaby nawet uchylić. Rodzina. Naciski rodziców Henrietty już od jakiegoś czasu były tym silniejsze, że wcale nie robiła się młodsza, a przecież wciąż nie miała dziedzica krwi. Brakowało jej również stosownych dla rodziny Slughorn wyróżniających ją cech. Śmiało możnaby powiedzieć, że w pewnym momencie stała się czarną owcą domu. W tym wszystkim nie pomagał fakt, że ojciec był skonfliktowany z Horacym Slughornem, z którym nieustannie rywalizował. Przełożyło się to niestety na brak obecności Henrietty w Klubie Ślimaka. A potem jeszcze śmierć Theodore`a. Nigdy nie byli przyjaciółmi. Niemal zawsze skłóceni, nigdy nie zdecydowali się podać sobie ręki. To sprawiło, że oddalili się od siebie praktycznie żyjąc osobno. Kilka lat temu Theodore zaginął, a jego ciała nigdy nie odnaleziono. Lenore próbowała. Jakkolwiek by nie było, wszak wciąż był jej mężem. Bez skutku. Nigdy nie wrócił.

A teraz Robert. Na początku, przed podpisaniem dokumentów, był miły, szarmancki, wręcz dżentelmeński. Jej to jednak nie interesowało. Za dobrze znała Theodore`a, by zawierzyć tym czczym zachowaniom. Już nie wspominając o tym, że małżeństwo samo w sobie było czysto aranżowane. Dla niej, kobiety, która umiłowała swoją pracę i mającej wysokie ambicje zawodowe, małżeństwo było jedynie formalnością. Nie pragnęła zbliżeń z Robertem, spędzania z nim czasu. Nie szukała w nim uznania, poklasku, chwały. Dziedzic... Najchętniej oddałaby etap ciąży surogatce. Liczyła się jedynie krew i odpowiednie wychowanie potomka. Z całą pewnością jednak nie nadawałaby się na matkę. Nigdy nie potrafiła obdarzyć innych jakimiś głębszymi uczuciami, nawet własnych rodziców. Możnaby pomyśleć, że czuje się przez to w jakiś sposób wybrakowana, ale nie. Pod kątem zawodowym składało się wręcz idealnie.

Do posiadłości Roberta wprowadziła się tuż po ślubie. Niechętnie, acz z konieczności. Najchętniej bowiem mieszkałaby sama, nieopodal Ministerstwa Magii. Przez ostatni czas jednak w domostwie było jej mniej niż bardziej. Wychodziła wcześnie rano, wracała późno. A gdy wracała, najczęściej siadała przy biurku w salonie i zaczytywała się w lektury prawno-podatkowe. Czasem coś pisała. Niejednokrotnie zasypiała we wczorajszym odzieniu na pobliskiej kanapie, nie fatygując się do łoża. Tym razem jednak był dzień wolny. Niedziela. Cóż... Mogłaby ten czas poświęcić swojej innej pracy: pisaniu lektury związanej z opodatkowaniem.

Zdarzyło się jednak inaczej. Musiała wreszcie przedyskutować pewne kwestie z małżonkiem, jakkolwiek jego obecność w jakiś dziwny sposób ją irytowała. Dopełniła więc porannej, codziennej rutyny. Ubrała się tak, jak zawsze - w jej pojmowaniu nie było czegoś takiego jak ubiór domowy. Henrietta wychodziła z założenia, że nigdy nic nie wiadomo, a zawsze dobrze jest być przygotowanym. Dlatego też nie rozstawała się nawet ze swoją różdżką. Włożyła ciemnoniebieską suknię do kostek z bufiastymi rękawami i czerwone pantofle. Uszy, szyję oraz nadgarstek ozdobiła perłami. Umalowawszy się i uczesawszy, zeszła wreszcie na dół, gdzie spodziewała się zastać Roberta. Nie kryła się ze swoją obecnością.

Obrzuciła go spojrzeniem swych zielonych, pustych oczu. Owszem, był przystojny. Nie miało to jednak znaczenia. Nie żywiła do niego jakichkolwiek uczuć. Poza okazjonalną odrazą. Przystanęła przy framudze na kilka sekund taksując otoczenie, a następnie poczyniła kilka kroków w przód, aż wreszcie usiadła nieopodal męża w głębokim fotelu, opierając ręce o podłokietniki i splatając palce w niewysoką wieżyczkę. Wbiła wzrok w Roberta.

– Ustalmy pewne zasady. – Rzekła, a jej głos był pewny siebie, acz spokojny. Przeniosła zieleń oczu na widok za oknem, który zdawał się być bardziej uspokajający. – Moje życie to praca. To nie podlega dyskusji. Nie będę wchodzić ci w drogę. Nie będę również gospodynią. Możemy kogoś zatrudnić. Nie interesuje mnie kto to będzie. Nie interesuje mnie również czy będziesz miał z nią romans czy jakkolwiek inną, bliższą relacją. Dopóty, dopóki nie wpłynie to na nasze bezpieczeństwo i powagę. – Jeśli Robert chciał jej przerwać, nie pozwoliła mu. Z mężczyznami takimi jak on należało obchodzić się twardą ręką. I jasno stawiać granice. – Jak już zdążyłeś zauważyć, więcej mnie w pracy, aniżeli w domu. To się nie zmieni. Jeśli będziesz potrzebował mego wsparcia jako żony lub zaistnieje sytuacja wymagająca mej obecności, zawsze będę do dyspozycji. Nie oczekuj jednakże, że zrobię ponad to. Między nami nigdy nie będzie zażyłości innej niż formalne małżeństwo.

« Starszy wątek | Nowszy wątek »

Użytkownicy przeglądający ten wątek:
Podsumowanie aktywności: Przełącz sortowanie alfabetycznie/ilość słów Henrietta Mulciber-Slughorn (1826), Robert Mulciber (2001)




Wiadomości w tym wątku
Styczeń 1972 r. || Henrietta & Robert || Obsequium amicos, veritas odium parit - przez Henrietta Mulciber-Slughorn - 28.01.2023, 18:29
RE: Styczeń 1972 r. || Henrietta & Robert || Obsequium amicos, veritas odium parit - przez Robert Mulciber - 28.01.2023, 22:32
RE: Styczeń 1972 r. || Henrietta & Robert || Obsequium amicos, veritas odium parit - przez Henrietta Mulciber-Slughorn - 30.01.2023, 20:24
RE: Styczeń 1972 r. || Henrietta & Robert || Obsequium amicos, veritas odium parit - przez Robert Mulciber - 05.02.2023, 18:13
RE: Styczeń 1972 r. || Henrietta & Robert || Obsequium amicos, veritas odium parit - przez Henrietta Mulciber-Slughorn - 13.02.2023, 22:45
RE: Styczeń 1972 r. || Henrietta & Robert || Obsequium amicos, veritas odium parit - przez Robert Mulciber - 16.02.2023, 19:24

  • Pokaż wersję do druku
  • Subskrybuj ten wątek

Przydatne linki
Kolejeczka
Tryb normalny
Tryb drzewa