26.01.2025, 20:55 ✶
— Chciałbym wierzyć, że pewnego dnia nie obudzimy się z przysłowiową ręką w nocniku, kiedy okaże się, że wszystkie nasze działania okażą się daremne — mruknął pod nosem.
Z jakiegoś powodu scenariusz ten wydawał mu się aż nazbyt prawdopodobny. Nie wynikało to jednak z tego, że Zakon za mało robił. Bądź co bądź, w momencie, kiedy mogli nieoficjalnie zająć się po prostu doprowadzeniem swojego życia do porządku w ostatnich miesiącach... Działali. I to dosyć mocno. Misja na wyspie. Praca nad nową rezydencją Zakonu Feniksa. Szukanie potencjalnych kontaktów pośród znajomych. To też była swego rodzaju działalność. Może nie czatowali na Śmierciożerców i innych przestępców przy przejściu ze Śmiertelnego Nokturna na Pokątną, ale to dalej było coś... Prawda?
— O ile kuchnia i narzędzia z tobą współpracują. Ze mnie zawsze wolały sobie robić żarty — napomknął Erik, uśmiechając się niewyraźnie na wspomnienia korepetycji, jakich udzielała mu Nora w szkolnej kuchni, kiedy okazywało się, że receptura z podręcznika przerasta jego możliwości. — Gdybym miał się babrać w jakichś poważnych miksturach, to bym chyba zwariował. Zarówno przy samym przygotowaniu składników, jak i w oczekiwaniu na to, aż ktoś użyje mojego eee wyrobu. Żebym wiedział, że naprawdę działa.
A te wszystkie wyrzuty sumienia, gdyby dana mieszanka okazała się za słaba? Albo okazało się, że kluczowy efekt działa z opóźnieniem przez to, że źle rozdusił ziarna jakieś rośliny lub nieprawidłowo przecedził śluz ropuchy albo innego magicznego stworzenia? Ugh… Masakra.
— Globalna inwigilacja i sprawdzenie wszystkich pracowników Ministerstwa Magii niestety nie wchodzi w grę — skomentował słowa Nory. — Nawet gdyby tuż po Beltane pojawiła się okazja ku temu, aby przepchnąć podobną akcję, to Wizengamot najprawdopodobniej by ją odrzucił. A wątpię, żeby Bones i Moody jakoś chętnie wyszliby z podobnymi działaniami na własną rękę. — Westchnął ciężko. — Czasem się zastanawiam, o ile lepiej by nam się żyło, gdybyśmy nie spędzili ostatnich kilku lat, zastanawiając się, skąd nadejdzie nowe zagrożenie.
Z jakiegoś powodu scenariusz ten wydawał mu się aż nazbyt prawdopodobny. Nie wynikało to jednak z tego, że Zakon za mało robił. Bądź co bądź, w momencie, kiedy mogli nieoficjalnie zająć się po prostu doprowadzeniem swojego życia do porządku w ostatnich miesiącach... Działali. I to dosyć mocno. Misja na wyspie. Praca nad nową rezydencją Zakonu Feniksa. Szukanie potencjalnych kontaktów pośród znajomych. To też była swego rodzaju działalność. Może nie czatowali na Śmierciożerców i innych przestępców przy przejściu ze Śmiertelnego Nokturna na Pokątną, ale to dalej było coś... Prawda?
— O ile kuchnia i narzędzia z tobą współpracują. Ze mnie zawsze wolały sobie robić żarty — napomknął Erik, uśmiechając się niewyraźnie na wspomnienia korepetycji, jakich udzielała mu Nora w szkolnej kuchni, kiedy okazywało się, że receptura z podręcznika przerasta jego możliwości. — Gdybym miał się babrać w jakichś poważnych miksturach, to bym chyba zwariował. Zarówno przy samym przygotowaniu składników, jak i w oczekiwaniu na to, aż ktoś użyje mojego eee wyrobu. Żebym wiedział, że naprawdę działa.
A te wszystkie wyrzuty sumienia, gdyby dana mieszanka okazała się za słaba? Albo okazało się, że kluczowy efekt działa z opóźnieniem przez to, że źle rozdusił ziarna jakieś rośliny lub nieprawidłowo przecedził śluz ropuchy albo innego magicznego stworzenia? Ugh… Masakra.
— Globalna inwigilacja i sprawdzenie wszystkich pracowników Ministerstwa Magii niestety nie wchodzi w grę — skomentował słowa Nory. — Nawet gdyby tuż po Beltane pojawiła się okazja ku temu, aby przepchnąć podobną akcję, to Wizengamot najprawdopodobniej by ją odrzucił. A wątpię, żeby Bones i Moody jakoś chętnie wyszliby z podobnymi działaniami na własną rękę. — Westchnął ciężko. — Czasem się zastanawiam, o ile lepiej by nam się żyło, gdybyśmy nie spędzili ostatnich kilku lat, zastanawiając się, skąd nadejdzie nowe zagrożenie.
the he-wolf of godric's hollow
❝On some nights, the moon thinks about ramming into Earth,
slamming into civilization like some kind of intergalactic wrecking ball.
On other nights, it's pretty content just to make werewolves.❞
❝On some nights, the moon thinks about ramming into Earth,
slamming into civilization like some kind of intergalactic wrecking ball.
On other nights, it's pretty content just to make werewolves.❞