Nie miała pojęcia ile właściwie wypadało powiedzieć o sobie komuś nieznajomemu, szczególnie takiemu nietypowemu, zresztą jakoś nigdy nie przepadała za tym, aby zbyt wiele o sobie opowiadać. Dlatego właśnie też wybrała opcję, która wydawała się jej być najbardziej wygodna - wspomniała o tym, że nie jest nikim interesującym, bardzo by chciała, żeby to była prawda, w sumie może poniekąd była. Zajmowała się przecież tylko łapaniem potworów, jak wielu członków jej rodziny, do tego była kobietą, no aktualnie przemienioną w faceta, do tego jakiś dziwny demon zamierzał przejąć jej życie i ją zabić. Ogólnie - nic ciekawego. Nie, to na pewno nie powinno go interesować. Dużo łatwiej było przyjąć za realne stwierdzenie, że nie miała za bardzo czego o sobie opowiadać.
- Tak właściwie, to może opowiem Ci o tym więcej, gdy się już napijemy? Aktualnie próbuję jeszcze przetrawić to, co mi zrobił ten poltergeist. Na pewno zapamiętam sobie, jakie bogate usługi oferujesz, może kiedyś będę tego potrzebować. - Nigdy nie można mówić nigdy, kto wie, kiedy w jej życiu pojawi się kolejny, wstrętny duch, czy inna podobna istota. Dobrze było mieć pod ręką kogoś, kto znał się na temacie. W sumie to też mogła mu wspomnieć o tym, że tak naprawdę była kobietą, to chyba niczego nie zmieniało, przynajmniej dla niej.
Zaśmiała się w głos, zupełnie szczerze, gdy usłyszała jego kolejne słowa. Takie nastawienie było godne podziwu, mężczyzna wydawał się patrzeć na świat bardzo optymistycznie mimo tego, że wyglądał raczej na kogoś, komu nieszczególnie wiodło się w życiu. W sumie może miała mylne wrażenie, założyła coś, bez większego zastanawiania się nad tym.
- Wydaje mi się, że możemy podejść do tematu całkiem zwyczajnie, po prostu na niej usiąść i sobie spożyć to co kupię? - Nie potrzebowała żadnych niestandardowych rozwiązań, z jej szczęściem to pewnie ściągnęliby na siebie kogoś uwagę i znowu zaczęłyby krążyć jakieś plotki o tym, że zadaje się z nieodpowiednimi osobami. Wolała nie kusić losu.
Alfred wydawał się mieć wyśmienity humor, nie zamierzała mu go psuć, chociaż nieco nieswojo się czuła, kiedy śpiewał przy niej. Uśmiechała się więc teraz nieco wymuszenie, bo nie do końca wiedziała, co innego mogłaby zrobić.
Dotarli w końcu do najbliższego sklepu z alkoholem, przystanęła przed nim na moment i odezwała się do mężczyzny. - Pozwolisz, że pójdę tam bez Ciebie, mam zamiar Cię zaskoczyć wyborem trunku. - Zamierzała kupić najdroższy alkohol, jaki mieli w tym sklepie, nie sądziła, żeby mężczyzna wyczuł różnicę w smaku, co wcale nie zmieniało tego, że miała chęć, aby ten gest z jej strony był naprawdę godny zapamiętania.
Zniknęła za drzwiami sklepu, na szczęście o tej porze nie było dużej kolejki, bo mało amatorów trunków zjawiało się w podobnych miejscach z samego rana. Wróciła więc po krótkiej chwili trzymając flaszkę najdroższej whisky, jaką mieli w tym monopolowym w dłoni. Butelka była owinięta szarym papierem, więc na spokojnie mogli usadowić się na jakiejś ławeczce i nikt nie powinien zauważyć, że spożywają alkohol. - To co, teraz ławeczka? - Mieli co pić, potrzebowali tylko gdzieś usiąść.