Nie spodziewała się, że będzie, aż tak trudno wprowadzić go w dobry nastrój. Raczej nie miewała z tym problemów, zresztą podkładała mu się teraz dosyć mocno - miała tego świadomość, tak samo jak tego, że normalnie nie byłoby szansy na to, aby nie skorzystał z okazji, aby wykorzystać to przeciwko niej. Teraz jednak był wyjątkowo oporny na tej jej próby. Cóż, nie pozostawało jej nic innego jak odpuścić, bo co miała zrobić? Wydawało jej się nawet, że gdyby spróbowała się teraz rozebrać do naga i zaczęła skakać po ogrodzie, to by to po nim spłynęło. Tak bardzo był zaangażowany w pozbywanie się chwastów, że pewnie nawet by tego nie zauważył. Trudne się wylosowało, ale kiedyś będzie musiało to z niego zejść, nic nie trwało wiecznie, prawda? To też już zdążyli się dowiedzieć.
- Skoro tak mówisz. - Nie miała zamiaru usilnie sugerować mu tego, że może się przeziębić. Był duży, prawda? Do tego to on zajmował się zawodowo uzdrowicielstwem, na pewno znał się na tym bardziej niż ona. Nie zamierzała usilnie próbować mu sugerować, że mogłoby to się źle skończyć, potrafił sam ocenić sytuację. Chciała po prostu pokazać mu, że też się o niego troszczy, ale to też chyba po nim spłynęło. Nie było łatwo, okazał się być naprawdę bardzo trudnym egzemplarzem. Powinna o tym pamiętać, Roise nie znosił przegrywać, a w tym wypadku ta porażka mogła pokazać mu pewne braki, o których nie wiedział. To na pewno nie było przyjemnym uczuciem. Mogła nieco spasować, mogła podejść luźniej do tego starcia, ale chciała mu coś udowodnić, zależało jej na tym, aby dostrzegł, że potrafiła o siebie dbać, że w większości sytuacji nie potrzebowała pomocy, właściwie to przede wszystkim chciała, żeby wiedział, że ona też może mu się do czegoś przydać, bo przecież nie bez powodu trzymał ja z dala od części swojego świata. Z tego, co jej opowiedział po tym, jak dolała mu eliksiru do herbaty zrozumiała, że to był jeden z głównych powodów przez który nie widział dla niej miejsca w swoim życiu, chciał, żeby była bezpieczna, cóż, to zamierzała mu udowodnić, że przecież była, że nie tak łatwo było ją skrzywdzić. Jakby to pokrętne myślenie miało jakikolwiek sens.
- Nie ma takiej potrzeby. - Najwyraźniej i ona nie zamierzała zmieniać zdania. Nic się jej nie stanie. To nie było nic takiego, tylko lekko wilgotne włosy, ledwie trzy dni temu zaliczyli kąpiel o poranku w morzu i też nie zachorowali z tego powodu, jeszcze było lato, przynajmniej teoretycznie ten wiatr sugerował coś innego, ale w jej opinii nie było czym się martwić. Zresztą gdyby było to powinien zacząć od siebie, aby dać jej przykład, a tego nie zrobił, więc ta dyskusja nie miała najmniejszego sensu.
Przewróciła oczami, gdy usłyszała jego kolejny komentarz, ależ był kąśliwy. Cóż, najwyraźniej faktycznie jeszcze chwilę potrwa ten jego stan, nic nie zapowiadało, aby miało się to szybko zmienić. Nie zamierzała mu się podkładać kolejny raz, nie chciała, żeby dalej na nią warczał, miała nadzieję, że to minie samo z siebie. Powinno minąć. Nie odezwała się więc już ponownie, aby nie dać mu okazji do wyżywaniu się na niej za to, że próbowała być miła. To nie powinno spieprzyć jej dobrego humoru, nic mu przecież nie zrobiła, niczym nie zawiniła. Sam powinien to jakoś przetrawić. Rozumiała z czego to wynikało, pewnie sama by była na siebie zła, ale to nie oznaczało, że kąsałaby ludzi, którzy życzyli jej dobrze, czy chcieliby pomóc.
Wybrała więc najbardziej neutralną metodę, postanowiła go nie zaczepiać, i zająć się sobą. Tak jak jej zasugerował. Mogłaby siedzieć i się w niego wpatrywać przy tym, co robił, ale chyba wolała tego nie robić. Przyłapałby ją znowu na tym jak obcina go wzrokiem. Dlatego też właśnie postanowiła po prostu nacieszyć się tym słonecznym dniem w zupełnie inny sposób. Nie miała w zwyczaju leżeć i nie robić nic, nie okazało się to jednak być czymś trudnym.
Tak właściwie to niemalże od razu przymknęła oczy i zasnęła, na słońcu było całkiem przyjemnie, a ona - nie ma się co oszukiwać, te kilka ostatnich dni i nocy było dosyć mocno wyczerpujących, więc nie miała mniejszego problemu z tym, aby pozwolić sobie odpłynąć, właściwie to też nie miała na to żadnego wpływu, jej ciało zadecydowało same.
Obudził ją dźwięk zbliżającego się w jej stronę mężczyzny, nawet podczas snu miała wyczulone zmysły, zresztą przysnęła na trawie, to nie był najtwardszy ze snów w jej życiu, niewiele trzeba było, aby się obudziła.
Przetarła dłonią oczy, bo słońce dosyć mocno ją w nie teraz raziło i odwróciła się na bok, aby zobaczyć dokąd zmierza. Nie odzywał się bowiem przy tym ani słowem, cóż - nie chciała przerywać ciszy, obawiała się, że znowu może na nią sarknąć, więc po prostu się w niego wpatrywała.
To było chyba błędem, bo nie mogła oderwać spojrzenia od tego, jak zaczął spłukiwać się wodą. Tak, dobrze wyglądał, może nawet zbyt dobrze. Nie zwróciła mu tym razem uwagi na to, że może się przeziębić, bo doszli już do tego, że to nie był jej interes.
Nawet jeśli jej policzki zdążyły wrócić już do swojej bladości, kiedy na moment zasnęła, to teraz ponownie ją zapiekły. Zupełnie nad tym nie panowała, od zawsze można było z niej czytać niczym z otwartej księgi właśnie przez te głupie reakcje.
Nie sądziła, że i tym razem się to przed nim ukryje, bo usiadł tuż obok niej. Idealny moment sobie wybrał, nie ma co.
Podparła się na łokciach do pozycji w połowie leżącej, aby móc na niego spoglądać, kiedy się do niej dosiadł. Tak jak się spodziewała, nic mu nie umykało. - Wciskanie kitu jest prostsze od przyznania się do prawdy. - Nadal nieco omijała konkrety, ale chyba był w stanie się domyślić dlaczego tak reagowała.
- Cieszę się, że go lubisz, bo to Twoja sprawka, robisz to celowo? - Tak, po raz kolejny spróbowała nieudolnie rozluźnić atmosferę, która jeszcze chwilę temu była dosyć gęsta, a zdecydowanie nie miała ochoty na to, aby ten dzień został spisany na straty.