• Londyn
  • Świstoklik
    • Mapa Huncwotów
    • Spis lokacji
  • Dołącz do gry
  • Zaloguj się
  • Postacie
  • Accio
  • Indeks
  • Gracze
  • Accio
Secrets of London Greater London Aleja horyzontalna v
« Wstecz 1 2 3 4 5 6 … 11 Dalej »
[05.09 Restauracja Zorza] Good Old Fashioned Lover Boy

[05.09 Restauracja Zorza] Good Old Fashioned Lover Boy
constant extreme
when sister and brother stand shoulder to shoulder,
who stands a chance against us?
wiek
29
sława
III
krew
półkrwi
genetyka
snowidz
zawód
Brygadzistka na chorobowym
Drobna (157cm, niedowaga), blada i czarnowłosa, o oczach złotych jak miód.

Millie Moody
#5
27.01.2025, 10:09  ✶  
Ubranie, makijaż, nowa fryzura... Jak bardzo to mogło zmienić człowieka? Złociste oczy zalśniły ostrzegawczo, gdy mówił o sprzeciwieniu się Longbottomowi. Nawet nie chodziło o te złociste krążki, które miała dostać za swoją pracę. Zależało jej na wiedzy Morpheusa, ufała mu a była pewna, że będzie go potrzebować już za moment, gdy wróci z Peregrinusem od Szeptuchy z odpowiedziami, albo z większą ilością pytań. To była kwestia czasu, kiedy jego przychylność będzie niezbędna, a poza tym... Cóż, Millie czasem lubiła szorstką rękę. W takiej rodzinie została wychowana. Był to język, który potrafiła zrozumieć.
– Jak na osobę, która nie chce plotek, poczynasz sobie bardzo odważnie. Jeszcze jako ciało doradcze starego kumpla to by przeszło, ale sama będąc świadkiem naszych zakupów w tych wypacykowanych butikach uznałabym, że ładujesz swoją duperę w ciuszki jak lalkę.– Wydęła wzgardliwie usta. Ile razy sama rozsiewała takie plotki? Zbyt wiele.

– Poradze sobie. To tylko na miesiąc, poza tym to nie jest pierwszy raz. W zeszłym miesiącu Papeć musiał nosić co ja mu wybrałam i kurwa zajebiście wyglądał w tych jeansach. A byś zobaczył minę Ericzka, jak założyłam ten podkoszulek następnego dnia na ogarnianie poltergeista. Myślałam, że oczy mu wyjdą z orbit.– to było śmieszne. To było coś o czym warto było mówić a nie o jakiś starych, pbrzebrzmiałych sprawach. Nowe jednak też nie napawały entuzjazmem.

Z drugiej strony, pomimo własnych rozterek, miałą wrażenie, że coraz czytelniej widzi rysy na spiżowym pomniku jednego ze starszych zakonników. Co to za jebana koniunkcja sfer? Będzie musiała zapytać Peregrinusa. Odetchnęła głęboko łapiąc za swoją zaróżowione siki, które powinny być zdecydowanie mocniejszym alkoholem jak na tematy, które tu poruszali.
– Nie ma szans. Może gdybym umarła i wdupiła się ze swoją duszą w ciało mojego brata to miałabym jakiekolwiek szanse. Chociaż...– zawahała się mocno, zwieszajac nieco głowę i skubiąc sobie w nerwowym tiku paznokcie. –... pewnie i wtedy nie. Zawsze strasznie darłyśmy ze sobą koty. Byłyśmy jak... ogień i woda, nawet jak przez moment był spokój to któraś musiala znaleźć powód żeby się przypierdolić do jakiegoś gówna. – Nagle boleśnie zdała sobie sprawę z tego, że to było bardzo, bardzo dawno temu, a jednak jej czucie, jej odbiór rzeczywistości przekonywał, że wczoraj. Tymczasem wczoraj niosło kompletnie odmienne rozterki.– Może zamiast cichów zrobimy ranking facetów, którzy się koło mnie kręcą, skoro już jesteś moim samozwańczym tatuśkiem. Moody szuka męża. Tak mi kiedyś mówili na posterunku. Że znajdę chłopa, urodzę dziecko i się ogarnę. Myślisz, że to prawda? Że tak działa świat. – Nic jej nie pasowało, świat był surrealistyczny w otoczeniu, począwszy na ogrodzie lansiarskiej restauracyjki, wiklinowym trzeszczącym pod dupą krzesełku, zbyt ciasnej i zbyt krótkiej spódniczki, swędzących rajstop, piekących od tuszu rzęs i łaskoczących w twarz włosów. Wewnętrzny krzyk wzmagał, ale trwała nieruchomo, jak łania zapatrzona w światła automobilu. Jak wtedy, gdy zimową porą szła uliczką Little Pierdolonego Hangleton i ten metalowy potwór prawie ją rozjechał.

Czego chcesz. Najgorsze z pytań. No bo cóż by chciała...? Chciałaby wtulić sie w swojego brata i zasnąć pośród zapachu białej kafelkowej podłogi pachnącej lawendowym środkiem do czyszczenia. Chciałaby by Puk nie nalał soku z cytryny do oczu, chciałaby, żeby rośliny, które wtedy ich obrosły były prawdziwe, a sen letniej nocy nigdy się nie skończył. Chciałaby, żeby jej dusza w końcu przestała krzyczeć. Płakać. Szarpać się. Chciała by nikt ich nie ruszał, a rozsypane czasem kości zmieszały się w jedno. Tylko tyle. Aż tyle.

« Starszy wątek | Nowszy wątek »

Użytkownicy przeglądający ten wątek: 1 gości
Podsumowanie aktywności: Przełącz sortowanie alfabetycznie/ilość słów Jonathan Selwyn (2417), Millie Moody (3958)




Wiadomości w tym wątku
[05.09 Restauracja Zorza] Good Old Fashioned Lover Boy - przez Millie Moody - 17.01.2025, 15:14
RE: [05.09 Restauracja Zorza] Good Old Fashioned Lover Boy - przez Jonathan Selwyn - 18.01.2025, 22:46
RE: [05.09 Restauracja Zorza] Good Old Fashioned Lover Boy - przez Millie Moody - 24.01.2025, 23:56
RE: [05.09 Restauracja Zorza] Good Old Fashioned Lover Boy - przez Jonathan Selwyn - 27.01.2025, 03:18
RE: [05.09 Restauracja Zorza] Good Old Fashioned Lover Boy - przez Millie Moody - 27.01.2025, 10:09
RE: [05.09 Restauracja Zorza] Good Old Fashioned Lover Boy - przez Jonathan Selwyn - 28.01.2025, 03:17
RE: [05.09 Restauracja Zorza] Good Old Fashioned Lover Boy - przez Millie Moody - 30.01.2025, 12:29
RE: [05.09 Restauracja Zorza] Good Old Fashioned Lover Boy - przez Jonathan Selwyn - 03.02.2025, 16:24
RE: [05.09 Restauracja Zorza] Good Old Fashioned Lover Boy - przez Millie Moody - 27.02.2025, 07:47
RE: [05.09 Restauracja Zorza] Good Old Fashioned Lover Boy - przez Jonathan Selwyn - 05.03.2025, 15:59
RE: [05.09 Restauracja Zorza] Good Old Fashioned Lover Boy - przez Millie Moody - 05.03.2025, 16:15

  • Pokaż wersję do druku
  • Subskrybuj ten wątek

Przydatne linki
Kolejeczka
Tryb normalny
Tryb drzewa