• Londyn
  • Świstoklik
    • Mapa Huncwotów
    • Spis lokacji
  • Dołącz do gry
  • Zaloguj się
  • Postacie
  • Accio
  • Indeks
  • Gracze
  • Accio
Secrets of London Anglia Inne części Anglii v
« Wstecz 1 2 3 4 5 6 Dalej »
lato 1972, 27 sierpnia // gwiezdny pył

lato 1972, 27 sierpnia // gwiezdny pył
constant extreme
when sister and brother stand shoulder to shoulder,
who stands a chance against us?
wiek
29
sława
III
krew
półkrwi
genetyka
snowidz
zawód
Brygadzistka na chorobowym
Drobna (157cm, niedowaga), blada i czarnowłosa, o oczach złotych jak miód.

Millie Moody
#10
27.01.2025, 10:36  ✶  
Słowa, piękne słowa, puste słowa, słodkie słowa. Jego głos był bardzo miękki, podobnie jak miękka była jego dłoń, gdy sięgnąl do niej, jakby była czymś delikatnym i chcianym. Nie odsunęła się, nie dała mu w żaden sposób odczuć, że nie chce aby to robił.

Była bardzo spora część Miles, która uważała, że to się po prostu nie dzieje.

On chciał jej miniaturę zatopić w żywicy, ona sama była zatopiona w czymś co stanowiło absolutne przeciwieństwo tego materiału. Mglista, chwiejna, zagubiona, zawsze tańcząca na granicy jawy i snu, tego co rzeczywiste i materialne z tym co innym wydawało się tylko księzycowym cieniem położonym na krzywiźnie świata.

– Tak. Tak myślę. Myślę, że nie był ze mną szczery. Bo gdyby mu zależało, nie zniechęciłyby go pierwsze kolce. – Chwiejność nieistniejącego wręcz stabilnego poczucia własnej wartości nie pozwalała jej dostrzec w tym swojej winy, napewno nie w tamtym momencie. Impulsywność, łzy, przekleństwa wyrzucone w tamtym momencie mogły być doskonałym powodem, dla którego ktoś mógłby uznać, że nie była zainteresowana kontynuowaniem tej znajomości. I czy rzeczywiście nie była? Czy była? Czego właściwie chciała?

Podniosła się z poduch i rozejrzała się po otoczeniu, jej ramiona okryte bielą lekkiej, swobodnej materii sukienki, zadrgały lekko, pozornie tylko od podmuchu od morza. Gwiazdy, były piękne, namiot był piękny, przekąski smakowite, poduchy wygodne. Wszystko było piękne, podobnie jak piękna była osoba, która siedziała obok. Zupełnie jakby nagle wciągnęła ją jej własna fantazja, jakby była księżniczką na pokładzie latającego dywanu, a książę będący tak naprawdę żebrakiem obiecywał jej, że pokaże jej cały świat. Albo zapatrzy się w jej świat. Albo oba, noc przecież trwała tak długo, a ona nigdy nie była za dobra w spanie.

Ręce zadrgały znów ostrzegawczo, palce odgięły się na moment jak suszą powykrzywiane gałęzie, a dłoń odchyliła się niekontrolowanym gestem niepokoju, który rwał jej duszę. Było zbyt idealnie, zbyt nieprawdopodobnie, aby to mogła być prawda. W milczeniu wyciągnęła dłoń przed siebie, w spirali wątpliwości i bólu, który może wywołać tylko sen tak piękny, że po otworzeniu oczu człowiek już nigdy nie chce zostać obudzonym. Opuszki dotknęły opalonego policzka siedzącego obok księcia zjechały nieco niżej, po łuku, do  pytających ją, proszących o decyzję warg skrywających zęby wyraźnie bielsze niż dotknięta słońcem twarz. Ciepło łaskotało zjawę, wewnętrzna energia męzczyzny ściągała ku sobie, jak światło świecy ściąga białą ćmę.

Wrażenie nie przegnało zwątpienia, ale musiało wystarczyć na teraz. Zamiast wrócić na wygniecione miejsce, przechyliła się tak, by skłonić się ku niemu, rozlać czerń włosów na cudzym udzie, wgłębieniem karku znaleźć wygodne miejsce na krzywiźnie uda. W ciszy, dusznej morską bryzą, w ulotności przywoływanego ducha, który tym razem mimo wszystko miał nieco więcej ciała niż dusze, nad którymi zwykle pracował żegalrz-egzorcysta.

Chodził po tym świecie chłopiec, dla którego zrobiłaby wszystko, nie mówiąc nic. Chodził po tym świecie chłopiec, któremu mogłaby powiedzieć wszystko, ale to co ich łączyło było do bólu oblepione ohydą życia. Siedział też obok niej on, książę z bajki, Aladdyn we własnej osobie, choć może wolałby być mianowany Sindbadem?

Jeśli był to sen, zdała sobie sprawę, że chce go śnić. Choćby po to, by nie pamiętać jak wygląda rzeczywistość, w której szarpie się od ściany do ściany zbyt często marząc o tym, by zerwać sobie twarz z przeładowanej głowy.

– Mów mi o gwiazdach – szepnęła w końcu, kierując złociste kocie oczy w stronę nieboskłonu, wierząc święcie, że jak nigdy nie przepadała za lekcjami astrologii, tak tym razem, w tę noc, wszystko będzie zupełnie inaczej.
« Starszy wątek | Nowszy wątek »

Użytkownicy przeglądający ten wątek: 1 gości
Podsumowanie aktywności: Przełącz sortowanie alfabetycznie/ilość słów Dægberht Flint (4529), Millie Moody (3930)




Wiadomości w tym wątku
lato 1972, 27 sierpnia // gwiezdny pył - przez Dægberht Flint - 28.11.2024, 12:36
RE: lato 1972, 27 sierpnia // gwiezdny pył - przez Millie Moody - 28.11.2024, 13:25
RE: lato 1972, 27 sierpnia // gwiezdny pył - przez Dægberht Flint - 01.12.2024, 19:31
RE: lato 1972, 27 sierpnia // gwiezdny pył - przez Millie Moody - 10.12.2024, 11:06
RE: lato 1972, 27 sierpnia // gwiezdny pył - przez Dægberht Flint - 10.12.2024, 22:04
RE: lato 1972, 27 sierpnia // gwiezdny pył - przez Millie Moody - 10.12.2024, 23:41
RE: lato 1972, 27 sierpnia // gwiezdny pył - przez Dægberht Flint - 11.12.2024, 14:29
RE: lato 1972, 27 sierpnia // gwiezdny pył - przez Millie Moody - 14.12.2024, 22:20
RE: lato 1972, 27 sierpnia // gwiezdny pył - przez Dægberht Flint - 26.01.2025, 21:30
RE: lato 1972, 27 sierpnia // gwiezdny pył - przez Millie Moody - 27.01.2025, 10:36
RE: lato 1972, 27 sierpnia // gwiezdny pył - przez Dægberht Flint - 26.03.2025, 10:06
RE: lato 1972, 27 sierpnia // gwiezdny pył - przez Millie Moody - 26.03.2025, 19:42
RE: lato 1972, 27 sierpnia // gwiezdny pył - przez Dægberht Flint - 01.04.2025, 17:38
RE: lato 1972, 27 sierpnia // gwiezdny pył - przez Millie Moody - 01.04.2025, 18:27
RE: lato 1972, 27 sierpnia // gwiezdny pył - przez Dægberht Flint - 18.04.2025, 16:22
RE: lato 1972, 27 sierpnia // gwiezdny pył - przez Millie Moody - 04.06.2025, 14:19

  • Pokaż wersję do druku
  • Subskrybuj ten wątek

Przydatne linki
Kolejeczka
Tryb normalny
Tryb drzewa