Jasper nie wiedział, czego miałby spodziewać się po postawieniu tego jednego kroku, którego tak bardzo nie chciał postawić, ale targ nie bardzo go zaskoczył. Na jego twarzy pojawił się jedynie delikatny grymas, wywołany zapachem przypraw, ale była to jedyna zmiana na jego twarzy. Rozejrzał się, posłuchał kilku nakładających się na siebie głosów i aż jęknął w myślach. No pięknie...
Uśmiech, jedynie odrobinę wymuszony, pojawił się na jego ustach, gdy ramię Anthony'ego otoczyło go, a potem dłoń wuja poczochrała mu i tak nieułożone włosy. Nawet ich nie poprawił.
-I podejrzewam, że kiedy my podbijemy cenę, on zrobi to samo, tak? - spytał, ponownie się rozglądając. -A podbijać cenę może tak długo, aż damy mu coś naprawdę cennego, mylę się?
Nie miał przy sobie nic, poza swoją różdżką, co mógłby oddać handlarzowi. Różdżka była cenna, oczywiście, i może nawet nadawałaby się jako zastaw, ale...
-Jedno z moich wspomnień... - mruknął, marszcząc brwi.
Cholera... Gdyby mogli wybrać wspomnienie, za które wykupiliby klucz, byłoby o wiele łatwiej. Wystarczyłoby wybrać jakieś żenujące albo mało istotne wspomnienie, dorobić do niego ckliwą historyjkę, jakie to ono nie jest ważne i jaki ogromny wpływ miało na ich życie, i byłoby po sprawie. Ale jeżeli to handlarz miał wybrać to wspomnienie... Za dużo było wspomnień, które chciał zachować, by ryzykować utratę ich.
-A może po prostu obiję mu mordę - wymsknęło mu się. Zreflektował się jednak chrząknięciem - nie mówił, oczywiście, poważnie, chociaż takiej opcji nie wykluczał. -Chyba nikt, kto ma chociaż trochę zdrowego rozsądku, nie oddałby handlarzowi lat życia. Ani nie obiecał przysługi. Dwie najgorsze opcje, które można wybrać. Tutejsze istoty mogą normalnie przechodzić do naszego świata?
Co mógł zaproponować, by miało to odpowiednią cenę, ale nie ciągnęło się potem za nim konsekwencjami?
-Samochód go raczej nie zainteresuje? - rzucił słabym żartem, podążając za wujem.