27.01.2025, 19:25 ✶
Isobell nieco odbiegała wyglądem od Arcykapłanki, którą mogłeś znać z sabatów. W Lecznicy nie mogła się malować - zmycie ostrego makijażu obnażyło nieco zniszczoną twarz kobiety, w ciszy wpatrującej się w ścianę przez ostatnie dni. Wyglądała na zmęczoną, ale to zmęczenie było widoczne na jej twarzy dopiero po głębszym przyjrzeniu się - bo przede wszystkim było widać w niej... dumę. Próbowała pozostać nieugięta, chociaż chyba każdy od bycia trzymanym w zamknięciu złamałby się i zaczął powoli szaleć. Siedziała nieco skulona na szpitalnym łóżku, z nogami podkulonymi do klatki piersiowej i brodą opartą o obnażone kolano. W długiej koszuli nocnej, w jaką ubrali ją pracownicy Lecznicy, wyglądała jak nie ona - jednocześnie czułeś, że mimo stracenia części ducha, to wciąż Isobell Macmillan.
Arcykapłanką nie zostawało się bez powodu.
- Noc jeszcze lepsza - odparła, nie patrząc na ciebie jeszcze. Puste spojrzenie wciąż wlepiała w ścianę, tuż przy suficie. Wyglądała, jakby oglądała niebo, ale w pomieszczeniu nie było nawet zakratowanego lub przysłoniętego okna. - Atreus Bulstrode - powtórzyła po tobie - i skąd ja powinnam cię kojarzyć, Atreusie? - Twoja sława cię wyprzedzała, a więc nieco jasnym było, że paliła do wspólnoty kowenu Macmillanów. Czy byłeś częstym gościem tamtejszych obrzędów? Uśmiechnęła się lekko na dźwięk słów mój mąż wierzy, ale ten uśmiech szybko pobladł. - We mnie jedyna nadzieja, a zamknęliście mnie za kratami więzienia. Zabawne. - Tak też traktowała tę izolatkę. Bo jakżeby inaczej?
Jeżeli zamierzasz przekazać jej list, możesz rzucić raz na widzenie aur, aby odczytać jej emocje.
Arcykapłanką nie zostawało się bez powodu.
- Noc jeszcze lepsza - odparła, nie patrząc na ciebie jeszcze. Puste spojrzenie wciąż wlepiała w ścianę, tuż przy suficie. Wyglądała, jakby oglądała niebo, ale w pomieszczeniu nie było nawet zakratowanego lub przysłoniętego okna. - Atreus Bulstrode - powtórzyła po tobie - i skąd ja powinnam cię kojarzyć, Atreusie? - Twoja sława cię wyprzedzała, a więc nieco jasnym było, że paliła do wspólnoty kowenu Macmillanów. Czy byłeś częstym gościem tamtejszych obrzędów? Uśmiechnęła się lekko na dźwięk słów mój mąż wierzy, ale ten uśmiech szybko pobladł. - We mnie jedyna nadzieja, a zamknęliście mnie za kratami więzienia. Zabawne. - Tak też traktowała tę izolatkę. Bo jakżeby inaczej?
Jeżeli zamierzasz przekazać jej list, możesz rzucić raz na widzenie aur, aby odczytać jej emocje.