28.01.2025, 17:30 ✶
(Ten post był ostatnio modyfikowany: 21.03.2025, 03:21 przez Atreus Bulstrode.)
Limuzyna podjechała na miejsce, przedstawiając im obraz ciągnącej się od wejścia kolejki. Gdyby to zależało od niego, posiedzieliby w samochodzie jeszcze chwilę, żeby dojść do jakiegokolwiek porozumienia, ale najwyraźniej sugestia żeby dzieciaki zajęły się dywersją, uruchomiła w nich niezdolność do siedzenia na dupie. Cholera, brzmiał w swoich myślach prawie jak Orion i aż go od tego wzdrygnęło, kiedy niby to czekając aż reszta wysiądzie, wyciągnął swoją różdżkę.
Stojący przy wejściu mężczyzna w białym garniturze przyglądał się podawanym mu kartonikom, mając za obstawę dwóch ochroniarzy. Cóż, mogło być gorzej, chociaż pewnie nikt nie spodziewał się tutaj nieprzyjemnych zdarzeń. A może też zabezpieczył się w zupełnie inny sposób, samą ochronę wystawiając raczej dla porządku i na pokaz, by najmarniejsze próby wyłamania się przed szereg skutecznie zdusić już w zarodku. Kolejka jednak niecierpliwiła się coraz bardziej i nie trzeba było być przesadnie bystrym (chyba) żeby to zauważyć.
Kiedy Theo i Kelly ruszyli powoli w stronę skryby, Morpheus parę kroków za nimi, a Basilius jeszcze ciągnął się w stronę swojego własnego celu, Bulstrode wybrał jednego z gości, który wydawał się najbardziej niezadowolony z tego, że właśnie kazano mu odrobinę zbyt długo stać w kolejce. Może i klient w krawacie był mnie awanturujący się, ale kiedy już zaczynał to wylewał swoje problemy pełną piersią, a jakby nie patrzeć - Rita właśnie bezczelnie omijała całą kolejkę, żeby wepchnąć się przed szereg.
Atreus spróbował rzucić więc zaklęcie, żeby wspomnianą osobę w kolejce nieco bardziej zezłościć. Chciał jej namieszać w głowie, nie tyle bezpośrednio nakazując awanturę co podkręcić jej rozzłoszczenie. Wszyscy tu jego zdaniem byli w niewłaściwy sposób uprzywilejowani, więc o to chyba nie powinno być ciężko.
On sam wreszcie po swojej próbie, przysunął się bliżej Basiliusa, niby nic nie mówiąc do zaczepianego przez niego mężczyzny, ale starając się wyglądać, jakby i jemu coś świtało.
wykonuję dwie akcje na to samo, czyli zauroczenie ◉◉○○○ na poddenerwowanie bardziej najbardziej zniecierpliwionej osoby w kolejce
Stojący przy wejściu mężczyzna w białym garniturze przyglądał się podawanym mu kartonikom, mając za obstawę dwóch ochroniarzy. Cóż, mogło być gorzej, chociaż pewnie nikt nie spodziewał się tutaj nieprzyjemnych zdarzeń. A może też zabezpieczył się w zupełnie inny sposób, samą ochronę wystawiając raczej dla porządku i na pokaz, by najmarniejsze próby wyłamania się przed szereg skutecznie zdusić już w zarodku. Kolejka jednak niecierpliwiła się coraz bardziej i nie trzeba było być przesadnie bystrym (chyba) żeby to zauważyć.
Kiedy Theo i Kelly ruszyli powoli w stronę skryby, Morpheus parę kroków za nimi, a Basilius jeszcze ciągnął się w stronę swojego własnego celu, Bulstrode wybrał jednego z gości, który wydawał się najbardziej niezadowolony z tego, że właśnie kazano mu odrobinę zbyt długo stać w kolejce. Może i klient w krawacie był mnie awanturujący się, ale kiedy już zaczynał to wylewał swoje problemy pełną piersią, a jakby nie patrzeć - Rita właśnie bezczelnie omijała całą kolejkę, żeby wepchnąć się przed szereg.
Atreus spróbował rzucić więc zaklęcie, żeby wspomnianą osobę w kolejce nieco bardziej zezłościć. Chciał jej namieszać w głowie, nie tyle bezpośrednio nakazując awanturę co podkręcić jej rozzłoszczenie. Wszyscy tu jego zdaniem byli w niewłaściwy sposób uprzywilejowani, więc o to chyba nie powinno być ciężko.
On sam wreszcie po swojej próbie, przysunął się bliżej Basiliusa, niby nic nie mówiąc do zaczepianego przez niego mężczyzny, ale starając się wyglądać, jakby i jemu coś świtało.
wykonuję dwie akcje na to samo, czyli zauroczenie ◉◉○○○ na poddenerwowanie bardziej najbardziej zniecierpliwionej osoby w kolejce
Rzut N 1d100 - 97
Sukces!
Sukces!
Rzut N 1d100 - 65
Sukces!
Sukces!