28.01.2025, 17:53 ✶
Znali knieję od dziecka, spędzili w jej cieniu długie lata, ale Dora miała wrażenie, że po zmroku zawsze było to nieco obce miejsce. Knieja już za dnia była wielka i wcale nie tak przyjazna. Można było się w niej łatwo zgubić, a i zrobienie sobie krzywdy nie było tak trudno. Sama doskonale pamiętała, jak któregoś razu udała się z Brenną na spacer i zaatakowały je najprawdopodobniej diabelskie sidła.
Widma wcale nie były dla Dory teraz takim dużym problemem - znaczy były, ale dla niej dla Erika, głównie dlatego że wciąż pozostawali w pełni świadomi tego, co działo się dookoła nich. Chyba. Mimowolnie obejrzała się za siebie, sprawdzając czy Longbottom wyglądał na jak najbardziej obecnego i czy jego przypadkiem też teraz coś nie ciągnęło w głąb gęstwiny. Ale wyglądał na tak samo zmartwionego i zmęczonego jak zawsze, więc chyba wszystko było dobrze.
- Nie przypuszczałam, że jest tak szybki - rzuciła z pewnym zażenowaniem, bo jej samej zwyczajnie ciężko się biegało. Nie była przyzwyczajona do wysiłku fizycznego, który oscylował w okolicach pościgów, długie godziny spędzając co najwyżej w kucki między rabatkami. - Ale biegł prosto? Jak po sznurku, więc jak pójdziemy dalej prosto to pewnie zaraz go zauważymy? - było to trochę życzeniowe myślenie, ale przecież nikt nie mówił że Julien miał już biec do końca świata. Może faktycznie zwolnił jak tylko jego zaspany umysł pomyślał, że ich zgubił. A przynajmniej na to liczyła.
Widma wcale nie były dla Dory teraz takim dużym problemem - znaczy były, ale dla niej dla Erika, głównie dlatego że wciąż pozostawali w pełni świadomi tego, co działo się dookoła nich. Chyba. Mimowolnie obejrzała się za siebie, sprawdzając czy Longbottom wyglądał na jak najbardziej obecnego i czy jego przypadkiem też teraz coś nie ciągnęło w głąb gęstwiny. Ale wyglądał na tak samo zmartwionego i zmęczonego jak zawsze, więc chyba wszystko było dobrze.
- Nie przypuszczałam, że jest tak szybki - rzuciła z pewnym zażenowaniem, bo jej samej zwyczajnie ciężko się biegało. Nie była przyzwyczajona do wysiłku fizycznego, który oscylował w okolicach pościgów, długie godziny spędzając co najwyżej w kucki między rabatkami. - Ale biegł prosto? Jak po sznurku, więc jak pójdziemy dalej prosto to pewnie zaraz go zauważymy? - było to trochę życzeniowe myślenie, ale przecież nikt nie mówił że Julien miał już biec do końca świata. Może faktycznie zwolnił jak tylko jego zaspany umysł pomyślał, że ich zgubił. A przynajmniej na to liczyła.
The woods are lovely, dark and deep,
But I have promises to keep,
And miles to go before I sleep.
But I have promises to keep,
And miles to go before I sleep.