29.01.2025, 21:31 ✶
Nagle poczuliście przeraźliwe, dojmujące zimno. Wzierało się pod ubrania, wpełzało pod skórę i sprawiało, że wszystkie włoski na ciele stawały wam dęba. Za jednym z drzew dostrzegliście niewysoki, humanoidalny cień. Żaden szanujący człowiek nie poruszał się na czterech kończynach... Ale to nie był człowiek. Powykręcane dłonie poruszyły się bezszelestnie, a nienaturalnie blada skóra, powlekająca wygięty szkielet, napięła się. Stworzenie otworzyło usta, które nie miały warg, ukazując nienaturalnie dużą, pustą jamę pełną zębów. Krzyk, który się rozległ, sprawił że na moment upadliście na kolana. [tu kwestia brata Juliena]. Agonia i ból, które przenikały was na wskroś, skończyły się tak szybko jak się zaczęły lecz tylko po to, by kolejna kakofonia dojmującego bólu uderzyła w wasze jestestwo. Rozpoznawaliście ten głos - [imię i nazwisko ojca Danielle], mimo zniekształcenia rozpoznaliście go niemal od razu. Słyszeliście imię, które krzyczał. Danielle!.
Paraliż, który was ogarnął, minął. W umysłach całej trójki pojawiła się jasna informacja: należy uciekać. Ale jak, skoro czujecie się wyssani z energii - zupełnie tak, jakby wasze przerażenie wzmocniło stwora, który zrobił pierwszy krok w waszą stronę.
Paraliż, który was ogarnął, minął. W umysłach całej trójki pojawiła się jasna informacja: należy uciekać. Ale jak, skoro czujecie się wyssani z energii - zupełnie tak, jakby wasze przerażenie wzmocniło stwora, który zrobił pierwszy krok w waszą stronę.
zadanie od mistrza gry
UCIEKAJCIE! Charles, to NIE JEST twój brat.