• Londyn
  • Świstoklik
    • Mapa Huncwotów
    • Spis lokacji
  • Dołącz do gry
  • Zaloguj się
  • Postacie
  • Accio
  • Indeks
  • Gracze
  • Accio
Secrets of London Poza schematem Retrospekcje v
« Wstecz 1 2 3 4 5 6 … 16 Dalej »
[20.04.1969] You're telling me a flea runs this market? || Ambroise & Geraldine

[20.04.1969] You're telling me a flea runs this market? || Ambroise & Geraldine
Szelma
Yes, it's dangerous.
That's why it's fun.
wiek
29
sława
V
krew
czysta
genetyka
—
zawód
Łowczyni
Od czego warto zacząć? Ród Yaxley ma w swoich genach olbrzymią krew. Przez to właśnie Geraldine jest dosyć wysoka jak na kobietę, mierzy bowiem 188 cm wzrostu. Dba o swoją sylwetkę, jest wysportowana głównie przez to, że trenuje szermierkę, lata na miotle, biega po lasach. Przez niemalże całe plecy ciągnie się jej blizna - pamiątka po próbie złapania kelpie. Rysy twarzy dość ostre. Oczy błękitne, usta różane, diastema to jej znak rozpoznawczy. Buzię ma obsypaną piegami. Włosy w kolorze ciemnego blondu, gdy muska je słońce pojawiają się na nich jasne pasma, sięgają jej za ramiona, najczęściej zaplecione w warkocz, niedbale związane - nie lubi gdy wpadają jej do oczu. Na lewym nadgarstku nosi bransoletkę z zębów błotoryja, która wygląda jakby lewitowały. Porusza się szybko, pewnie. Głos ma zachrypnięty, co jest pewnie zasługą papierosa, którego ciągle ma w ustach. Pachnie papierosami, ziemią i wiatrem, a jak wychodzi z lasu do ludzi to agrestem i bzem jak jej matka. Jest leworęczna.

Geraldine Greengrass-Yaxley
#8
29.01.2025, 22:38  ✶  

- To prawda, wtedy się wszystko zaczęło. - Uśmiechnęła się na samą myśl o tym wspomnieniu. Aktualnie, kiedy spoglądała wstecz całkiem bawiło ją to, jak wokół siebie krążyli. Wtedy była okropnie sfrustrowana, niemalże chodziła po ścianach, nie potrafiła bowiem przyznać się do swoich uczuć, ani przed sobą samą, ani przed nim. Nazywali to, co im się przytrafiło przyjaźnią, chociaż już wtedy mogło to wyglądać zupełnie inaczej. Już w marcu zaczęli spędzać ze sobą bardzo dużo czasu, zbyt dużo nawet jak na parę bardzo bliskich przyjaciół. Całkiem długo wytrzymali z tą śmiesznie narzuconą przez nich samych granicą. Męczyli się okropnie w tym układzie, teraz podchodziła do tego z drobnym sentymentem, wydawało jej się to zabawne, szczególnie kiedy od lat tworzyli całkiem zgrany związek.

Nie odczuwała jakiejś specjalnej potrzeby, aby komplikować to, co mieli. Nie była jedną z tych dziewczyn, które prosiłyby o to, aby dostać pierścionek z magicznym kamykiem, który odmieniał całe życie. To nigdy nie było jej marzeniem, na pewno nie kiedyś, teraz nie miałaby problemu z podjęciem odpowiedniej decyzji, jednak nie wydawało jej się, aby to miało się szybko wydarzyć. Może za kilka lat? Nie mogli unikać tematu w nieskończoność, nawet jeśli ich pozycja jako pary była dość silnie ugruntowana od kilku lat. Mieli przed sobą przecież jeszcze bardzo dużo czasu, bez sensu było się z tym spieszyć, szczególnie, kiedy tak im było razem dobrze. Prędzej chyba zdecydowałaby się wspomnieć Roisowi o ewentualnych pąklach, bo właściwie przestawała myśleć o tym, że to mógłby być taki dramat, jak sądziła. Nie mieli może idealnych wzorców, ale dzięki temu właśnie mogli stworzyć swój własny, lepszy dom dla potomstwa. Nie potrzebowała do tego ślubu, wcale nie podążała za narzuconymi normami, czy konwenansami. Jasne, miała świadomość, że z początku mogłoby to się okazać pożywką dla tych wszystkich plotkar, ale co z tego? Nigdy się nimi jakoś szczególnie nie przejmowała.

- Nie, zapomniałam o nich, nie wiem, jak mogłam do tego dopuścić. - Chętnie wkładała tę biel, chociaż zdarzało się to tylko podczas tych wyjątkowych okazji. Wiedziała, że stare baby, o których wspomniał Ambroise spoglądały na nią wtedy spode łba, bo był to nieodpowiedni kolor dla kogoś kto prowadzał się jak ona. Czystość i niewinność, gdyby tak było to nie mogłaby po nią sięgać od wielu lat. Cóż, nigdy się tym jakoś specjalnie nie przejmowała. Nie obchodziły ją konwenanse, ani to co ktoś sobie o niej myślał. Najważniejsze było to, że od zawsze postępowała zgodnie z samą sobą i była jeszcze w stanie spojrzeć w swoje odbicie, gdy widziała je w lustrze.

Tak naprawdę wiele w jej życiu zmieniło się od kiedy zaczęli być razem. Nie szukała już szczęścia i wrażeń, jak robiła to wcześniej, nie potrzebowała tego, kiedy miała u swojego boku mężczyznę, który dawał jej wszystko, czego potrzebowała. Nie zakładała, że kiedykolwiek tak się wydarzy, nie wierzyła w to, że uczucia tak silne, jak te które ich połączyły istnieją. To było coś niezwykłego, cieszyła się, że miała szansę je poznać. Trafili na siebie dość szybko. Mieli przed sobą całe życie, które mogli spędzić razem. To było wyjątkowe.

- Chyba faktycznie powinnam się jednak zastanowić nad swoim zachowaniem, szkoda by było, aby zabrakło im tematów do plotek. - Właściwie od pierwszego razu, kiedy trafili na siebie podczas jednego z sabatowych przyjęć zwrócili na siebie uwagę, świetnie się przy tym bawili, wypili sporo alkoholu i pociągnęli grę dalej. Już wtedy zwróciła na niego uwagę, wiedziała, że jest kimś kto faktycznie potrafi ją zainteresować. Tyle, że wtedy nie posunęli się do niczego więcej, niż jednego, krótkiego pocałunku, co swoją drogą było całkiem dziwne, jak na nich, bo zazwyczaj raczej się nie miarkowali, jeśli o to chodzi.

- Chociaż zawsze można dać im inny powód do plotek niżeli moja biała sukienka. - Cóż, o to też nie było przecież tak trudno, wystarczyło, że okazywaliby swoje uczucia nieco bardziej niż zwykle, a na pewno kolejnego dnia dotarłyby do nich informacje o tym, jak nieprzyzwoicie się zachowywali, a przecież nie powinni, bo nie byli nawet zaręczeni, cóż, mieli naprawdę ogrom możliwości, jeśli o to chodzi, wystarczyło tylko nieco ruszyć wyobraźnię, a ta ich nigdy nie zawodziła.

- Skoro będzie pasować mi do oczu, to nie mamy innego wyjścia, musimy zabrać ją ze sobą do domu. - Nie zamierzała dłużej się wahać, najwyraźniej ta urocza chusta musiała zostać jej nowym elementem garderoby, na pewno założy ją chociaż raz, później pewnie zniknie gdzieś na dnie jej szafy i przypomni o swoim istnieniu w jakimś dziwnym momencie.

- Jak to od kiedy? Od zawsze. - Miała ochotę pokazać mu język, ale tego nie zrobiła, zamiast tego nieco zmarszczyła nos. To nie było prawdą, raczej miała w głębokim poważaniu takie sprawy. Zresztą przyjęła też bardzo prostą metodę na to, aby prezentować się wyjątkowo podczas oficjalnych przyjęć. Na co dzień nosiła się raczej mało wyszukanie, wręcz przeciwnie, sięgała po te najwygodniejsze ubrania, najbardziej praktyczne. Wystarczyło więc, że się uczesała, czy ubrała kieckę i wszyscy byli nią zachwyceni, nie musiała poświęcać temu zbyt wiele czasu, bo taka drobna zmiana wystarczała, aby zostało to dostrzeżone.

Kiwnęła jeszcze głową, bo wisiorek faktycznie wydawał się jej być najlepszą z możliwości. Ścisnęła mocniej dłoń Ambroisa, gdy ruszył w stronę kolejnego straganu, nie chciała go zgubić, wokół nich bowiem krążyło sporo osób. Pewnie nie miałaby problemu ze zlokalizowaniem go, bo wyróżniał się na tle innych ludzi swoim wzrostem, mimo wszystko jednak, wolała tego nie robić.

« Starszy wątek | Nowszy wątek »

Użytkownicy przeglądający ten wątek: 1 gości
Podsumowanie aktywności: Przełącz sortowanie alfabetycznie/ilość słów Ambroise Greengrass-Yaxley (4654), Geraldine Greengrass-Yaxley (2978)




Wiadomości w tym wątku
[20.04.1969] You're telling me a flea runs this market? || Ambroise & Geraldine - przez Ambroise Greengrass-Yaxley - 28.01.2025, 17:15
RE: [20.04.1969] You're telling me a flea runs this market? || Ambroise & Geraldine - przez Geraldine Greengrass-Yaxley - 28.01.2025, 22:03
RE: [20.04.1969] You're telling me a flea runs this market? || Ambroise & Geraldine - przez Ambroise Greengrass-Yaxley - 28.01.2025, 22:51
RE: [20.04.1969] You're telling me a flea runs this market? || Ambroise & Geraldine - przez Geraldine Greengrass-Yaxley - 29.01.2025, 12:58
RE: [20.04.1969] You're telling me a flea runs this market? || Ambroise & Geraldine - przez Ambroise Greengrass-Yaxley - 29.01.2025, 13:59
RE: [20.04.1969] You're telling me a flea runs this market? || Ambroise & Geraldine - przez Geraldine Greengrass-Yaxley - 29.01.2025, 15:25
RE: [20.04.1969] You're telling me a flea runs this market? || Ambroise & Geraldine - przez Ambroise Greengrass-Yaxley - 29.01.2025, 18:51
RE: [20.04.1969] You're telling me a flea runs this market? || Ambroise & Geraldine - przez Geraldine Greengrass-Yaxley - 29.01.2025, 22:38
RE: [20.04.1969] You're telling me a flea runs this market? || Ambroise & Geraldine - przez Ambroise Greengrass-Yaxley - 30.01.2025, 01:55

  • Pokaż wersję do druku
  • Subskrybuj ten wątek

Przydatne linki
Kolejeczka
Tryb normalny
Tryb drzewa