• Londyn
  • Świstoklik
    • Mapa Huncwotów
    • Spis lokacji
  • Dołącz do gry
  • Zaloguj się
  • Postacie
  • Accio
  • Indeks
  • Gracze
  • Accio
Secrets of London Greater London Aleja horyzontalna v
« Wstecz 1 2 3 4 5 6 … 11 Dalej »
[05.09 Restauracja Zorza] Good Old Fashioned Lover Boy

[05.09 Restauracja Zorza] Good Old Fashioned Lover Boy
constant extreme
when sister and brother stand shoulder to shoulder,
who stands a chance against us?
wiek
29
sława
III
krew
półkrwi
genetyka
snowidz
zawód
Brygadzistka na chorobowym
Drobna (157cm, niedowaga), blada i czarnowłosa, o oczach złotych jak miód.

Millie Moody
#7
30.01.2025, 12:29  ✶ (Ten post był ostatnio modyfikowany: 27.02.2025, 07:45 przez Millie Moody.)  
Przechwałki na temat mody skomentowała tylko tak odznaczającym się wywinięciem gałek ocznych, że najprawdopodobniej jej złote tęczówki miały szansę obejrzeć głowę od środka. Zaraz potem parsknęła w rozbawieniu, na jego pytanie o zdjęcie Morpheusa w jeansach.
– Byłam przekonana, że go widziałeś, bo.. chyba też szlajałeś się w tedy po naszym gniazdku? No ale ok ok, następnym razem jak będę się z nim zakładać, to dam Ci znać wcześniej sam se zrobisz fotkę. – Zaproponowała upijając posłodzoną wodę, nie mając pojęcia jakie emocje wzbudzają w rozmówcy pływające w niej farfocle. Na tym etapie jednak trzeba byłoby być ślepym, żeby zauważyć, że coś nie tak dzieje się z Jonathanem i to "nie tak" ma związek z jej opowieścią o utraconej miłości.

– Eee... dobra stary, coś się dzieje? Pokłóciłeś się z kimś? Ja wiem że dzieli nas tysiące lat, ale możesz mi powiedzieć, może spróbuję pomóc, tak jak teraz Ty będziesz pomagał mi uporządkować ten bajzel. – zasugerowała, z torebki (KURWA JEBANA MAĆ CO TO ZA W OGÓLE POMYSŁ - BRAK KIESZENI I KONIECZNOŚĆ DŹWIGANIA JAKIEGOŚ WORKA ZE SOBĄ) i wyciągnęła z niej talię kart, wysłużonych latami użytkowania, pierwsza talia, którą dostała od Morpheusa i jedyna, którą używała do wróżenia. Poklepała karty sugestywnie. – Miałam dobrego nauczyciela wiesz? Nie bądź jak Erik, który nie dał mi zrobić tarota na jego sprawy sercowe. Pliz, będzie fajnie obiecuje. – Gówno, a nie fajnie, każdy kto wiedział jakie karty są w środku jakie diabły wieże i miecze przebijające skórę, każdy kto wiedział co jest w środku znał ryzyko. Ale teraz jej ciekawość była pobudzona, bo jak sięgała pamięcią (nawet jeśli nie znali się jakoś wybitnie długo) to nikt koło Jonathana się nie kręcił, no może poza tą ich kumpelą Charlottą, nigdy jednak nie wnikała w detale. Chociaż może to to? – Smutno Ci z powodu tego że plotkują o ślubie z tą dupą, co Cie wystawiła dwadzieścia lat temu? – spróbowała trafić.

Chociaż może lepiej było się nie rozdrabniać tylko skupić na uporządkowaniu życia sercowego Moody? A było ono kurwa tak pojebane, że aż śmieszne. Bardzo śmieszne. Haha. Umierała ze śmiechu.
– Nie nie, żadnych imion możemy nie wiem im nadać zwierzęce totemy, ok? Randka w ciemno. Będzie Ci łatwiej uwierz mi, świat jest mały, jeszcze się okaże że zdradzam prywatne sekrety jakiegoś Twojego kumpla, nie nie rucham się z Morfiną, o to nie musisz się martwić. Anyway... Dobra, więc numer jeden to Pies. Jest... nie wiem jak to powiedzieć. Jest chodzącym kurwa ideałem. Myślisz, że mogę tu palić? Łączą godziny rozmów, bo znamy się właściwie od dzieciaka, łączą nas wspólne lata wzajemnej o siebie troski, dźwigania siebie w takich trudnych momentach, ale... hm... no jestem dla niego jak siostra. Znaczy trochę tam jesteśmy spokrewnieni, ale kto nie jest w tym całym pierdolonym grajdołku. – i tak zapaliła. – Przegrana sprawa, tak to czuje. Boli serce za każdym razem gdy o nim pomyśle, a moje głupie przywiązanie tylko psuje wszystko. Tylko że wiesz... wyznacza mi to pewne standardy, a pod kątem takiego dogadania się i nie wiem... takiego flow, to nie mam drugiego takiego. No. Człowieka obok. – Jakby rozprawianie się z Eden nie wystarczyło. Miała talent, trzeba było jej to przyznać.

– Numer dwa to... mmm... Małpa. – Uśmiechnęła się rozbawiona na to skojarzenie. Może adekwatne, zważywszy na bardzo szczupłą ale wciąż atletyczną sylwetkę. – To jest taki chłopak, któremu kurwa powiem wszystko bez zahamowań. Jak miałam zajebisty dołek kilka lat temu, to w ogóle śmieszna akcja, pomógł mi do zera ogolić głowę, bo ja w szale to prawie sobie łeb pocięłam. Ćpaliśmy kiedyś, ruchaliśmy się, potem nie widzieliśmy kilka lat. Teraz spotkałam go przypadkiem i rozmowa z nim... nie wiem. Poczułam, że mogę powiedzieć mu kurwa wszystko bez filtra, że mogę mu ufać, wyrzygać z siebie cały ten szlam i on i tak będzie z tym ok. Nosi czasem kiecki, co też jest takie... fajne dla mnie bo ja, wiesz... nie wiem, ale jak rozmawiamy o ciuchach, to ja bym może wolała mieć dobrze skrojony garnitur? Może lepiej bym się w tym czuła niż ciągle w sukienkach, ee... nie wiem czy kumasz o co mi chodzi. – Ona sama do końca nie kumała, więc nie zdziwiłaby się, gdyby Selwyn zaprzeczył.


– Jest też Paw, dumny kolorowy. Jest chłodny w obyciu, ale w sumie pasuje mi to. Nie narzuca się, ale jak czasem na mnie spojrzy, jak mnie namaluje, mam wrażenie jakby dotykał mojej duszy. I wiesz, że obraził się na mnie, że go olałam, bo nie wiedział, że byłam w śpiączce? Kocha tworzyć, tak jak ja, czuje się przy nim... taka... dorosła. Fajnie jest być czyjąś muzą, chociaż nie wiem, to nie brzmi jak rozwiązanie na całe życie, bo muzy w końcu się nudzą? – Chyba chciała stwierdzić, ale jednak pojawił się znak zapytania na końcu, znak zwątpienia.

– Dobra dalej, eee... jest Kociak. To jest grube story, bo w sumie zawsze byliśmy kumplami, ale kilka dni temu przyćpaliśmy herbatę z grzybów i ja nie wiem, może jakąś amortencje ktoś mu wlał dla beki, bo na mnie to nie działa za bardzo? Od tego czasu wysyła mi kwiaty, biega za mną z wywalonym ozorem, ślini się pod drzwami. Spaliśmy ze soba kilka razy, wiesz... eee tak bez seksu w ubraniach, bo fajnie jest mieć się do kogo przytulić i ja jestem przekonana, że to jest dobry chłopak, zupełnie inny niż Ci z którymi spotykałam się do tej pory, ale... Nie wiem. Czuje się niezręcznie z faktem, że wiesz, że on to chyba najchętniej już by mnie przed ołtarz zaciągnął, a w sumie no... przyćpaliśmy grzyby i tyle. To chyba nie powinno tak działać chyba? – Pół życia szarpania się z ludźmi o których uwagę trzeba było zabiegać, a teraz dźwignąć to, że ktoś daje jej atencje za darmo? Miała ochotę ukryć się w jakiejś skorupce i udawać, że wcale jej tam nie ma.

– Jest też Wąż. Świeża sprawa w sumie, lata się nie widzieliśmy ale typek cytuję "został zaintrygowany moją odpowiedzią na zamówienie obrazu" i zaprosił mnie na randkę i och kurwa jaka to była zajebista randka, najlepsza na jakiej kiedykolwiek byłam... – zaciągnęła się mocno, uciekając wspomnieniami do rozgwieżdżonego nieba wypalonego pod cienką warstwą powiek– Jakbym była jakąś pierdoloną księżniczką zabraną na latający dywan, nie mogłam pozbyć się tego wrażenia. Jest... nie wiem... jest tak doskonały, że aż nierealny. Śliczny. Mówiący wierszem. No.... – umilkła na moment, bo wady w sumie jednak całkiem łatwo było znaleźć, więc zakończyła z dużo większą dozą goryczy niż zachwytu:– Z dzieckiem i w sumie to za kilka miesięcy wypierdoli za morze, pewnie chce mnie tylko zaliczyć, żeby mieć do czego sobie walić konia w czasie rejsu. – Próbowała się zaśmiać z tego jakże śmiesznego żartu, ale wyszło jej to bardzo żałośnie. Zanihilowała peta różdżką i spłukała gardło wodą. Zdecydowanie za mało procentów.

– Dobra kolejny niech będzie Kogut. Jest zajebiście zabawny, znamy się też już kilka lat. Zazwyczaj przy takich znajomościach to raczej byśmy się przespali ze sobą raz czy dwa, choćby wiesz po pijaku, po jakiejś imprezie, ale nie. Chyba nie jest zainteresowany. W sensie wiesz, nie jestem w jego typie, a ja nikogo nie będę siłą do łóżka ciągnąć. Już dawno odpuściłam sobie myślenie, że coś teges, że mogłoby nie wiem, że mogłoby kliknąć między nami. Ale ostatnio... Tydzień temu była taka akcja na tej jebanej plaży, że było mi w chuj ciężko i jemu było w chuj ciężko i tak jakoś pocierpieliśmy razem i... Było mi lżej. I byliśmy naprawdę blisko. Ten Kogut to z tego wszystkiego taki chyba najbardziej normalny jest? Tak mi się wydaje tylko no... tak ee... całkiem możliwe, że rzeczywiście nie jestem w jego typie, bo no garnitur nie wystarczy, żeby być facetem, co nie? – Karuzela rozpędzała się, zwierzątka w korowodzie wirowały, a Moody zzieleniała, jakby zaraz miała zwymiotować.

– A na końcu Pająk. Czarny, smolisty kurwa, zupełnie jak jego krew. To jest taki chodzący red flag, absolutnie nie powinnam nigdy więcej się z nim kontaktować, z resztą po tym ostatnim zebraniu klubu szachowego to podejrzewam pierwsze nazwisko na liście ludzi do unikania. Ale och powiem Ci jego krew jest uzależniająca... On jest uzależniający. Zawsze jak się widzimy, to czuję taką siłę, której nie mogę się oprzeć. Daje mi ze sobą zrobić wszystko i żeby nie było, sam jest pierdolonym brutalem, ale hehe, nie ma nic piękniejszego niż sprowadzić takiego typa do parteru. Jeszcze raz i jeszcze raz... – umilkła, zasłaniając usta szklanką, bo zauważyła zbliżającą się kelnerkę niosącą tonę zamówionych smakołyków. Postanowiła finalnie nie robić trzody Jonathanowi i grzecznie milczała w czasie serwowania dań. Zupełnie jakby była miłą, uprzejmą, normalną, dziewczyną. Miała ochotę krzyczeć od nadmiaru, który sama sobie zaserowała. Miała ochotę gdzieś uciec. Miała ochotę trwać za maską i udawać, że świat wokół niej nie płonie.
– Poproszę jeszcze podwójną whisky. Bez lodu – dodała, ignorując zdziwione spojrzenie kelnerki. Za hajs Jonathana baluj, nie mogło być tak, że taka vivisekcja odwalała się bez znieczulenia.

« Starszy wątek | Nowszy wątek »

Użytkownicy przeglądający ten wątek: 1 gości
Podsumowanie aktywności: Przełącz sortowanie alfabetycznie/ilość słów Jonathan Selwyn (2417), Millie Moody (3958)




Wiadomości w tym wątku
[05.09 Restauracja Zorza] Good Old Fashioned Lover Boy - przez Millie Moody - 17.01.2025, 15:14
RE: [05.09 Restauracja Zorza] Good Old Fashioned Lover Boy - przez Jonathan Selwyn - 18.01.2025, 22:46
RE: [05.09 Restauracja Zorza] Good Old Fashioned Lover Boy - przez Millie Moody - 24.01.2025, 23:56
RE: [05.09 Restauracja Zorza] Good Old Fashioned Lover Boy - przez Jonathan Selwyn - 27.01.2025, 03:18
RE: [05.09 Restauracja Zorza] Good Old Fashioned Lover Boy - przez Millie Moody - 27.01.2025, 10:09
RE: [05.09 Restauracja Zorza] Good Old Fashioned Lover Boy - przez Jonathan Selwyn - 28.01.2025, 03:17
RE: [05.09 Restauracja Zorza] Good Old Fashioned Lover Boy - przez Millie Moody - 30.01.2025, 12:29
RE: [05.09 Restauracja Zorza] Good Old Fashioned Lover Boy - przez Jonathan Selwyn - 03.02.2025, 16:24
RE: [05.09 Restauracja Zorza] Good Old Fashioned Lover Boy - przez Millie Moody - 27.02.2025, 07:47
RE: [05.09 Restauracja Zorza] Good Old Fashioned Lover Boy - przez Jonathan Selwyn - 05.03.2025, 15:59
RE: [05.09 Restauracja Zorza] Good Old Fashioned Lover Boy - przez Millie Moody - 05.03.2025, 16:15

  • Pokaż wersję do druku
  • Subskrybuj ten wątek

Przydatne linki
Kolejeczka
Tryb normalny
Tryb drzewa