31.01.2025, 20:10 ✶
Nie ma pojęcia czy i w jaki sposób święta obchodziła jego biologiczna rodzina i raczej już o tym nie myśli. Oczywiście jako dziecko głęboko nad tym rozpaczał, ale Bellowie postarali się, żeby i odludek Flynn znalazł w cyrkowym świętowaniu coś dla siebie - tym czymś był (czego spodziewa się pewnie każdy, kto tę postać przynajmniej odrobinę poznał) świąteczny bufet złożony z ciast i ciasteczek. Flynna się do kuchni nie wpuszczało i nie wpuszcza, bo przynosi pecha (na serio!), ale lukrować gotowe pierniczki i ciasteczka mógł, nawet jeżeli nie widział kolorów - nikt przecież nie mówił, że choinki nie mogą być niebieskie. Flynn lukrowanie ciasteczek lubi do dzisiaj, inne tradycje julowe są mu głęboko obojętne (co go obchodzi jakieś migoczące drzewko z kolorowymi bombkami). Po ucieczce z cyrku ciepłe, rodzinne święta przestały być częścią jego życia. Z Fontaine spędzał święta różnie. Czasami pili szampana i cały wieczór nie wychodzili z łóżka, innymi razy zabierała go do jakiejś restauracji na zdecydowanie zbyt wyszukane jak na niego przyjęcie, ale spędzali je razem, więc nie miał na co narzekać (właściwie to rok, w którym spędzili wigilię i sylwestra w Ritzie uważa za jedne z najlepszych świąt w swoim życiu). Narzekał za to kiedy nie spędzali ich razem, co nasiliło się pod koniec ich relacji i ostatnie Yule będąc z nią w związku to była dla niego kompletna samotność - naćpał się po prostu w jej sypialni i nigdy nie doczekał jej powrotu przed otrzeźwieniem. Po powrocie do cyrku ciepło świąt wróciło - od tej pory mógł znowu narzekać na to, że każą wieszać mu jakieś zjebane girlandy i bombki (jest na to zbyt Edgy), a później udawać, że wcale nie chce dekorować z dzieciakami pierniczków. Ale życie się zmienia i Flynn nie ma pojęcia, co będzie robił w Yule w tym roku. Wie na pewno, że będzie (jak zawsze w cyrku), wiązało się z jakimiś występami, ale z kim tego dnia zje kolację? Z Bellami, czy z Laurentem? Nie ma pojęcia. Nie ma też szczególnie wygórowanych oczekiwań. Zwyczajnie nie chce być w ten dzień sam, niezależnie od tego co mówi (a pewnie mówi, że mu totalnie nie zależy).
Oh darling, it's so sweet
you think you know how crazy I am.
My mind is a hall of mirrors.
you think you know how crazy I am.
My mind is a hall of mirrors.