31.01.2025, 20:32 ✶
Jako dzieciak wracała na święta do domu właściwie co roku i jeśli ogłoszono by świąteczny bal w Hogwarcie, pewnie byłaby jedną z niewielu osób w szkole bardzo z tego faktu niezadowoloną. Przy okazji miała też w zwyczaju chętnie zapraszać każdego, kto przypadkiem nie mógł lub nie chciał wracać do siebie, a w gąszczu gości, przewijających się przez Warownię grudniową porą, pewnie niektórzy domownicy nawet się nie orientowali, że ktoś spędza tam całą przerwę świąteczną. Dekorowanie domu było dla niej największą przygodą – miała też w zwyczaju lekką ręką rozdawać ozdoby, bo jakoś zawsze przygotowała ich za dużo, a do kupowania prezentów mniej więcej odkąd skończyła jedenaście lat, podchodzi jak do kampanii wojennej: zawsze chce wybrać odpowiedni prezent dla każdego, ale tak, by obdarowany przypadkiem nie poczuł się głupio, spędzała więc o tej porze roku nieprzyzwoicie dużo czasu w sklepach. Rodzice zazwyczaj dawali jej prezenty udane, ale umówmy się, Brenna nie jest trudną osobą do wręczania prezentów: uwielbia słodycze, książki, sztylety i noże, a kosmetyki Potterów też zawsze zdają egzamin jako upominki.
Sam wieczór Yule najczęściej spędzała z rodziną, a w dni tuż przed nim i tuż po nim chętnie zapraszała lub odwiedzała krewnych i przyjaciół. Lepienie bałwana, łyżwy i śnieżki, gdy była dzieciakiem, stanowiły jedną z niezbędnych atrakcji tego okresu.
Dorosłość zmieniła tyle, że – choć nieodmiennie dba o dekoracje i prezenty oraz by pod koniec grudnia poświęcić trochę czasu przyjaciołom – wiele świąt spędziła nie w Warowni, a w biurze, biorąc dyżury za tych żonatych, zamężne i dzieciatych. Najgorsze Yule spędziła u boku Stanleya Borgina, gdy pewien szalony cukiernik postanowił ich oboje nauczyć latać, a powrót do domu nawet na sam finał rodzinnej kolacji okazał się absolutnie niemożliwy. W tej chwili nie sięga myślami w przyszłość na tyle, aby zaplanować tegoroczne Yule, chociaż zakłada, że bardzo prawdopodobne jest, że spędzi z bliskimi ranek albo późny wieczór, a reszta święta upłynie pod znakiem służby. Innym wolne może przydać się bardziej, a po atrakcjach z okazji Beltane podczas sabatów zrobiła się bardziej nerwowa niż kiedykolwiek.
Sam wieczór Yule najczęściej spędzała z rodziną, a w dni tuż przed nim i tuż po nim chętnie zapraszała lub odwiedzała krewnych i przyjaciół. Lepienie bałwana, łyżwy i śnieżki, gdy była dzieciakiem, stanowiły jedną z niezbędnych atrakcji tego okresu.
Dorosłość zmieniła tyle, że – choć nieodmiennie dba o dekoracje i prezenty oraz by pod koniec grudnia poświęcić trochę czasu przyjaciołom – wiele świąt spędziła nie w Warowni, a w biurze, biorąc dyżury za tych żonatych, zamężne i dzieciatych. Najgorsze Yule spędziła u boku Stanleya Borgina, gdy pewien szalony cukiernik postanowił ich oboje nauczyć latać, a powrót do domu nawet na sam finał rodzinnej kolacji okazał się absolutnie niemożliwy. W tej chwili nie sięga myślami w przyszłość na tyle, aby zaplanować tegoroczne Yule, chociaż zakłada, że bardzo prawdopodobne jest, że spędzi z bliskimi ranek albo późny wieczór, a reszta święta upłynie pod znakiem służby. Innym wolne może przydać się bardziej, a po atrakcjach z okazji Beltane podczas sabatów zrobiła się bardziej nerwowa niż kiedykolwiek.
Don't promise to live forever. Promise to forever live while you're alive.