01.02.2025, 00:00 ✶
Święta zawsze są pracowitym czasem dla Thomasa, co roku musi dbać o to, żeby wypieki jego siostry nie zepsuły się do świąt. Dlatego też nieustannie przeprowadza ich kontrolę podkradając czy wręcz bezczelnie wyjadając je na jej oczach, zanim go nie przepędzi z kuchni krzycząc, żeby zostawił to, bo to na święta. Mimo, że czuje przed nią respekt, bo zachowuje się niczym Smaug chroniący swojego bogactwa, to nic tak dobrze nie smakuje jak podkradnięte słodkości Nory. Do swoich intryg oczywiście wykorzystuje również Mabel jak i Kapitana Pazura, co trzy głowy to nie jedna, a podwędzić ciastko, a nie podwędzić ciastka, to już ma dwa ciastka w rękach! Ale jednocześnie stara się ją jakoś odciążyć, czy to właśnie zajmując się całkowicie Mabel, czy w innych czynnościach. Poza sprzątaniem, bo nie rozumie idei sprzątania domu jakby przyjeżdżać miały najważniejsze szychy Wizengamotu i delegacji z innych krajów.
Zazwyczaj podczas Yule zjawia się w rodzinnym domu, gdzie gromadzi się cała ich rodzina, teraz kiedy wrócił do Anglii jest prościej. Kilka razy zdarzyło mu się opuścić rodzinne święta i nie wrócić do kraju, jednak głowa zmyta przez najbliższych sprawiła, że więcej nie popełniał już tego "błędu". Z Hogwartu zresztą też zazwyczaj wracał, został jedynie dwa razy na święta, raz w trzeciej klasie, aby doświadczyć świętowania Yule w zamku i drugi na szóstym roku, kiedy to nie potrafił wykrzesać z siebie siły na udawanie szczęśliwego w domu.
Czas ten wykorzystuje przede wszystkim na spędzaniu go z najbliższymi. Czy to pomagając w przygotowaniach, wieszaniu dekoracji, czy poświęcając czas na lepienie bałwana w kształcie hipogryfa z Mabel. Albo zabierając siostrzenicę na wielką bitwę na śnieżki w Dolinie.
Oczywiście nie zapomina również wówczas o Kocim Azylu, dbając o to, żeby wszystkie koty, którymi opiekują się Figgowie miały dostatnie święta, nie tylko ich futrzani towarzysze. Dba, aby w same święta wszystkie czworonogi otrzymywały świeża dostawę tuńczyka i łososia i mogły jeść jak królowie. Zupełnie jakby nie jadły tak przez cały rok...
Jednym z najważniejszych elementów świąt jest fakt gromadzenia prezentów dla najbliższych. Spędza nad tym bardzo dużo czasu, szukając idealnych rzeczy. Ciocia często kończy kupując też zupełnie niepotrzebne drobiazgi. Ale absolutnie się z tym nie hamuje, każdy wydany knut czy galeon jest warty radości jaki niesie za sobą rozpakowywanie podarku. A to jest dla Thomasa najistotniejsze, widzieć radość i szczęście na twarzach swojej rodziny i przyjaciół. Zdecydowanie granie roli mikołaja mu odpowiada, jest to forma zapewniania ich, że o nich pamięta i zarazem najbardziej ulubiona część całych świat: obserwowanie szczęśliwych najbliższych, którzy spędzają wesoło czas.
Zazwyczaj podczas Yule zjawia się w rodzinnym domu, gdzie gromadzi się cała ich rodzina, teraz kiedy wrócił do Anglii jest prościej. Kilka razy zdarzyło mu się opuścić rodzinne święta i nie wrócić do kraju, jednak głowa zmyta przez najbliższych sprawiła, że więcej nie popełniał już tego "błędu". Z Hogwartu zresztą też zazwyczaj wracał, został jedynie dwa razy na święta, raz w trzeciej klasie, aby doświadczyć świętowania Yule w zamku i drugi na szóstym roku, kiedy to nie potrafił wykrzesać z siebie siły na udawanie szczęśliwego w domu.
Czas ten wykorzystuje przede wszystkim na spędzaniu go z najbliższymi. Czy to pomagając w przygotowaniach, wieszaniu dekoracji, czy poświęcając czas na lepienie bałwana w kształcie hipogryfa z Mabel. Albo zabierając siostrzenicę na wielką bitwę na śnieżki w Dolinie.
Oczywiście nie zapomina również wówczas o Kocim Azylu, dbając o to, żeby wszystkie koty, którymi opiekują się Figgowie miały dostatnie święta, nie tylko ich futrzani towarzysze. Dba, aby w same święta wszystkie czworonogi otrzymywały świeża dostawę tuńczyka i łososia i mogły jeść jak królowie. Zupełnie jakby nie jadły tak przez cały rok...
Jednym z najważniejszych elementów świąt jest fakt gromadzenia prezentów dla najbliższych. Spędza nad tym bardzo dużo czasu, szukając idealnych rzeczy. Ciocia często kończy kupując też zupełnie niepotrzebne drobiazgi. Ale absolutnie się z tym nie hamuje, każdy wydany knut czy galeon jest warty radości jaki niesie za sobą rozpakowywanie podarku. A to jest dla Thomasa najistotniejsze, widzieć radość i szczęście na twarzach swojej rodziny i przyjaciół. Zdecydowanie granie roli mikołaja mu odpowiada, jest to forma zapewniania ich, że o nich pamięta i zarazem najbardziej ulubiona część całych świat: obserwowanie szczęśliwych najbliższych, którzy spędzają wesoło czas.