01.02.2025, 00:52 ✶
23.12.1971
DZiwnie było obchodzić święta w Little Whinging kiedy nie przyjeżdżał się tutaj z obcego kraju. Czuł się trochę jak w czasach zanim chodził do Hogwartu, chociaż wtedy były to nieco bardziej beztroskie czasy. Nie musiał obawiać się o swoich bliskich, nie musiał użerać się z klątwami i pieczęciami. Westchnął rozcierając sobie rękę i idąc przez śnieg popatrzył na pudełko, które trzyma przed sobą. Zdecydowanie Mabel będzie zadowolona, udało mu się znaleźć niezwykłe bombki. Nijak nie będą pasowały do tych, które zawsze mają na choince, ale jak raz je zobaczył nie mógł odpuścić. Cały zestaw zwierząt, był tu kot, niedźwiedź, wilk, renifer i co najważniejsze udało mu się dostać ostatniego bombkowego hipogryfa! Jak to nie będzie hitem ozdób na choince to zje własne kapcie. No dobra, kozę nie kapcie, bo byłyby bardzo niesmaczne, ale będzie bardzo zawiedziony.
Wszedł do domu rodziców czując jak po wnętrzu roznoszą się smakowite zapachy. Ktoś chyba coś piekł, może ciasteczka, albo jakieś ciasto? Zdecydowanie, pachniało pierniczkami! Będzie musiał udać się do kuchni i coś podkraść, może to Nora postanowiła ukryć się przed nim tutaj i piec? Doroczny pojedynek podjadania słodkości był w toku i o zgrozo jak na razie to jego siostra prowadziła.
Zdjął płaszcz i buty, pozwalając Kapitanowi swobodnie poruszać się po domu.
- Dłużej się nie dało? Prawie się tam udusiłem
- Możesz śmiało podróżować sam, po śniegu, na mrozie - odparował do swojego kota i skierował się do salonu, gdzie stała już ubrana choinka. Położył na chwilę na stoliku pudełko i w nas†piej chwili już musiał łapać swojego kociego towarzysza, bo ten z całym rozpędem biegł wprost na choinkę.
- Pazur co ja ci mówiłem o wbieganiu na choinkę! Bo zaraz ty będziesz na niej wisiał, albo zamiast jemioły - rzucił do swojego kota, odwracając go ogonem do choinki i dopiero wtedy puszczając.
- Zero z tobą zabawy Thomas, idź się napić eggnogu, to będziesz fajniejszy - burknął jeszcze kocur nim wyparadował z salonu ,zapewne w poszukiwaniu stałych bywalców tego domu, albo czegoś innego do "zniszczenia".
Figg tylko pokręcił głową patrząc jak futrzak znika z pomieszczenia. Odwrócił się w stronę choinki, przyglądając się jej z pewną dozą nostalgii. Hipogryf był dla Mabel i ona go zawiesi, ale sam zaczął wieszać pozostałe bombki, dbając o to, żeby były rozproszone i nie zwracały tyle uwagi.
Najdłuzesz zeszło mu z wieszaniem kociej bombki, zdecydowanie nie wiedział gdzie ją dopasować. Ale uznał, że jak najbliżej czubka będzie dobrym wyborem, w końcu w tej rodzinie koty były niezwykle istotne. Uśmiechnął się blado patrząc na swoje dzieło, nie do końca z niego zadowolony, czy było idealnie? A może mógłby je powiesić lepiej? Westchnął postanawiając zostawić to jak jest, w spokoju. I tego w sumie chciał, żeby mogli spędzać święta w spokoju, bez obaw przed jakimiś czarnoksięskimi dupkami, żeby mogli za rok spotkać się w takim samym gronie z najbliższymi i móc się cieszyć świętami w radości. Czy chciał zbyt wiele? Sam nie wiedział, ale zdawał sobie sprawę, że losu trzeba będzie trochę pomóc.
Postać opuszcza sesję