01.02.2025, 00:55 ✶
21.12.71
Knieja Godryka
Knieja Godryka
Zamknął książkę i podniósł się z ziemi. Jego gardło lekko bolało, ale miał w domu odrobinę miodu i kitu pszczelego na spirytusie, na palenisku czekał rosół. Dłonią dotknął drzewa, niemego świadka jego ciągnącej się rok za rokiem żałoby. Nie minęło wiele, by rozpostarł ręce i wtulił się w korę, pozwalając sobie zrosić niewielki grób własnymi łzami. Tego dnia tęsknił za nim bardziej niż w ciągu roku, tego dnia nie potrafił myśleć o niczym innym. W końcu jednak mróz dotknął odsłoniętych części ciała, więc zabrał się stamtąd i ruszył do małej chatki z przyklejoną do jednej ściany stodółką. Wewnątrz czekały jego dwie kozy i kura, jego codzienność w tym niecodziennym dniu.
Był otępiały żałobą, której zwykle nie dopuszczał do serca. Musiał jakoś żyć, jak zwierzęta, które przecież nie opłakiwały zmarłych zbyt długo. On jednak nie potrafił zapomnieć. Nie potrafił zwłaszcza dziś, w taki dzień jak dziś. Wewnątrz leśniczówki odłożył z szacunkiem książkę na stolik i zamyślił się na moment. Oczywiście mógł w każdej chwili skorzystać z zaproszenia swojej przyjaciółki i polecieć do Warowni. Sama jednak myśl napawała go strachem i napadem niepewności. Jego tradycja była inna.
Dołożył do pieca i chwycił za różdżkę. Wkoło leżało mnóstwo suszonego drewna, opiłków, wiórów, podłoga zasłana była figurkami zwierząt, figurkami, które były oprócz kóz i kurki jego jedynymi koleżankami. Nie myślał o tym zbyt wiele, ale rzeźby odwzorowywały historie, które niegdyś opowiadał ojciec w trakcie Yule. Nie myślał o tym. Teraz był czas szukania jego matki...
Wyszedł przed budynek i zamknął go skwapliwie. Poprawił szalik i czapkę, chociaż zaraz nie będzie tego potrzebował. Zapatrzył się w chłodne niebo i pomyślał, tak mocno, tak szczerze, jakby wkładał w to całe swoje życie.
– Chciałbym móc z Tobą porozmawiać mamo. Chociaż raz. Jeszcze jeden raz – i nim zdołał zapłakać, jego dłonie pokryły się pierzem, a on sam zmniejszył się i wzleciał w powietrze, by rozpocząć poszukiwania. Nie zauważył, że nad jego głową zabłysła gwiazdka.
Postać opuszcza sesję