• Londyn
  • Świstoklik
    • Mapa Huncwotów
    • Spis lokacji
  • Dołącz do gry
  • Zaloguj się
  • Postacie
  • Accio
  • Indeks
  • Gracze
  • Accio
Secrets of London Poza schematem Retrospekcje v
« Wstecz 1 2 3 4 5 6 … 16 Dalej »
[3.01.1969] Only | Cain & Laurent

[3.01.1969] Only | Cain & Laurent
the horror and the wild
But the half part sees what the other half's got
Sometimes I feel like I'd rather just rot
wiek
28
sława
III
krew
półkrwi
genetyka
rozszczepieniec
zawód
medium za dychę i niegrzeczny sklepikarz
Wysoki, bo mierzący 185 cm wzrostu, smukły, o długiej twarzy zwykle przekornie uśmiechniętej — Cain w wielu aspektach przypomina gentlemana, w pozostałych sępa. Wszystko w nim jest zawsze trochę niedbale, trochę niedokończone, jego koszule są zawsze niedopięte, a antracytowe włosy nosi palcami sczesane z czoła. Łatwo odnaleźć w tłumie ślady jego obecności — cierpki zapach papierosów, kadzideł i mocnych, piżmowych perfum oraz przedziwny chłód, zupełnie jakby minął cię właśnie duch. Gdy mówi, jego niski głos brzmi uprzejmie, choć przebrzmiewa w nim nuta protekcjonalizmu, a nieco bezczelne spojrzenie ciemnobrązowych oczu zdaje się tkwić w tobie jak sztylet.

Cain Fawley
#2
01.02.2025, 23:14  ✶  
Myra nie miała najlepszego gustu do mężczyzn — lubiła chwytać się tego, czego nie mogła dostać, nie z desperacji, a ze zwykłej nudy. Była to cecha typowa pięknym kobietom, tak przynajmniej powiedziała mu kiedyś jedna z sióstr, tamtego wieczora, kiedy druga z nich płakała z głową wciśniętą w poduszkę i złamanym sercem odciśniętym na prześcieradle. Cain skrzywił się więc lekko i zmrużył oczy, gdy Myra, odgarnąwszy falę włosów na plecy, ruszyła w stronę następnego stolika, wpatrzona w swoją ofiarę niczym wyjątkowo ładny wąż polujący na wyjątkowo ładną mysz. Dwie pary oczu, obie pijane, w dziwnie dusznym półmroku mieszkania kojarzące się Cainowi z małymi żarami w dogasającym kominku. Myra przypominała trujący kwiat, jeden z tych, którymi wyszywano jej sukienki, lecz nawet ona nie była zdolna odwrócić uwagi chłopaka, nawet jej płatki i krwisty odcień jej szminki, nawet pożyczony od niego papieros zgrabnie wsunięty między wargi. Mówił jej, że to nie ma sensu. Jest w innym świecie — szeptał jej, kiedy dostrzegł już jej oczy uroczo wczepione w postać przy stole. Jeden z nich go przyprowadził, myślisz…? Urwała, a on się zaśmiał. Cierpko i złośliwie, z brzydkim oskarżeniem zwiniętym w kąciku ust. Przestań — pouczył ją, choć oboje wiedzieli, że myślą o tym samym i że żadna z tych myśli nie jest lepsza od poprzedniej. Wszyscy jesteśmy ofiarami w ten czy inny sposób — wzdychała Myra, sekundę przed tym jak ruszyła w stronę wypatrzonego stolika, a Cain prychnął, bo nie zdążył jej odpowiedzieć, że nie, nie wszyscy; nie zdążył jej powiedzieć, że on naostrzył zęby szybciej, że był gotów rozciąć się wpół i wyjść z własnej skóry jak jeden z nieboszczyków balsamowanych przez jego ojca, byle tylko nie pozwolić nikomu uczynić z niego ofiary. Nawet tak ładnej i jasnowłosej.

Nie zauważył momentu, w którym Myra się poddała. Wszystko musiało dziać się szybko. Jej nogi na stole, ruch jej spódnicy, mgła jej perfum osadzająca się w powietrzu jak groźba burzy złożonej wyłącznie z białych kwiatów i palonego cukru. Przez chwilę śledził ją wzrokiem, a ona złapała jego oczy z czymś na kształt rozbawionego uśmiechu, tak jakby chciała powiedzieć, że mieli rację, a może, że następny jej posiłek będzie większy. Zniknęła gdzieś na jednej z kanap, w cieniu mężczyzny, który obejmował ramieniem kobietę w białej sukience, kuriozalnie ślubnej, zbyt czystej, by przebywać w tym mieszkaniu. Wszystko było tu zbyt brudne i zbyt ciemne, oddechy były zbyt ciężkie, słowa zawsze nieuważne. Łatwiej było mu szwędać się w tym bałaganie, gdy był młodszy — świeżo po ucieczce z ponurego domu Fawleyów, kiedy wolność wciąż wydawała się taka świeża i nadal nosiła w sobie obietnicę czegoś lepszego. Teraz był po prostu przyzwyczajony. Przywiązany do własnego zepsucia jak każdy inny oszust.

Odstawił kieliszek na stół i miękkim ruchem dłoni rozpiął kilka guzików pod szyją. Było mu słabo — przez alkohol lub przez to, że mógł go wypić więcej. Nawet w tej mgle jednak nadal przyglądał się ofierze Myry, zupełnie jakby pragnął upewnić się, że chłopak wciąż trzyma głowę na tym samym poziomie. Patrzył więc, kiedy odsuwał się od mężczyzny, którego nazywali „jednym z nich", jak wstaje, jak odchodzi. Coś w Cainie zadrżało, jakiś impuls obudzony pod mostkiem, gdy twarz mężczyzny przy stole stała się napięta i surowa. Podszedł, niemal ostrożnie, spoglądając na jego dłoń zimno zaciśniętą na blacie stołu. Być może to nie Myra była drapieżnikiem.

— Spokojnie, znajdziesz sobie następnego ofiarnego baranka — odezwał się, jego głos zaskakująco wesoły wśród hałasu rozmów. Mężczyzna poderwał na niego wzrok i przez chwilę patrzyli sobie w oczy, obaj niechętni, by się poddać. — Może tym razem poinformujesz o tym nawet żonę — dodał, uśmiechając się pogodnie i musiał cofnąć się o pół kroku, gdy rozmówca poderwał się z miejsca. Jeżeli naprawdę chciał go uderzyć, był zbyt pijany, żeby się zamachnąć, a ktoś z tyłu zbyt szybko pociągnął go w dół za brzeg rękawa. Cain rozłożył dłonie, choć jego gest kapitulacji nawet teraz wydawał się prześmiewczy. Chaos szybko jednak zapomniał o jego występku. Ludzie nadal rozmawiali, nadal pili, a on — najwidoczniej nadal głodny rozrywki — podszedł do blondyna, którego jeszcze przed chwilą obserwował. Stał przy oknie i wpatrywał się w nie tak, jakby pragnął przykleić się do szyby i spłynąć wraz z resztą wody.

— Musisz uważać, gdzie dajesz się zaciągać — powiedział do jego pleców i sięgnął palcami do jego ramienia. — Pełno tu robactwa — szepnął, nachylając się bliżej i uśmiechając się w ten cukrowy, elegancki sposób, z którego łatwo było wyczytać, iż ponad wszystkie inne świństwa, mówił o sobie.
« Starszy wątek | Nowszy wątek »

Użytkownicy przeglądający ten wątek: 1 gości
Podsumowanie aktywności: Przełącz sortowanie alfabetycznie/ilość słów Cain Fawley (742), Laurent Prewett (1427)




Wiadomości w tym wątku
[3.01.1969] Only | Cain & Laurent - przez Laurent Prewett - 27.01.2025, 23:36
RE: [3.01.1969] Only | Cain & Laurent - przez Cain Fawley - 01.02.2025, 23:14
RE: [3.01.1969] Only | Cain & Laurent - przez Laurent Prewett - 10.02.2025, 00:43

  • Pokaż wersję do druku
  • Subskrybuj ten wątek

Przydatne linki
Kolejeczka
Tryb normalny
Tryb drzewa