Nora znalazła się w swoim rodzinnym królestwie, jak mogłaby nie dziamdziać? Naprawdę Roise miał co do tego jakiekolwiek wątpliwości. Nie mogła przestać gadać, najchętniej opowiedziałaby mu historię każdego kota, który znajdował się w tym miejscu, ale zdecydowanie nie mieli, aż tyle czasu. Była zadowolona z siebie, tak bardzo dumna, że jakimś cudem udało jej się wczoraj, a może jeszcze dzisiaj (tego nie była pewna), namówić Greengrassa, aby znaleźli się w tym miejscu, żeby mógł chociaż zobaczyć te słodkie, małe kiciusie. No przecież nic mu się nie stanie, jeśli tylko na nie spojrzy. Tak naprawdę to zakładała, że któryś z nich wpadnie mu w oko i faktycznie postanowi zabrać go ze sobą do domu. Sprytny plan, bardzo prosty, musiał być skuteczny! Nie widziała nawet innej możliwości.
- One przeżyły swoje, ale nie mają problemu z zaufaniem, wiesz, moja rodzina dba o to, aby nie bały się ludzi. To są naprawdę urocze stworzonka, które potrzebują po prostu kogoś, kto się nimi zaopiekuje, nie wymagają wiele uwagi, na pewno będą w stosunku do Ciebie wdzięczne, jeśli zdecydujesz zabrać się któregoś do domu. Obdarzą Cię zaufaniem i będziesz ich najlepszym człowiekiem. Zbliża się jesień, taki kociak przyjdzie do Ciebie położy Ci się na kolanach, od razu zrobi ci się cieplej na sercu, ale nie tylko! - Nie widziała żadnych minusów w adopcji kotów, dlatego też żadnych nie wymieniała, zamierzała zareklamować je jak najlepiej potrafiła, a że kochała te stworzenia całym sercem, to wcale nie było dla niej takie trudne. Mogłaby mu mówić o zaletach posiadania kota godzinami, byleby tylko chciał jej słuchać.
Otworzyła ze zdumieniem oczy, kiedy zobaczyła kotkę, która znalazła się na ramionach Roisa. - Ostrożnie, ona jest bardzo nieśmiała, to, aż dziwne że postanowiła się tutaj pojawić. - Nie spodziewała się, że akurat ta kotka postanowi przymilać się do Ambroisa, może coś w nim dostrzegła? Na pewno, skoro postanowiła zwrócić jego uwagę.
- To ona, nie on, zresztą jest prześliczną kotką, uwielbia pieszczoty, nie będzie ci sprawiać żadnych problemów, no nie bój się, możesz ją pogłaskać. - Miała wrażenie, że Ambroise zamarł, kiedy kot wskoczył mu na ręce. - Trochę odwagi Ambroise, na pewno nie pożałujesz. - Tak, zamierzała go zachęcić do tego, aby nieco otworzył się przed zwierzęciem, wierzyła, że gdy już to zrobi i zobaczy, jaki wspaniały egzemplarz mu się trafił nie wypuści tej pannicy z rąk.
Norka nachyliła się, aby pogłaskać kocura, który się do nich zbliżał. Wyciągnęła dłoń, aby przejechać nią po jego miłym, ciepłym futerku, nigdy nie miała dość kotów, miała na ich punkcie prawdziwego fioła, to było rodzinne, takie małe zboczenie Figgów.
- Co słychać słodziaku? - Mruknęła cicho do zwierzaka, nie przestając go przy tym głaskać.