Nicholas nie spodziewał się, że tak szybko otrzyma list od siostry. Spodziewając się może tego, że kiedy poświęcił jej godzinę czy dwie czasu na rozmowę w kawiarni, da mu spokój. Mylił się. Jej przeprowadzka do Doliny Godryka ciągnęła ze sobą jednak nowe problemy. Zirytował się, kiedy przeczytał list, jaki mu wysłała. Knieja. A ostrzegał, żeby tam nie szła. Tak się zdenerwował, że dostał ataku kaszlu.
Odpisał jej, żeby przyszła do niego, jak będzie po przesłuchaniu. Poczeka na nią w biurze, tak długo jak będzie to możliwe. Zdając sobie sprawę z tego, że do tego poziomu, mało kto miał pozwolenie na wejście.
Przebywał w biurze. Odziany w szaty czarodzieja, pracownika Komnaty Śmierci. Analizował jakieś zapiski. Szukał wyjaśnień, rozwiązań. Sensu śmierci jaką doznał w Mauzoleum. Szukał odpowiedzi, pomiędzy wykonywaną swoją pracą zleconą z góry. Jego skupienie, przerwało pukanie do drzwi i wejście znajomego niewymownego.
- Nicholas. Twoja siostra Faye, czeka przy windzie.Mężczyzna poinformował.
- Możesz ją wpuścić do mnie.
Odpowiedział, nawet nie spojrzawszy na kolegę. Ten jednak nie zdawał się udać do niej i przekazać wiadomość.
- Nie wygląda najlepiej.
Gdyby Nicholas miał uczucia, najpewniej by się przejął. Spojrzałby zatroskany i wybiegł sprawdzić co się stało. Ale nie. Był zbyt zimny w środku, aby przejąć się sytuacją siostry. Jedynie westchnął. Jakby nie lubił przerywania mu pracy. Odłożył pergamin, zamknął księgę z hukiem i opuścił stanowisko przy biurku, opuszczając swoje biuro, wymijając kolegę. Nawet na niego nie spojrzawszy. Niewymowny najwyraźniej był już przyzwyczajony do takiego zachowania kolegi i jedynie ruszył za nim.
Travers Przemierzył długi korytarz, docierając do holu, gdzie znajdowało się przejście do windy. Jego kolega, który nie przepuścił Faye, stanął z boku, krok za Nicholasem.
- Faye.Rzekł Nicholas bez cienia emocji. Dając siostrze znać, że przyszedł po nią. Nie podszedł bliżej, widząc jak siedziała skulona. Ale dostrzegł ten opłakany stan w jakim była. Czy da radę się podnieść?