03.02.2025, 04:03 ✶
(Ten post był ostatnio modyfikowany: 03.02.2025, 04:03 przez Hestia Bletchley.)
Naprawdę, naprawdę, naprawdę nie chciała oceniać ludzi na cmentarzu. Nawet tych robiących nieco podejrzane rzeczy. Sama zresztą chyba mogła się dzisiaj zaliczyć do osób, robiących nieco podejrzane rzeczy na cmentarzu. To znaczy... Nie. To zabrzmiało naprawdę źle. Nie robiła podejrzanych rzeczy na cmentarzu. Po prostu ktoś w pobliżu wezwał Brygadę Uderzeniową z informacją, że widzi dzikie infernusy na wolności, ale na miejscu szybko się okazało, że to po prostu jedna sąsiadka uznała, że ta druga jest tak brzydka że wygląda jak infernus. Pewnie miało to coś wspólnego z tym, że nawzajem ukradły sobie mężów. To była skomplikowana historia.
W każdym razie, szybko okazało się, że magipolicja nie była potrzebna, a ona mogła wrócić w sumie to już tak naprawdę do domu, bo jej zmiana dobiegła końca. Z tym, że obok był naprawdę ładny cmentarz. A ona uznała, może warto byłoby narysować ten cmentarz. I no... Jakoś tak skończyła ukryta pomiędzy grobami, wciąż w mundurze, szkicując krzyż, co chyba było dziwne, ale wtedy zobaczyła kogoś...
Oczy bezwiednie jej pociemniały. Ktoś, jakaś kobieca sylwetka biegała po grobach i chyba najwyraźniej dobrze się przy tym bawiła. Oj... Powinna jakoś zareagować, prawda? Tak, zdecydowanie powinna jakoś zareagować, bo albo ktoś zaraz postanowi zniszczyć jakiś grób, albo, co gorsza, to jakaś zrozpaczona po śmierci bliskich osoba, która zaraz zrobi coś głupiego. Na przykład wskoczy do grobu. I niby to raczej była sprawa dla mugolskich przedstawicieli prawa, lub strażnika cmentarnego, ale jednak poczucie obowiązku było u niej silniejsze.
Szybko schowała szkicownik do torby i ruszyła na poszukiwanie nieznajomej kobiety. Jeszcze na wszelki wypadek zmieniła kolor włosów na jasny, mocno charakterystyczny blond tak, gdyby była to jakaś mugolaczka, sprawy wymknełyby się spod kontroli, a ona potem by ją rozpoznała i... I to chyba nie miało sensu. Zwłaszcza, że
istnieli amnezjatorzy. Hm... Możliwe, że po prostu wciąż była rozczarowana, że na razie metamorfomagia nie przydawała jej się w pracy, więc szukała wymówek, aby jej użyć.
Odnalezienie kobiety nie zajęło jej dużo czasu.
– Przepraszam, wszystko w porządku? – spytała, gdy kobieta akurat zaczęła narzekać na epitafium. Hestia odruchowo zerknęła na nagrobek. Bóg tak chciał. Ciekawe, który bo to mogło zmieniać wydźwięk wiadomości. Powróciła spojrzeniem do kobiety, czy przypadkiem nie wygląda podejrzanie, lub nie ma czegoś podejrzanego przy sobie.
W każdym razie, szybko okazało się, że magipolicja nie była potrzebna, a ona mogła wrócić w sumie to już tak naprawdę do domu, bo jej zmiana dobiegła końca. Z tym, że obok był naprawdę ładny cmentarz. A ona uznała, może warto byłoby narysować ten cmentarz. I no... Jakoś tak skończyła ukryta pomiędzy grobami, wciąż w mundurze, szkicując krzyż, co chyba było dziwne, ale wtedy zobaczyła kogoś...
Oczy bezwiednie jej pociemniały. Ktoś, jakaś kobieca sylwetka biegała po grobach i chyba najwyraźniej dobrze się przy tym bawiła. Oj... Powinna jakoś zareagować, prawda? Tak, zdecydowanie powinna jakoś zareagować, bo albo ktoś zaraz postanowi zniszczyć jakiś grób, albo, co gorsza, to jakaś zrozpaczona po śmierci bliskich osoba, która zaraz zrobi coś głupiego. Na przykład wskoczy do grobu. I niby to raczej była sprawa dla mugolskich przedstawicieli prawa, lub strażnika cmentarnego, ale jednak poczucie obowiązku było u niej silniejsze.
Szybko schowała szkicownik do torby i ruszyła na poszukiwanie nieznajomej kobiety. Jeszcze na wszelki wypadek zmieniła kolor włosów na jasny, mocno charakterystyczny blond tak, gdyby była to jakaś mugolaczka, sprawy wymknełyby się spod kontroli, a ona potem by ją rozpoznała i... I to chyba nie miało sensu. Zwłaszcza, że
istnieli amnezjatorzy. Hm... Możliwe, że po prostu wciąż była rozczarowana, że na razie metamorfomagia nie przydawała jej się w pracy, więc szukała wymówek, aby jej użyć.
Odnalezienie kobiety nie zajęło jej dużo czasu.
– Przepraszam, wszystko w porządku? – spytała, gdy kobieta akurat zaczęła narzekać na epitafium. Hestia odruchowo zerknęła na nagrobek. Bóg tak chciał. Ciekawe, który bo to mogło zmieniać wydźwięk wiadomości. Powróciła spojrzeniem do kobiety, czy przypadkiem nie wygląda podejrzanie, lub nie ma czegoś podejrzanego przy sobie.