03.02.2025, 15:15 ✶
(Ten post był ostatnio modyfikowany: 03.02.2025, 15:17 przez Atreus Bulstrode.)
Każdemu coś tam się udało i wreszcie cała ich piątka przepchała się przez wejście na teren całej imprezy. Atreus z pewnym powątpiewaniem odprowadził Basiliusa spojrzeniem, przyglądając się uważnie towarzyszącym mu mężczyznom, których kuzyn postanowił wcześniej zaczepić i wykorzystać do wejścia, ale ostatecznie nie zrobił nic. Nie, kiedy przed oczami ukazała się pełna przepychu sala, a co najważniejsze - ruletka.
Bulstrode nie potrzebował wiele do szczęścia, ale zobaczenie miejsc do grania z miejsca polepszyło mu humor i chyba nieco zmieniło aktualne priorytety. Podczas gdy Morpheus poszedł oglądać konia, auror ruszył do jednego ze stolików, w ślad za resztą wycieczki, ale też wybierając stanowisko nieco od nich odsunięte. Może jeśli nie zbiorą się w jednym miejscu, to uda im się nieco szybciej wyłuskać z tłumu właściwą osobę.
Pierwsze co zrobił, to obstawił ruletkę, zastanawiając się, czy w ogóle chciało mu się wracać do zadania powierzonego przez podekscytowaną Jane, jeszcze na obiedzie u ambasadora. Szybko otrząsnął się z tej myśli, chociaż może trochę niechętnie, przypominając sobie że był tu Basilius, a skoro on chciał się w to bawić, to on też musiał. Nawet nie dlatego że się o niego przesadnie martwił, a dlatego że Florence byłaby absolutnie rozczarowana, gdyby coś się stało i by się o tym dowiedziała. Dlatego Atreus rozejrzał się po sali, niby to z właściwą nonszalancją czekając na wyniki zakładu i szukając ciekawego punktu zaczepienia na sali, ale spojrzeniem szukał kogoś nie tyle podobnego do opisu gospodarza, co takiego co mógł na niego wyglądać; z grupką ludzi, którzy przyszli łasić się o jego uwagę albo może pogratulować imprezy. Nie pozostawał również głuchy, próbując może podchwycić coś z otaczających go rozmów.
rzut na ruletkę
rzut na percepcę ◉◉◉◉○ żeby może gdzieś dojrzeć gospodarza, albo kogoś do kogo kierują się jacyś ważniejsi ludzie/może coś słychać w tłumie
Bulstrode nie potrzebował wiele do szczęścia, ale zobaczenie miejsc do grania z miejsca polepszyło mu humor i chyba nieco zmieniło aktualne priorytety. Podczas gdy Morpheus poszedł oglądać konia, auror ruszył do jednego ze stolików, w ślad za resztą wycieczki, ale też wybierając stanowisko nieco od nich odsunięte. Może jeśli nie zbiorą się w jednym miejscu, to uda im się nieco szybciej wyłuskać z tłumu właściwą osobę.
Pierwsze co zrobił, to obstawił ruletkę, zastanawiając się, czy w ogóle chciało mu się wracać do zadania powierzonego przez podekscytowaną Jane, jeszcze na obiedzie u ambasadora. Szybko otrząsnął się z tej myśli, chociaż może trochę niechętnie, przypominając sobie że był tu Basilius, a skoro on chciał się w to bawić, to on też musiał. Nawet nie dlatego że się o niego przesadnie martwił, a dlatego że Florence byłaby absolutnie rozczarowana, gdyby coś się stało i by się o tym dowiedziała. Dlatego Atreus rozejrzał się po sali, niby to z właściwą nonszalancją czekając na wyniki zakładu i szukając ciekawego punktu zaczepienia na sali, ale spojrzeniem szukał kogoś nie tyle podobnego do opisu gospodarza, co takiego co mógł na niego wyglądać; z grupką ludzi, którzy przyszli łasić się o jego uwagę albo może pogratulować imprezy. Nie pozostawał również głuchy, próbując może podchwycić coś z otaczających go rozmów.
rzut na ruletkę
Rzut 1d100 - 23
rzut na percepcę ◉◉◉◉○ żeby może gdzieś dojrzeć gospodarza, albo kogoś do kogo kierują się jacyś ważniejsi ludzie/może coś słychać w tłumie
Rzut PO 1d100 - 29
Akcja nieudana
Akcja nieudana