03.02.2025, 15:44 ✶
(Ten post był ostatnio modyfikowany: 22.02.2025, 00:59 przez Hestia Bletchley.)
Hestia nieznacznie uniosła brwi, zaskoczona aż taką reakcją przyjaciela, ale w sumie... W sumie też pewnie nie byłaby zachwycona, gdyby ktoś najpierw upierał się, że nie miała na imię Hestia, a potem że wcale nie wyglądała na Hestię. A gdyby ktoś uznał, że powinna nazywać się Hera to chyba nawet czymś by rzuciła.
Mężczyzna natomiast wkurzył się tym, że Theo się wkurzył.
– No dobrze, proszę o wybaczenie Theo. Nie moja wina, że ten drugi Theo ma niemal dwa metry i nie unika siłowni, wiec miałem nieco inne wyobrażenie o wszystkich Theo – odpowiedział, a Hestia taktycznie odwróciła się do ściany z pracami, udając że któraś z nich bardzo ją zainteresowała, chociaż z zaciekawieniem słuchała, jak właściciel odpowie na pytanie odnośnie tego, czy tatuaż boli.
– Bardzo – powiedział mężczyzna, a następnie zerknął w stronę Hesti. – Ale mam wolne miejsce. Może panienka byłaby zainteresowana? Nie boli zbytnio. Jeśli będzie mały mogę nawet zrobić dwa.
Hestia spojrzała na mężczyznę, który chyba trochę zmieniał zdanie, potem na Theo, na prace, a następnie na własne ramię. A potem znowu na Theo.
– Chcesz tatuaż? – spytała, słysząc jak właściciel wzdycha ciężko. Czy chciała tatuaż? Hm... Chyba tak? To znaczy... To by było dziwne, bo przecież była metamorfomagiem i no... Nie miała zielonego pojęcia, jak coś takiego zachowa się na jej skórze, poza tym matka pewnie by ją zabiła (chociaż była przecież dorosła), ale... Ale perspektywa ją kusiła i Theo mógł dostrzec w jej oczach, że się waha. – Pewnie pasowałby ci jakiś. Ja mogę poczekać. Albo możemy zrobić sobie oboje jakieś – To ostatnie dodała tak szybko, że chyba pobiła wszelkie rekordy w wypluwaniu z siebie słów na sekundę.
Mężczyzna natomiast wkurzył się tym, że Theo się wkurzył.
– No dobrze, proszę o wybaczenie Theo. Nie moja wina, że ten drugi Theo ma niemal dwa metry i nie unika siłowni, wiec miałem nieco inne wyobrażenie o wszystkich Theo – odpowiedział, a Hestia taktycznie odwróciła się do ściany z pracami, udając że któraś z nich bardzo ją zainteresowała, chociaż z zaciekawieniem słuchała, jak właściciel odpowie na pytanie odnośnie tego, czy tatuaż boli.
– Bardzo – powiedział mężczyzna, a następnie zerknął w stronę Hesti. – Ale mam wolne miejsce. Może panienka byłaby zainteresowana? Nie boli zbytnio. Jeśli będzie mały mogę nawet zrobić dwa.
Hestia spojrzała na mężczyznę, który chyba trochę zmieniał zdanie, potem na Theo, na prace, a następnie na własne ramię. A potem znowu na Theo.
– Chcesz tatuaż? – spytała, słysząc jak właściciel wzdycha ciężko. Czy chciała tatuaż? Hm... Chyba tak? To znaczy... To by było dziwne, bo przecież była metamorfomagiem i no... Nie miała zielonego pojęcia, jak coś takiego zachowa się na jej skórze, poza tym matka pewnie by ją zabiła (chociaż była przecież dorosła), ale... Ale perspektywa ją kusiła i Theo mógł dostrzec w jej oczach, że się waha. – Pewnie pasowałby ci jakiś. Ja mogę poczekać. Albo możemy zrobić sobie oboje jakieś – To ostatnie dodała tak szybko, że chyba pobiła wszelkie rekordy w wypluwaniu z siebie słów na sekundę.